poniedziałek, 11 lutego 2013

#44 Niall

♥ Dla Kingi oraz Dla Kasi ♥
(nie mogłam znaleźć twojego tt by zalinkować :/)
(PS: Nie umiem romantycznych, lecz postaram się by koniec był choć trochę romantyczny.)

UWAGA! 
IMAGIN ZAWIERA ŚLADOWE ILOŚCI WULGARYZMÓW!

Jak podminowana siedzisz na jednym siedzeń na lotnisku. Ludzie krążą wokół ciebie, a ty wciąż obserwujesz jedne drzwi w oczekiwaniu, że on wreszcie się pojawi. Jego mama, stara się ciebie uspokoić. Ale jak możesz być spokojna skoro twój mąż, ojciec waszych dzieci powinien wylądować na płycie lotniska jakieś 30 minut temu? No nie da się no! Poprosiłaś teściową by popilnowała dwójki rozbrykanych trzylatków. Podeszłaś do automatu wydającego napoje oraz przekąski z zamiarem kupienia zimnej herbaty w puszce. Włożyłaś monetę do maszyny, wcisnęłaś odpowiedni guziczek i czekałaś na jakąkolwiek reakcję. Zdenerwowana zaczęłaś tupać nogą i przeklinać pod nosem. Uderzyłaś z otwartej dłoni w maszynę i wściekła zaczęłaś kierować się w stronę wciąż niekompletnej rodziny. Usiadłaś na krześle i czekałaś kolejne półgodziny dopóki nie dostałaś sms.

Od Niall: 
Przepraszam skarbie, maszyna którą mieliśmy lecieć miała jakieś usterki i wraz z chłopakami czekamy na kolejny lot jutro rano. Proszę, nie wściekaj się i nie płacz, obiecuję, że wrócę do domu cały i zdrowy. Kocham was. ♥

Pomimo próśb męża i tak się rozpłakałaś. Czekałaś na jego przyjazd przez to całe pół roku, a tu nagle dostajesz sms z wiadomością, że to jednak jeszcze nie teraz. Musisz poczekać. Musisz pokonać jeszcze ten jeden, nieszczęsny dzień. Teściowa widząc twój stan zobowiązała się zaopiekować brzdącami, a tobie kazała iść do domu wziąć porządną, gorącą kąpiel. Pokiwałaś głową i ze łzami na policzkach wyszłaś drzwiami lotniska. Zacisnęłaś mocniej pięści przeciskając się przez tłum pytających dziennikarzy: 'Dlaczego płaczesz?' 'Co się stało?' 'Gdzie jest Niall?' 'Czy wszystko w porządku?'. Wsiadłaś do samochodu i odjechałaś do domu co jakiś czas wycierając z policzków potoki łez. Wybiegłaś z auta i szybko otwierając drzwi dostałaś się niezdarnie do środka. Zdjęłaś niewygodne szpilki i rozebrałaś się do samej bielizny. Podeszłaś do barku, chwyciłaś butelkę wódki, kieliszek, kubeł z lodem i powędrowałaś do łazienki. Odkręciłaś kurek i patrzyłaś jak woda wlewa się do wanny. Rozebrałaś się doszczętnie i powoli zaczęłaś zanurzać swoje ciało w przezroczystej cieczy, która dawała ci ukojenie. Twój wzrok zawisł na butelce wódki.
- No ładnie, dochodzi 15, a ja już piję.
Wybełkotałaś sama do siebie. Zastanawiało cię teraz jedno. Czy Niall pamięta jaki jest dzisiaj dzień? Czy pamięta, że to dzisiejszy dzień jest dniem w którym się dowiedział, że zostanie ojcem? Zapewne nie, choć obiecał, że skoro nie było go na urodzinach chłopców to chociaż ten dzień z nimi spędzi. A on co? A jego kurwa nie ma! Wypiłaś dwa kieliszki i stłukłaś butelkę przy okazji lekko zacinając się szkłem na nadgarstkach.
- Zajebiście, teraz Niall pomyśli, że się cięłam...
Przekręciłaś oczami, wyszłaś z wanny, opatrzyłaś rany, ubrałaś się i umalowałaś. Obejrzałaś się w lustrze, twoja samoocena była niska jak zwykle, więc swój wygląd skomentowałaś jedynie cichym 'kurwa, ale ja brzydka'. Założyłaś jeszcze obrączkę ślubną na serdeczny palec i zakładając okulary przeciwsłoneczne wyszłaś na spacer. Telefon w kieszeni twojej spódnicy zaczął wibrować więc z cichym westchnięciem postanowiłaś sprawdzić kto to. Na ekranie wyświetliło się 'Niall♥', przekręciłaś oczami, schowałaś telefon spowrotem do kieszeni i szłaś dalej wsłuchując się w melodyjkę piosenki Oh Love od Green Day. Telefon dzwonił i dzwonił po kilka razy, potem przychodziły wiadomości i znowu zaczął dzwonić telefon. Wnerwiona postanowiłaś chociaż przeczytać co napisał.

Od Niall:
Skarbie, dlaczego nie odbierasz?
Obraziłaś się? Wynagrodzę tobie i chłopcom dodatkowy dzień czekania! OBIECUJĘ!
Martwię się.
Nuna, słońce przepraszam! Proszę, odbierz telefon!
Odbierz! Boję się o ciebie! 
[t.i.] Horan! Odbierz ten pieprzony telefon!
Wróć do domu lub odbierz telefon!
Wiem, że nie ma cię w domu, wiem, że to czytasz! Widziałem zdjęcia!

Oczy ci się zaszkliły z lekkiego poczucia winy, bezradności i tęsknoty zarazem, lecz zostałaś nieugięta. Odnalazłaś aparat który robi ci zdjęcia, pokazałaś z wredną miną środkowy palec i biegiem udałaś się nad rzekę. Znowu za wibrowała ci kieszeń więc tym razem postanowiłaś odebrać. Nim cokolwiek zdążyłaś powiedzieć twój mąż zaczął na ciebie wrzeszczeć.
- Co to miało kurwa znaczyć?!
Zaczęłaś bezgłośnie płakać.
- Wytłumacz się! Co chciałaś tym osiągnąć?!
Zacisnęłaś pięści.
- Chciałam, żebyś poczuł się jak ja! Odrzucony i zawsze stawiany na drugi plan! ROZUMIESZ?! Ja płaczę codziennie w obawie, że zapomnisz o mnie, o chłopcach i znajdziesz sobie jakąś inną, piękniejszą dziunię bez kompleksów na punkcie swojego ciała!
- Dobrze wiesz, że t-
- Zamknij się! Nie skończyłam! Ty w ogóle wiesz jaki jest dzisiaj dzień?!
Odpowiedziała cisza.
- Pamiętasz co obiecałeś swoim synom?
Spytałaś z nadzieją, lecz znów to samo. Cisza kompletna.
- Weź, już nawet możesz nie wracać z tej twojej Francji!
Rozłączyłaś się rzucając telefonem w nurt rzeki. Oparłaś się o obręcz wypinając tyłek. Wypłakałaś już chyba tyle łez, że prawdopodobnie podwyższyły one poziom rzeki. Uniosłaś głowę. Łzy leciały dalej, wspomnienia przewijały się przez umysł tworząc jakiś pojebany film. Zacisnęłaś dłonie na poręczy podejmując ostateczną decyzję. Rzuciłaś się biegiem do domu.

Zdesperowany mężczyzna wrócił do domu chcąc zrobić wybrance serca niespodziankę, przeprosić i zakończyć kłótnię. Wołał cię po imieniu, lecz nie dostawał odpowiedzi. 'Nie ma jej. Może to i lepiej?' pomyślał, 'Przynajmniej mam więcej czasu na przygotowanie niespodzianki.'. Niall zadowolony powędrował pędem na górę, lecz to co tam się działo przerastało jego wszelkie wyobrażenia. Na łóżku leżały walizki do których pakowałaś wszystkie twoje i waszych synów rzeczy. Puścił swoje bagaże i podbiegł do ciebie.
- Przestań!
- Nie! Nie przestanę!
- Dlaczego?!
- Nie chcę się więcej czuć jak dziwka! Zrobiłeś nam dzieci to teraz myślisz, że co?! Że będę kurwa niańczyła dzieci, a ty będziesz sobie jeździł bóg wie gdzie i prawdopodobnie puszczał na lewo i prawo?! A jak wrócisz to będziesz miał gdzie spać?! Wystarczy, że poudajesz miłość do mnie i dostaniesz to czego pragniesz?! To się kurwa pomyliłeś!
Wykrzyczałaś mu w twarz, lecz on się nie zraził. Chciał cię mocniej i bardziej. Wiedział, że źle zrobił zostawiając cię samą i teraz musi to naprawić. Chwycił mocno twoje nadgarstki, na co zasyczałaś. Spojrzał na ciebie nie dowierzając.
- Pocięłaś się?! Przecież o tym rozmawialiśmy! Wiesz, że nie toleruję cięcia się ani głodzenia! Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś skoro miałaś jakiś problem?!
- Nie pocięłam się! Ja-
- Przestań kłamać!
Dostałaś od zawsze spokojnego męża w twarz tak mocno, że poleciałaś na podłogę uderzając o nią z hukiem. Przerażona położyłaś dłoń na pulsującym policzku, nie dowierzając w to co się przed chwilą stało. Wstałaś z trudem i zaczęłaś uciekać płacząc.
- Teraz masz dowód na to, że traktujesz mnie jak dziwkę!
- [t.i.]! Poczekaj!
Pobiegł za tobą zatrzymując cię tuż przed drzwiami.
- Przepraszam, nie wychodź, porozmawiajmy, proszę. Kochanie.
Chwycił twoją twarz w dłonie próbując cię pocałować.
- Przestań, zostaw.
Próbowałaś się wyrwać.
- Słońce najdroższe, przepraszam cię kurwa no! Kocham cię najbardziej na świecie! Kocham jak ten chory psychol, który nie umie wytrzymać bez miłości jego życia! Nie wytrzymam be z ciebie ty szalona dziwko rozumiesz?! Kocham was najbardziej na świecie! Wiem, że zachowuję się jak niedorobiony dzieciak, ale nic na to nie poradzę! Za to mnie kochasz prawda?! Kochasz mnie za to kim jestem nie?! Obiecuję, że poświęcę wam więcej czasu, obiecuję, że będę zabierał was ze sobą w trasy, obiecuję, że już nigdy cię nie uderzę, obiecuję, że-
- Obiecaj, że będziesz, a wybaczę i już nigdy nie powrócimy do tego tematu.
Uśmiechnął się co odwzajemniłaś.
- Obiecuję, że będę. Na zawsze.

Mężczyzna wpił się zachłannie w wargi żony zanosząc ją do sypialni, gdzie jak tylko potrafi stara się udowodnić swoją miłość do wybranki swojego serca.

---------------------------------------------------------------------------------
Uważam, że jestem beznadziejna i nie mam pojęcia dlaczego podobają wam się te gówna.

♥ LOVE YA!
PEACE OUT. ♥

#43 Zayn

Stoisz przed lustrem i nakładasz makijaż. Zakrywasz to czego się boisz, wstydzisz. Nie lubisz swojej przeszłości, zresztą za teraźniejszością również nie przepadasz. Wrócił do domu, znowu spity. Kto? Twój ukochany, który "w dupie ma twoje uczucia". Nie wiesz co się z nim stało, był kochającym ojcem i mężem, a teraz... a teraz nie jest. Coś w nim pękło, zamknął się w sobie. Podniosłaś waszą 2letnią córeczkę z podłogi w łazience i poszłaś "zabarykadować się" w jej pokoju. Mimo, że jej jeszcze nie uderzył, czujesz, że prędzej czy później to zrobi. Usłyszałaś kroki, wszedł do waszej sypialni przywołując cię po imieniu. Nie odpowiedziałaś odkluczyłaś drzwi od pokoju, położyłaś się wraz z córeczką na łóżku i starałaś się udawać, że śpisz. Małej to nie wychodziło, szarpała się i marudziła do momentu kiedy do pomieszczenia wkroczył on. Zaczęłaś płakać i uspokajać oddech by wydawało się, że śpisz. Łzy leciały po twoich policzkach strumieniami, ale starałaś się zachować zimną krew. Ściskając jeden z rogów poduszki wsłuchiwałaś się w to co robi Zayn. Podszedł i... wtulił się w twoje plecy. Śmiesznie to musiało wyglądać, dwoje dorosłych ludzi leżących na łóżeczku dla dzieci.
- Wiem, że nie śpisz słońce.
Pokiwałaś lekko głową, czekając na jego dalsze czynności.
- Kochaj się ze mną [t.i.].
Aksamitne usta wylądowały na twojej szyi, jedna rękach przysunęła twoje biodra bliżej jego, a druga wędrowała pod twoją koszulkę. Nie wytrzymałaś, zaczęłaś ryczeć na cały głos.
- Proszę zostaw, nie krzywdź mnie... *wypowiedziałaś między oddechami*
- [t.i.] o co ci chodzi? Co się stało? *odwrócił cię w jego stronę*
Przenikał cię wzrokiem. Nie był pijany, był całkowicie trzeźwy. Zdezorientowany czekał na odpowiedź.
- Dlaczego płaczesz? Kochanie, co jest? *otarł rękawem łzy z twojej twarzy*
- Boję się...
- Kogo, czego?
Zamilkłaś pozwalając łzom kreślić czarne strumienie na twoich policzkach.
- [t.i.]? Kogo, czego się boisz? *powtórzył pytanie w skupieniu*
- Ciebie.
Chłopak przymrużył oczy nie dowierzając w twoje słowa.
- Ale jak to?! *krzyknął unosząc rękę*
- Przepraszam, proszę, nie bij mnie już więcej... *zwinęłaś się w kłębek chcąc uchronić się przed uderzeniem*
- Kobieto o czym ty bredzisz...?
Wstałaś i usiadłaś na podłodze obok małej by uchronić ją przed następstwami zdarzeń.
- [t.i.], czy ja was kiedykolwiek uderzyłem?
Jedyne co zrobiłaś to pokiwałaś głową, na więcej nie było cię stać, strach wziął górę. Chłopak wybiegł z pokoju i przez jakiś czas nie dawał żadnego znaku życia. Usłyszałaś trzask tłuczonego szkła. Przestraszona jak i zmartwiona zaczęłaś bać się o Zayna. Z córką na rękach przemierzałaś przez korytarz w kierunku waszej sypialni. Delikatnie uchyliłaś drzwi stawiając dziewczynkę na podłodze. Mała wbiegła do pokoju wołając 'tata'. Zakryłaś dłonią usta, Zayn stał przy wybitym oknie waszego apartamentu. Przecież wy mieszkacie na 26 piętrze! Jak skoczy to zostaną po nim jedynie wspomnienia. Dziewczynka nieświadoma niczego podeszła do taty i zaczęła ciągnąć za jego nogawkę.
- Tata?
- Daisy, słońce odsuń się. *powiedziałaś*
- Tatusiu co się dzieje? *dziewczynka zaczęła podchodzić coraz to bliżej wybitego okna*
Daisy ukucnęła przy krawędzi i patrzyła w dół podziwiając widoki. Mała chwyciła w swoje rączki kawałek szkła i zaczęła się nim bawić. Zayn stał zapatrzony w coś poza oknem, nie kontaktował z rzeczywistością.
- Zayn, zrób coś! *zaczęłaś krzyczeć w stronę męża*
Mała zaczęła płakać, ponieważ zacięła się szkłem. Mulat zaczął przytomnieć, spojrzał w stronę córki i przerażony wziął ją w swoje objęcia.
- Daisy, kochanie, nie płacz. Tatuś jest przy tobie, zaraz mamusia opatrzy ci rączkę. *pocałował ją w czółko*
Gdy tylko położyliście małą spać rzuciłaś się na niego. Wtuliłaś się w jego klatkę piersiową z płaczem i pretensjami jednocześnie.
- Jak mogłeś?! Wiesz jak ja się martwiłam?! Co ci wpadło do tej głupiej łepetyny?! O czym ty myś-
- Skrzywdziłem was rozumiesz?! Skrzywdziłem kogoś kogo kocham najbardziej na świecie, nie mogę sobie tego wybaczyć! Ja muszę -
- Musisz być teraz ze mną i twoją córką. Mam kurwa gdzieś to co mi robiłeś, kocham cię i nie pozwolę ci odejść!
Wpiłaś się agresywnie w jego usta już nigdy nie pozwalając mu odejść w chwilach zwątpienia.
---------------------------------------------------------------------------------
Ehhh, kuźwa mam za miękkie serce. Miałam zabić Zayna i Daisy, ale nie potrafiłam. :/ Nie podoba mi się to gówno, czekam na hejty.

piątek, 8 lutego 2013

Imagin który wybraliście...

...to imagin nr 2! A imagin nr 2 jest o.... Zaynie! Przypominam, że każdy imagin był podporządkowany innemu chłopakowi, poniżej rozpiska a TU link do początków. :D 


1. Harry
2. Zayn
3. Niall
4. Liam
5. Louis


To ja zabieram się za pisanie! :D
LOVE YAA ALLL! xxx ♥♥♥

poniedziałek, 4 lutego 2013

#42 Imagin z gifami. :3

(przetłumaczony z tumblra)

Kiedy dostaniesz bilety z wejściem za kulisy:

image

Kiedy się okaże, że woja BFF też je ma:

image

Ty i twoja przyjaciółka w drodze na koncert:

image

Ty i twoja przyjaciółka na koncercie:

image

Kiedy idziecie za kulisy:

image

Kiedy zobaczycie chłopców:

image

Reakcja Liama kiedy cię zobaczy:

image

Reakcja Nialla:

image

Reakcja Louisa:

image


Reakcja Harryego:

image

Reakcja Zayna:

image

Twoja reakcja kiedy się okazuje, że musicie już iść:

image

Rekcja chłopców na to, że musicie już iść:

image
image
image
image










image

#41 Krókie imaginy :)

#1
Grasz szybką solówkę na gitarze czemu przypatrują się chłopcy. Niall kiwa głową z uznaniem i szepcze do Harryego:
N: Stary, jak to możliwe, że ona tak szybko porusza ręką?
H: Nie wiem, ale wiem jak to wykorzystać. *porusza zabawnie brwiami*

(jeśli nie wiesz o co chodzi, to cóż... jesteś za młody na takie żarty xD)

#2
Idziesz z Niellem przez park. Chłopak kupił wam frytki. Twoje się szybko skończyły więc ze smakiem patrzyłaś na jego. W tym samym czasie podchodzą do was fanki i proszą by ich idol zrobił sobie z nimi zdjęcie. Niall oczywiście się zgadza i daje byś potrzymała jego frytki.
N: Trzymaj, jak chcesz to możesz zjeść.
Fanki wytrzeszczyły oczy.
F: Zakochał się...

(tak, wiem. temat zaklepany, ale tak jakoś nic innego nie wpadło mi do głowy ;P)

#3
Kłócisz się ze swoim chłopakiem Louisem o to kto jest ważniejszy: ty czy jego urojenia (marchewki, paski itp. xD).
L: Kochanie! Ja nie jestem chory psychicznie!
Ty: Jesteś!
L: Nie, nie jestem!
Ty: Jesteś i kropka!
L: Ale...
Ty: Jeszcze coś usłyszę na ten temat to zero seksu przez miesiąc!
L: Taaaa, jasne...


#4
Zayn i Louis biegają po domu, czym bardzo cię wnerwiają.
Ty: Przestańcie do cholery jasnej!
L i Z: NIE, snkgrjskrhugnels!
Ty: PAAAAAAAAUL!
L: Kurwa.
Z: Nie dostaną nas stary!

#5
Masz urodziny więc Liam postanawia zrobić ci niespodziankę i kupić ci szczeniaczka!
Liam: Tak, ja też cię kocham mały. Oh, jaki ty rozkoszny! Musisz poczekać jeszcze troszkę [t.i.] wraca z racy dopiero o 15:00...

#6
N: Stary poczekaj jeszcze trochę, [t.i.] zaraz wróci z zakupów...
H: Mrrrr...

niedziela, 3 lutego 2013

#40 Harry 2/2

NIESPODZIANKA ----> KLIK

Odbiła się o ściany, po czym głośno trzasnęła o podłogę. Zaczęła się kulić z bólu zewnętrznego jak i wewnętrznego, przecież obiecał już nigdy jej nie tknąć. Kłamał? Tak, ale ona znowu potraktowała to jako chwilę jego słabości. Kochała go całym swoim delikatnym sercem. Próbowała wstać i zacząć rozmowę, lecz zbyt mocno dokuczał jej przeszywający ból głowy. Złapała się za bolące miejsce z którego sączyła się krew. Zacisnęła mocno powieki szykując się na uderzenie pozbawiające ją przytomności. Cios nie nadszedł, zdziwiona usłyszała jego drżący głos, mamrotał coś do siebie. Otworzyła szeroko oczy kierując je w stronę chłopaka. Siedział na łóżku głową w dłoniach. Po jego policzkach spływały kryształowe łzy, które były oznaką… No właśnie, czego były one oznaką? Z trudem podniosła się z niemi, sycząc przy tym niemiłosiernie. Usiadła obok niego wtulając chłopaka w siebie. Był całym jej światem, jedyną otuchą, jedynym bliskim, który się jeszcze od niej nie odwrócił. Nie chciała go stracić, nie mogła. Nie potrafiła zostać sama. Zdezorientowany jej reakcją chłopak spojrzał na nią i zadał pytanie:
- Co ty robisz? – wytarł łzy.

- Chcę cię pocieszyć. – wyjęczała wciąż w bólu.
- Dlaczego? – przyjrzał się jej dokładniej.
- Ponieważ Cię kocham. – ucałowała go w czoło.
Pokręcił głową zaprzeczając, strącił jej ręce unosząc się z łóżka.
- Nie. Rozumiesz? NIE! – wykrzyczał w jej stronę.
Dziewczyna spuściła głowę, pozwalając spływać łzom po jej rumianych policzkach. Chłopak westchnął bezradnie padając przed nią na kolana. Ujął jej twarz w dłonie upewniając się, że patrzy mu w oczy.
- Też Cię kocham, wiesz? Najmocniej na świecie, ale… Kochanie, ciągle, bez ustanku cię krzywdzę, a ty na dodatek robisz takie rzeczy! – z jego szmaragdowych oczu wypłynęło kilka łez.
- Jakie rzeczy? – spytała nie do końca wiedząc o co chodzi.
- Jesteś miła, kochana, troszczysz się o mnie, a ja?
- A ty jesteś jedyną osobą na świecie, która mi pozostała. Jeśli stracę Ciebie, stracę wszystko, ponieważ ty jesteś wszystkim co mam. Chcę być z Tobą, wychowywać Nasze dzieci, nosić Twoje nazwisko. Chcę…
Rozczulony zachłannie ucałował jej wargi.
- Ale przecież wiesz, że to niemożliwe. – pogładził jej policzek kciukiem ścierając kilka łez.
Oparła swoje czoło o  jego. Była załamana, wiedziała co oznaczają jego słowa. Oznaczają ciężki koniec.

Otworzyłaś oczy. Znowu zataczasz koło.
Ta retrospekcja waszego rozstania nawiedza cię codziennie, ale dopiero teraz zrozumiałaś, że zostawił cię dla twojego dobra, przez co pogrążył się w kompleksy i  nałogi. Spojrzałaś w górę. Chłopak zmęczony wczorajszymi wydarzeniami spał jak dziecko. Uśmiech widniał na jego twarzy co było oznaką szczęścia. Wtuliłaś się mocniej w jego nagi tors. Tak, kochaliście się, ale zupełnie inaczej. Powoli, delikatnie, oboje rozkoszowaliście się tymi chwilami. Z nudów zaczęłaś bawić się jego dłonią. Rozejrzałaś się po pokoju, ten pokój był ci znajomy. Sięgnęłaś pamięcią w przeszłość. To tu, w tym pomieszczeniu nastąpił początek oraz koniec waszego związku. Na twojej twarzy pojawił się grymas, w końcu nie wszystkie wspomnienia są dobre. Wyswobodziłaś się z uścisku kochanka i położyłaś na poduszce obok wbijając wzrok w sufit. Wszystkie wspólne chwile przelatywały ci przed oczami. Weszłaś we własny wyimaginowany świat, w którym działo się wszystko. W twojej głowie tworzyły się obrazy o których nigdy byś nie pomyślała. Wypuściłaś powietrze z płuc zamykając oczy, przy czym puściłaś wodze fantazji. Odcięłaś się od świata teraz byłaś tylko ty i twoje marzenia. Przypomniała ci się scena śmierci rodziców więc szeroko otworzyłaś oczy przyśpieszając oddech. Poczułaś coś ciepłego i delikatnego na swojej szyi, coś co zawsze przyprawiało cię o dreszcze. Harry i jego pocałunki.
- O czym tak zaciekle myślisz? – położył głowę na twoich piersiach.
- Przypomniała mi się śmierć rodziców. – łzy naszły ci do oczu.
Chłopak uniósł głowę i spojrzał na ciebie przepraszającym wzrokiem. Rozłożył ramiona więc znowu wtuliłaś się w jego tors.
- Nie myśl o tym, nie zadręczaj się. – pocałował cię w czoło – Wiem, że to wspomnienie nie jest miłe i na dodatek kojarzy ci się ze mną więc jeśli chcesz to wyjdę i nie wrócę.
Pokręciłaś głową wypuszczając więcej łez. 

- Nie mogę cię znowu stracić. Bij mnie, molestuj, gwałć... rób ze mną co chcesz, ja i tak nie odejdę. - wtuliłaś się mocniej w chłopaka zamykając oczy. 
Zirytowany twoją odpowiedzą mocno chwycił cię w talii i posadził na sobie okrakiem. Uniósł twój podbródek tak by głowa była na wysokości jego. Przez chwilę patrzyliście sobie w oczy. Był zły przez to co powiedziałaś, czym wywołał u ciebie strach. Chłopak uniósł drugą rękę. Myślałaś, że chce cię uderzyć więc zacisnęłaś mocno powieki zalewając się łzami. Jego dłoń delikatnie wylądowała na twoim policzku, otworzyłaś oczy dokładnie mu się przypatrując. Płakał.
- Ty wciąż mi nie ufasz. - wyszeptał.
- Ufam ci nad życie, po prostu się ciebie boję. - chwyciłaś jego dłoń i zaczęłaś obcałowywać jej spód.
Kochał gdy to robiłaś, zawsze się wtedy odprężał, uspokajał. Tak samo było i tym razem. Położyłaś się na nim wtulając się w jego nagie ciało, przy czym nie przestawałaś obcałowywać jego dłoni.
- Kocham panią, pani [t.i] [t.n.], lecz wkrótce Styles.
Uśmiechnęłaś się na to co usłyszałaś, delikatnie ucałowałaś jego wargi i wróciłaś do poprzednich czynności.
- Również kocham pana, panie Harry Styles.
-----------------------------------------------------------------------------------------
I taki zjebany koniec, choć mnie się podoba. xD ♥

sobota, 2 lutego 2013

Wybierzcie imagin, który mam dokończyć! :D

Wybierzcie imagin który mam dokończyć! Proste zasady, możecie wybrać tylko JEDEN.
PS: Każdy imagin jest przyporządkowany innemu członkowi (zboczuchy wy jedne! xD) 1D.

1. Jesteś jak ta królewna uwięziona w zamku. Masz miliony marzeń z których tylko kilka pojedynczych ma szansę się spełnić. Niby żyjesz w dostatku, lecz pieniądze nie dają ci szczęścia. Chcesz mieć przyjaciół, chcesz pójść do prawdziwej szkoły po brzegi wypchanej nieznośnymi nastolatkami. Chcesz się poczuć sobą! Wyzwolić to co od zawsze w sobie ukrywasz… prawdziwą siebie. Chcesz pokazać światu, że nie zgadzasz się na to co cię czeka. Znasz swój los, lecz sama chcesz ułożyć swoją przyszłość. Bez wkładu osób trzecich. Chcesz poczuć jak to jest być wolnym, prostym człowiekiem, który cieszy się codzienną rutyną. To dzisiaj to ten dzień w którym go poznasz, poznasz człowieka z którym będziesz dzielić resztę życia. Poznasz chłopaka z którym ułożysz sobie przyszłość, ponieważ rodzice tak chcą. (...)

2. Stoisz przed lustrem i nakładasz makijaż. Zakrywasz to czego się boisz, wstydzisz. Nie lubisz swojej przeszłości, zresztą za teraźniejszością również nie przepadasz. Wrócił do domu, znowu spity. Kto? Twój ukochany, który "w dupie ma twoje uczucia". Nie wiesz co się z nim stało, był kochającym ojcem i mężem, a teraz... a teraz nie jest. Coś w nim pękło, zamknął się w sobie. Podniosłaś waszą 2letnią córeczkę z podłogi w łazience i poszłaś "zabarykadować się" w jej pokoju. Mimo, że jej jeszcze nie uderzył, czujesz, że prędzej czy później to zrobi. Usłyszałaś kroki, wszedł do waszej sypialni przywołując cię po imieniu. Nie odpowiedziałaś odkluczyłaś drzwi od pokoju, położyłaś się wraz z córeczką na łóżku i starałaś się udawać, że śpisz. Małej to nie wychodziło, szarpała się i marudziła do momentu kiedy do pomieszczenia wkroczył on. (...)

3. Zwykła, niepozorna kobieta. Tak mogą cię nazwać wszyscy, którzy nie znają twojej prawdziwej tożsamości. Szczerze to sama jej nie znasz. Obudziłaś się w szpitalu, w wyniku wypadku straciłaś pamięć, nazywasz się [t.i.] [t.n.]... i tylko tyle wiesz. Dostałaś się na studia do Oxfordu, gdzie mieszkasz sama. Znalazłaś jakąś pracę i starasz się jakoś przeżyć. Jacyś ludzie, a szczególnie dziewczyny, witają się z tobą na ulicy, a ty po prostu nie wiesz o co chodzi! Jakaś 14latka chciała zrobić sobie z tobą zdjęcie, co według ciebie było chore. Zdziwiona jej reakcją uciekłaś. Byłaś sławna? Lub może znałaś kogoś sławnego? To wszystko pozostaje zagadką, do pewnego słonecznego dnia. (...)

4. Zrobiłaś to dla niego, a on... on nie zrozumiał twoich intencji. Tego, że jedynie chciałaś go chronić! Nawet nie chciał wysłuchać twojego tłumaczenia. Kiedy mijacie się na ulicy przechodzi obojętnie, a ty nie umiesz spojrzeć mu w jego przepełnione bólem oczy. Masz plan, plan... na samobójstwo. Żyletka, tabletki, prochy, alkohol, skok z mostu, rzucenie się pod pociąg, upozorowany wypadek samochodowy, pętelka na szyi, a nawet wbicie sobie noża w sam środek serca - są to wszystkie zaklepane metody. Niby żadem problem, lecz TY chcesz zginąć oryginalnie. Przeszukałaś internet i znalazłaś pewną ciekawą ofertę. Niech cierpi, jeśli wciąż cię kocha! Niech patrzy jak umierasz! Niech będzie świadkiem twojej śmierci! Niech błaga byś z nim została! Radosna zamykasz laptop. To się stanie już za tydzień. (...)

5. Patrzysz, lecz nie widzisz. Takie jest twoje życie. Smętne, ciche, bezbarwne... I co tu począć, jeśli jesteś z patologicznej rodziny i w dodatku twoje zmysły zawodzą? Zabić się? Wątpię, boisz się wyjść na dwór, a co dopiero spróbować się zabić. Pewnego dnia, postanowiłaś się przełamać i wyjść wraz ze starszą siostrą do parku. Usiadłyście na trawie i zaczęłyście rozmawiać. Siostra opowiadała ci jak wygląda świat i jak chciałaby żeby wyglądał. Śmiałyście się, cieszyłyście chwilą, dopóki nie dostałaś piłką w tył głowy. Lekko krzyknęłaś i zaczęłaś masować obolałe miejsce. W tym samym czasie twoja siostra awanturowała się z grupką chłopców. Jeden z nich do ciebie podszedł, zapytał czy nic się nie stało i zamilkł. Wiesz, że stał przy tobie, słyszałaś jego oddech. Przecież masz okulary na nosie, nie mógł zauważyć, że jesteś ślepa jak kret! (...)