Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imaginy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imaginy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 października 2013

#67 Niall

Włączamy to:


***

Po skończonej zabawie [t.i.] opadła wykończona na ciało byłego prześladowcy. Zamknęła oczy i starała się wyrównać oddech. Starała się zapomnieć, że mężczyzna zaraz wyjdzie zostawiając ją samą, zmarzniętą. Zaskoczona otworzyła szeroko oczy, gdy została opleciona muskularnymi ramionami. Spodziewała się, że zostanie zepchnięta z jego pięknego ciała. Zdezorientowała się czując jego czułe wargi na swoim policzku.

- [t.i.], nie myśl, że cię nie poznałem. Od początku wiem, że to ty. - wyszeptał.

To było dla niej dziwne. Przecież zmieniła się - wyglądała inaczej, poruszała się inaczej, jej głos miał inną, bardziej szorstką barwę.

- Ale... Jak ty...? Skąd ty...? - uniosłaś się na łokciach by lepiej widzieć jego twarz.
- Nigdy nie zapomniałem niepowtarzalnego koloru twoich oczu, kochanie. - uśmiechnął się i odgarnął niesforne kosmyki twojej z twarzy za ucho.

No tak, te zdradzieckie tęczówki ją wydały.
Od tego momentu zaczęła czuć się niekomfortowo. Wstyd i zażenowanie przejęły jej umysł. Położyła się ostrożnie obok niego chcąc uspokoić swoje trzęsące się ciało. Nie wiedziała co dalej, nie miała pojęcia co robić, jak się zachować. Westchnęła i usiadła na rogu łóżka by zacząć zbierać z podłogi swoje porozrzucane ubrania. Ale on ją zatrzymał, złapał w talii i przyciągnął do swojego rozgrzanego ciała.

- Gdzie się wybierasz księżniczko? - zamknął oczy wtulając się w ciebie. - Nie zostawiaj mnie.
- Niall, chyba nie muszę ci przypominać, że to ty zostawiłeś mnie? - pokręciła głową starając się odepchnąć go od siebie
- Wiem, przepraszam, nie odchodź.

I stało się coś czego kompletnie się nie spodziewała. On... on zaczął płakać.

- Niall? D-dlaczego płaczesz? - przeczesałaś dłonią jego miękkie włosy.
- Bo znowu cię stracę, rozumiesz?

Kobieta zamknęła oczy kręcąc głową. Usiadła załamana na łóżku starając się jakoś wybrnąć z tej niekomfortowej sytuacji. Schowała twarz w dłoniach zaciekle myśląc i analizując wszystkie "za" i "przeciw". Wiedziała, że jeśli powie nie, zaprzeczy sama sobie, a jeśli powie tak to niby będzie spełniona, ale za jaką cenę? Ile będzie musiała wycierpieć by w ostateczności się przyzwyczaić?

- Zrobię wszystko, proszę, daj mi drugą szansę.

Zacisnęła mocno powieki podejmując ostateczną decyzję. Nie mogła mu się oprzeć, nie potrafiła, nie chciała. Jej pragnieniem było z nim zostać i otrzeć łzy, ale bała się bólu jaki może przynieść jej ten związek. Wzięła głęboki oddech, a z jej ust słowa jakby same wypłynęły.

- Jeśli na prawdę tego pragniesz... - odwróciła się w jego stronę.

Mimo podpuchniętych oczu, wciąż był najprzystojniejszym mężczyzną na globie. Kąciki jego ust uniosły się kiedy dotarła do niego jej odpowiedź. Ręce mężczyzny zgrabnie wciągnęły ciało kobiety pod kołdrę i otuliły z miłością, której potrzebowała.
Zaczęła chichotać przez jego nos łaskoczący jej policzek. Oplotła swoje ramiona wokół jego szyi składając na jego spragnionych wargach krótki pocałunek. Kiedy oderwała swoje usta od jego, słyszała ciche marudzenie ze strony Niall'a, nie był zachwycony nagłym przerwaniem kontaktu. Mocniej przycisnął ją od swojego ciała i pocałował ją tak, jak od dawna pragnął.
Zachłannie i z miłością.

________________________________________________________________

Ahhh, dawno tu nie pisałam.
Dostaliście coś na mój powrót i mam nadzieję, że się nie obrazicie, że jest "taki sobie"... Nie miałam za bardzo pomysłu i w dodatku pisałam na zmianę z opowiadaniem Survive, więc...
Co myślicie?

PS: Jak pewnie zauważyliście "zatrudniłam" dwie nowe dziewczyny, mam nadzieję, że dobrze się spisują. ;)

piątek, 16 sierpnia 2013

#58 Zayn (zawiera kawałek +18)

Pierwsza część: (+18)

Opadłam zmęczona w jego ramiona. Zamknęłam oczy starając się wyrównać oddech, a on otoczył mnie ciepłem swojego ciała starając się ogrzać moją nagość leżącą na chłodnej podłodze. Któraś z kolei rundka wyssała ze mnie resztki energii (bardziej dosłownie niż wam się wydaje). Ucałował moją spoconą skroń powoli zjeżdżając przez policzek, szyję, obojczyk, aż do zgłębienia między moimi piersiami. Nagle znalazł się nade mną na czworakach ssając wcześniej wspomniane miejsce swoimi namiętnymi wargami. Wypięłam się w jego stronę, układając usta w literkę 'o', a moje dłonie znalazły swoje miejsce w jego włosach delikatnie ciągnąc. Po kilku chwilach zacząć śpiewać początek piosenki "Where Have You Been", jeszcze bardziej mnie tym napalając.

I've been everywhere, man
Looking for someone
Someone who can please me
Love me all night long

Jedna z jego dłoni niespodziewanie zaczęła kręcić kółeczka wokół mojej łechtaczki. Na taki kontakt nie byłam przygotowana, a moje oczy szeroko się otworzyły. Doprowadza mnie do szału fakt, że unika czułego miejsca torturując moje zmęczone i delikatne jak nigdy nerwy.
- Zayn... Proszę, skończmy już na dziś. - wyjęczałam zaczynając odczuwać dyskomfort.
- Na pewno? - spojrzał mi głęboko w oczy.
- Tak, przepraszam. - zarumieniłam się przygryzając wargę.
Pokręcił głową zaprzestając swoją tak bardzo rozpraszającą mnie czynność.
- Nie chcę sprawiać ci bólu, każdy ma jakąś granicę. - uśmiechnął się i ucałował moje czoło.
Wiecie jak to jest czuć się bezpiecznym w ramionach zakazanego owocu? Ja wiem i to za dobrze. Kilka razy pod przykrywką nocy zaprowadził mnie do swojego mieszkania i tam pieprzył aż do poranku. Kiedyś przez przypadek poznałam jego trzyletnią córeczkę i panikowałam, że będę powodem przez który jego związek się rozpadnie. Ale okazało się, że matka dziewczynki kompletnie ich olała i po porodzie wyemigrowała z kraju, więc moje obawy zmalały. Pozostał jedynie problem czy mała Roxanne nie nakryje nas kiedyś.
Wtuliłam się w jego prawy bok powoli uświadamiając sobie co dzisiaj zrobiliśmy źle. Jak z torpedy wróciłam do pozycji siedzącej i analizowałam fakty.

fuck, fuck, fuck. nie zabezpieczyliśmy się. fuck, fuck, fuck.

- Wszystko dob- - przerwałam mu.
- Zayn, mam pytanie. Mogę? - powiedziałam wpatrując się w ścianę.
- Jasne, co jest? - złapał mnie za rękę.
- Czy czułeś się dzisiaj jakoś inaczej podczas seksu? Chodzi mi o odczucia fizyczne. - od razu sprostowałam.
- Emmm, szczerze to tak. Dlaczego pytasz?
Wstałam i zaczęłam się ubierać obmyślając w głowie odpowiedź. Chyba prosto z mostu będzie najlepiej.
- Bo nie użyliśmy kondoma. - zwróciłam się do niego już całkowicie ubrana kiedy zapinał spodnie.
Jego oczy poszerzyły się do rozmiaru pięciozłotówek, a moje zaszły łzami. Czułam, że zaraz nogi odmówią mi posłuszeństwa więc podeszłam do biurka, naparłam na nie obiema rękoma i pochyliłam głowę dając się ponieść emocjom. Zacisnęłam niewiarygodnie mocno powieki i zaczęłam głęboko oddychać - byleby nie pozwolić reszcie łez zlecieć po moich policzkach.

---------------------------------------------------------------------------------
Buhahaha, wiem, że lubicie gdy kończy się w takich momentach i od razu mówię, że nie będzie więcej części. XD
Krótkie i pozostawia niedosyt - oto mi chodziło. ;)

PS: Jak coś to zmieniłam swoją nazwę z Marychaa na Marykhln, żeby nie było, że kogoś nowego przyjęłam. XD

piątek, 9 sierpnia 2013

#57 (wybrany przez ciebie chłopak)

 Dla Dashy. ♥
Włączcie tą piosenkę, tak dla nastroju.


Odeszłam.
Pewnie zadajecie sobie pytanie "Dlaczego ona odeszła?", a to nie jest łatwe do wytłumaczenia. Niełatwo jest również podjąć decyzję o odejściu od drugiej osoby, ale co jeśli ta osoba się zmieniła? Dała się wciągnąć w śmietnik społeczeństwa? Okazała się kimś innym? Nie była kimś za kogo się podawała? Nie wiem jak wy, ale ja nie lubię być poniżana i mieszana z gównem przed znajomymi mojego chłopaka.

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty. 

Odeszłam i nie wrócę. To, że obiecał poprawę nie oznacza, że jestem głupia, naiwna i można mnie wykorzystywać, prawda? Prawda. Każdy ma jakiś limit wytrzymałości, każdy ma jakiś kres. Ale przecież twój lub raczej nasz koniec był zaplanowany, ustalony za moimi plecami. Spiski zawsze były twoją specjalnością, ale, że posunąłeś się aż do zakładu? To do ciebie nie podobne mój drogi. Zawsze działasz według wcześniej ustalonego planu, a spontaniczność jest u ciebie rzadkością. Ciekawa jestem co cię skusiło do jego przyjęcia. Pieniądze czy może alkoholowe zabawy w towarzystwie twoich niebezpiecznych znajomych? Pewnie nigdy nie będzie dane mi się dowiedzieć.

Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze. 


Całowałeś, pocieszałeś, obiecywałeś i co z tego mam? Panie i panowie oto odpowiedź: NIC. Dałam się wrobić w miłość, miłość jednostronną, dla ciebie nic nieznaczącą. Może tak miało być? Może Bóg cię wysłał, ponieważ chciał uodpornić mnie przed światem? Może, ale w moich oczach i tak nic cię nie usprawiedliwia. Jesteś po prostu kolejnym... nie wiem jak cię nazwać, ale bądź pewien, że nie jest to pochlebne określenie.

Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże. 
 


No kurwa, dałam się nabrać. Teraz pewnie śmiejesz się ze swoimi głupimi znajomymi, w jakimś głupim barze z jakąś głupią laską u boku. A ja? A ja siedzę w kółko przesłuchując naszej piosenki w kółko powtarzając jej słowa "When something is broken, and you try to fix it. Trying to repair it anyway you can". Wytykam sobie jaka to byłam głupia by "ugryźć jabłko". Obwiniam ciebie, a może to moja wina? Może w ten sposób chciałeś dać mi nauczkę? Ale za co? Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłam? Raczej nie... Zresztą sama już nie wiem co robić, co myśleć. Mam mętlik w głowie, którego sprawcą na pewno jesteś ty. A wiesz co boli najbardziej? Że zwierzyłam ci się z mojej przeszłości, zaufałam, dałam się zmylić twoimi czułymi słówkami. Tylko ty znasz mój słaby punkt, teraz jedynie czekam aż użyjesz go przeciw mnie.

Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze. 


-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Miał być długi, ale brak weny jest moim utrapieniem. Przepraszam, że przeczytaliście to gówno.
No i przepraszam za czas oczekiwania, ale pierwsze zdanie powinno wszystko wytłumaczyć.

PS: Proszę, dajcie mi znać co myślicie.
PPS do Dashy: Miał być Louis, ale mam nadzieję, że się nie obraziłaś. ;)
xx

środa, 3 lipca 2013

#56 Louis

- Pa mała. - pocałował mnie w nos i machając skierował się do drzwi.
- Pa duży! - zaśmiałam się starając ukryć swój ból.
Uśmiechnąłeś się i zamknąłeś drzwi. Po twoim wyjściu moje ciało niczym wrak pozbawiony wnętrza, opadło na podłogę. Drżącymi rękoma przeczesałam włosy. Wzięłam głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze z płuc układając usta w dzióbek. Kiedy do moich uszu dobiegł warkot silnika załamałam się jeszcze bardziej dając upust moim emocjom. Skuliłam się w kącie przy drzwiach mocząc łzami ścianę. Długi przeciągły krzyk wydobył się z gardła by zagłuszyć pogubione myśli. Głowa zaczęła dawać o sobie znać w dość bolesny sposób. Przymknęłam oczy i podtrzymując się szafy wstałam. Przetarłam oczy dłonią i chwyciłam twoje zdjęcie. Uśmiechnęłam się do do fotografii, gładząc twoją twarz kciukiem.


Byłeś taki szczęśliwy nim mnie poznałeś, a teraz odczuwasz ból za każdym razem kiedy nie jestem przy tobie. Nie zasługujesz na to. Nie zasługujesz na cierpienie, a ja nie zasługuję na ciebie. Przełknęłam ślinę wypuszczając ramkę z dłoni, pozwalając jej spaść wprost na moje nogi. Szkiełko się stłukło raniąc moje bose stopy. Syknęłam przeklinając pod nosem i zostawiając krwawe ślady na śnieżno białym, puchatym dywanie. Wycierając w rękaw twojej koszuli resztki makijażu skierowałam się do naszej twojej sypialni. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i... nie mogłam się powstrzymać. Żyletka zawsze była kuszącym rozwiązaniem. Muszę stłumić swój ból psychiczny więc zrobię to tłumiąc go bólem fizycznym. Obróciłam w palcach cienki, lecz śmiertelnie ostry metal i zrobiłam na nadgarstku jedno nacięcie. Nie było jakieś głębokie, lecz satysfakcjonujące. I wtedy usłyszałam trzaskanie drzwi wejściowych. Gdy usłyszałam jak wołasz moje imię, wstałam i potykając się o własne nogi, skierowałam w kierunku łazienki. Szybko przemyłam twarz i zatamowałam lekkie krwawienie na nadgarstku. Coś mi się przypomniało i moja głowa wystrzeliła jak z torpedy. Przypatrywałam się sobie w lustrze uświadamiając sobie, że zostawiłam na łóżku żyletkę. Wbiegłam do sypialni jak poparzona w ostatnim momencie siadając na "dowodzie zbrodni".
- [t.i.], okazało się, że możesz jechać ze mną! - powiedziałeś uradowany.
Uśmiechnęłam się, a uśmiech przerodził się w płaczliwy śmiech. Rzuciłeś walizki i podbiegłeś kucając przede mną. Chwyciłeś moje dłonie chowając je w swoich.
- Nie płacz, Aniołku. - ucałowałeś mój nos, a ja rzuciłam ci się na szyję. - Cii, jestem tu, jestem przy tobie. - wyszeptałeś. - Kolejne pół roku spędzimy razem, wiesz o tym, prawda?
Pokiwałam głową mocniej wtulając się w twoje rozgrzane ciało. Uniosłeś mnie trzymając moje uda po obu stronach twojego ciała. Cieszyłam się że nie zdążyłam wyjść odchodząc bez pożegnania. W pewnym momencie poczułam jak twpje ciało się napina.
- [t.i.], co to jest? - nie odpowiedziałam. - Co to jest? Odpowiedz mi!
Byłam pewna, że mówosz o żyletce i pełnej moich ubrań walizce. Powoli wydostałam się z twojego uścisku siadając na materacu. Spuściłam głowę powstrzymując łzy. Ciężko westchnąłeś siadając obok mnie.
- Jaki miałaś zamiar? Co chciałaś zrobić? - wyszeptałeś.
Wzruszyłam ramiomami.
- Aniołku powiedz coś. Nie zamykaj się przede mną. - ucałowałeś mój policzek. - Kocham cię.
- Też cię kocham Boo.
Uśmiechnąłeś się słysząc przezwisko które ci nadałam. Wzięłam głęboki oddech i spokojnie opowiedziałam co mnie trapi. Przysłuchiwałeś się temu co mówiłam jednocześnie analizując. Na koniec rozpłakałam się szukając w twoich ramionach pocieszenia. Trzęsłam się od płaczu mocząc łzami twoją koszulkę. Uniosłeś mój podbródek, otarłeś łzy i delikatnie pocałowałeś sprawiając że zapomniałam o swoich problemach. Co jakiś czas szepczesz mi do ucha ciepłe słówka by uspokoić moje stargane nerwy. Oparłam głowę o twoje prawe ramię przymykając oczy a ty chwyciłeś zraniony nadgarstek uśmierzając ból delikatnym cmoknięciem. Odwróciłam twoją twarz w stronę mojej składając na twoich miękkich wargach soczysty pocałunek.
- Dziękuję. - szepnęłam dostając w odpowiedzi twój piękny uśmiech.

środa, 26 czerwca 2013

#55 Zayn +18

- Gdzie tym razem? - przyjaciółka założyła ramię na ramię dokładnie mnie obserwując.
- W damskiej toalecie i schowku na miotły... - wyszeptałam czując jak czerwień zaczyna dominować na moich policzkach.
[i.t.p.] wybuchnęła śmiechem zwracając uwagę całej klasy wraz panem Malikiem. Mój wzrok powędrował w dół. Zsunęłam się lekko na krześle starając ukryć przed całym światem.
- Co panią tak śmieszy, panno [i.t.p.]? - zapytał nauczyciel.
Świadomość, że jego przeszywający wzrok był kierowany w naszą stronę krępowała mnie i przyprawiała o dreszcze na karku. Szturchnęłam łokciem przyjaciółkę by przestała się śmiać, a ona dodatkowo zaczęła rechotać. Pokręciłam głową, a nauczyciel ponowił swoje pytanie.
- Ile jeszcze razy będę musiał powtarzać moje pytanie? Co cię tak śmieszy? - jego głos zmienił barwę na twardą, lecz dość podniecającą.
Więcej nie trzeba było powtarzać, [i.t.p.] zamilkła a wraz z nią reszta klasy.
- [t.i] mnie rozśmieszyła, przepraszam.
- A więc [t.i.] zostanie dzisiaj po lekcjach.
Uniosłam głowę jak z torpedy. Usta ułożone były w chytrym uśmieszku, a oczy zdradzały jego erotyczne zamiary wobec mnie. Przygryzłam wargę na myśl co będzie się działo za najdalej 25 minut. Spuściłam z powrotem głowę mocno zaciskając nogi, starałam się wzmocnić uczucie pulsującej vaginy. Niegrzeczne obrazy zaczęły się tworzyć w mojej wyobraźni. Moje podniecenie wzrastało z każdą sekundą, a dowodem na to były chociażby moje stwardniałe sutki. Nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek, lud wybył z klasy, a Zayn przekręcił klucz w drzwiach i zasłonił żaluzje. Jego ręce powędrowały do góry koszuli, odpiął trzy pierwsze guziczki. Jego wzrok mnie mentalnie penetrował, a uśmiech napalał.
- No [t.i.], nie bądź nieśmiała, podejdź tu.
Wypuściłam powoli powietrze i wstałam. Powolnym i trochę niepewnym krokiem podeszłam do niego. Jego dłonie od razu wylądowały na moich biodrach niezbyt delikatnie do siebie przyciągając. Naparłam rękoma na jego tors starając się utrzymać równowagę. Przybliżył swoją twarz do mojej, złapał zębami i lekko pociągnął moją dolną wargę. Z uwagą obserwowałam jego ruchy gdy zbliżał się by wpić się w moje wargi. Przymknęłam oczy, oplotłam rękami jego kark oddając z podwojoną siłą pocałunek. Niechętnie pozwoliłam mu przerwać tę chwilę.
- Zrób coś, tęsknię za tym twoim głosikiem. - wyszeptał odgarniając włosy z mojej twarzy.
- A co chcesz żebym powiedziała? - odparłam przyciszonym głosem.
Pokręcił głową ponownie napierając na moje wargi.
- Wystarczą mi twoje jęki.- i pociągnął za moje włosy.
Wydałam przeciągły jęk, nie do końca z bólu.
- Za kilka minut będziesz jęczeć tak moje imię. - przysunął swoje usta do moich. - Aż na samą myśl się podniecam kochana. - wysyczał
Przygryzłam wargę stopniowo ocierając się o Zayna. Głośne westchnięcie opuściło jego wargi. Powoli doprowadzam go do szału. Już się nauczyłam - im więcej zabawy przed seksem tym więcej przyjemności w trakcie niego.
- To co teraz ci zrobię przejdzie twoje najśmielsze wyobrażenia skarbie. - wyszeptał prosto w moje wargi.
Lekko wystraszona chciałam się odsunąć, ale nie mogłam, jego ręce przytwierdzone były do moich pośladków. - Nie opieraj się, ze mną nie wygrasz.
Pogłaskał mój policzek i złożył ciepły pocałunek na wargach. Uśmiechnęłam się i zaczęłam namiętny pocałunek. Poczułam jak się zniża, kładzie ręce na moich udach i mamrocze w moje usta "skacz". Posłuchałam i nim się obejrzałam leżałam przygwożdżona do jego biurka. Chwycił moje nadgarstki w jedną dłoń i trzymał jakby przytwierdzone nad moją głową. Wspiął się na mebel nogi zarzucając po obu stronach moich bioder. Wypchnęłam biodra zaczynając jego erotyczną grę. Ocierałam się przez chwilę o jego krocze starając się uzyskać jak najlepszy efekt, jak najbardziej go podniecić. Wydał z siebie zadowalający mnie pomruk, przymknął oczy i wolną ręką odpiął swój pasek, guzik i rozporek od spodni. Zaatakował moje usta kolejnymi pocałunkami starając odwrócić uwagę od dźwięku rozpruwanej koszulki. Odessał się, a moje biodra same opadły ze zmęczenia. Uśmiechnął się, puścił moje nadgarstki i skierował swój wzrok na moje wciąż okryte stanikiem piersi. Uniosłam lekko klatkę piersiową gdy jego ręce powędrowały do zapięcia stanika, ułatwiając mu tym dostęp. Podniosłam ręce w górę by mógł swobodnie zdjąć przeszkadzający ubiór. Przełknęłam ślinę. Mimo, że to nie nasz pierwszy raz wciąż odczuwam lekki dyskomfort - w końcu nie codziennie ktoś pieprzy swojego nauczyciela. Chyba zauważył moje zawahanie. Przejechał ciepłą dłonią po policzku i złożył na ustach delikatny pocałunek.
- Nie denerwuj się, najdroższa. - uśmiechnął się. - Przecież wiesz, że nikomu nie opowiem o naszych igraszkach. - wyszeptał śmiejąc się.
Poczułam jak moje policzki z bladego różu zmieniają barwę na wściekłą czerwień. Odwróciłam wzrok starając się choć na chwilę ograniczyć kontakt. Prawie by mi się udało gdyby nie wziął się do sprawiania mi przyjemności. Pojedyncze stęknięcia zaczęły opuszczać moje usta pod wpływem jego dotyku. Przymknęłam oczy, zagryzłam wargę i czekałam aż mocniej ściśnie moje piersi - na prawdę nie musiałam długo czekać.
- Ciii, skarbie. Nikt nie może nas usłyszeć. - po tych słowach zaczął przyszczypywać moje sutki.
Warknęłam z zadowolenia domagając się więcej. Zniżył się i przejechał językiem między piersiami po czym przygryzł wrażliwe miejsce. Wplotłam palce w jego włosy zaczynając płyciej oddychać. Ucałował przygryzione przed chwilą miejsce, zszedł z biurka, zdarł swoją koszulę i podszedł do moich nóg szeroko je rozsuwając. Chwycił moje uda i rozsunął je jeszcze szerzej po czym podwinął spódniczkę. Uśmieszek zagościł na jego twarzy, a palce zajęły miejsce na mojej łechtaczce. Pieścił mnie przez materiał. Wypchnęłam biodra do góry, paznokcie wbiłam w krawędzie biurka, przymykając oczy i wydając z siebie dzikie jęki. Przestał przejechał palcem po całej długości, ścisnął moje nogi i wreszcie zdjął opinający mnie materiał. Powrócił do poprzedniej pozycji i bez ostrzeżenia wbił swoje 2 palce. Krzyknęłam na co Zayn wepchnął mi do buzi moje własne majtki. Czułam jak dochodzę, jak przyjemność zaraz znajdzie się na jego magicznych palcach - i wtedy przestał, tłumacząc się, że zapewne oboje nie chcemy tego tak skończyć. Wstałam do pozycji siedzącej, oplotłam ręce wokół jego karku i lekko postawiłam stopy na ziemii. Wciąż mając materiał w ustach wsunęłam dłoń w jego bokserki chwytając jego kolegę. Poruszałam ręką energicznie symulując jęki jakie będę wydawać podczas zbliżenia. Położył swoje dłonie na moich biodrach, uniósł głowę do góry i wydał z siebie pierwszy w tym dniu jęk. Zniżyłam się, zdjęłam jego spodnie wraz z przeszkadzającymi bokserkami uwalniając jego dar natury. Pokazałam by położył się na podłodze, a sama usadowiłam się nad jego członkiem ocierając nim o swoje delikatne wejście. W pewnym momencie po prostu na nim usiadłam na nowo przyzwyczajając się do jego rozmiarów. Chwyciłam jego ręce i położyłam na swoich biodrach - chciałam by to on dyktował dzisiaj tempo. Jego oczy poczerniały, a moje ciało zaczęło gwałtownie się unosić i opadać. Gdybym nie miała tych majtek w ustach już dawno by nas nakryli. Zjechałam dłonią do łechtaczki i zaczęłam pogłębiać swoją przyjemność. Poczułam jak unosi swoje biodra kiedy moje opadają by dostarczyć nam obu mocniejszych doznań. Słyszałam jego jęki, błagania bym nie zwalniała, ale ja kocham się z nim drażnić. Zaczęłam kręcić dodatkowo biodrami kółka by w jakiś sposób wzmocnić efekt. Już od dawna uderzał o mój punkt G, za każdym razem wywołując przyjemny dreszcz na plecach. Przymknęłam oczy będąc na krawędzi. Zayn doszedł we mnie pierwszy wypychając biodra do góry - czym doprowadził mnie do szczytu. Opadłam zmęczona na jego tors próbując wyrównać oddech. Chwycił oba moje policzki i złożył namiętny pocałunek na moich wargach. Ucałował moje czoło, a ja zamknęłam oczy wtulając się w jego klatkę piersiową.
- Jak zawsze najlepsza. - wyszeptał odgarniając włosy z mojej twarzy.
Uniosłam się wracając do poprzedniej pozycji - wciąż znajdował się we mnie.
- Skoro jestem taka dobra to może to powtórzymy, co pan na to panie Malik? - oblizałam kusząco wargi.
- Dla ciebie zawsze.
I po tych słowach nasza przyjemność zaczęła się na nowo.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Zastanawiałam się czy nie napisać 2 części tego imagina, ale nie +18. Chciałabym wam pokazać jaka jest moja wizja tego co dzieje się później. Jak myślicie? Xx ♥

sobota, 15 czerwca 2013

#54 Zayn

Trzymasz w dłoni kieliszek wina relaksując się przy deszczowej pogodzie Londynu. Uśmiech zajmuje miejsce na twoich ustach dopóki to uszu nie dociera płacz dziecka. Nagie stopy weszły w kontakt z chłodną podłogą i zaczęły kierować się do pokoju małego Toma. Westchnęłaś przecierając dłonią zmęczoną twarz, starając się rozbudzić.
- Tata? - usłyszałaś zachrypnięty głos Toma po otworzeniu drzwi.
- Nie słońce, to mama. - wyszeptałaś.
Jego płacz zaczął rosnąć w siłę.
- Kochanie nie płacz. - usiadłaś obok niego na łóżku. - Co się stało? - przytuliłaś go i ucałowałaś czółko.
Nie musiałaś pytać o odpowiedź, bardzo dobrze ją znałaś.
- Bo pod szafą coś jest! - wykrzyczał w twoją koszulkę.
Chłopiec bardzo przeżywał rozłąkę z ojcem więc od dawna miałaś opracowany plan.
- Zadzwonić do taty?
W odpowiedzi dostałaś leniwe kiwnięcie głową trzylatka. Uśmiechnęłaś się i wyciągnęłaś z kieszeni telefon. Wpisałaś numer kierunkowy do Australii, a po nim numer Zayna. Przyłożyłaś słuchawkę do ucha i posadziłaś Toma sobie na kolanach czekając aż mężczyzna odbierze telefon.
- Halo? - usłyszałaś zachrypnięty głos kochanka.
- Cześć kochanie, wiem, że w Australii jest teraz 5 nad ranem, ale ktoś tu za tobą bardzo tęskni.- po tych słowach oddałaś chłopcu telefon.
- Tata? - Tom zapytał niepewnie. - Tata! - jego nastrój momentalnie się zmienił.
Ułożyłaś chłopca do snu i usiadłaś na podłodze by nie przeszkadzać w procesie usypiania go. Do twoich uszu dobiegł niesamowity śpiew Zayna. Wzięłaś głęboki wdech by nie zalać się płaczem. Po kilku minutach odwróciłaś się by ocenić ile czasu jeszcze potrzeba do uśpienia Toma, ale on już słodko drzemał. Bezszelestnie wstałaś, ucałowałaś czółko chłopca a uśmiech sam wkroczył na twoje wargi. Delikatnie wysunęłaś telefon spod głowy chłopca i na palcach opuściłaś pokój. Przyłożyłaś telefon do ucha, zamknęłaś oczy i zaczęłaś wsłuchiwać się w piękny śpiew męża. Pociągnęłaś nosem, a on jak na zawołanie przerwał.
- [t.i.], wszystko w porządku? - zapytał zaniepokojony.
- Tak, po prostu tak bardzo za tobą tęsknię. - wybuchłaś płaczem.
- Skarbie, - głos mu się załamał. - wiesz jak bardzo cię kocham, prawda?
- Mhm. - wymruczałaś starając się opanować cieknące łzy.
- To miała być niespodzianka, - westchnął. - ale jesteście dla mnie ważniejsi niż cokolwiek na tym świecie. - przerwał.
- Zayn, o co chodzi?
- Jestem w samolocie najdroższa, wracam na tydzień do domu. - w jego głosie można było usłyszeć troskę.
Rozkleiłaś się doszczętnie, wyłaś do telefonu zagłuszając płaczem zmartwionego Zayna.
- Matko, tak bardzo cię kocham Zayn, tak bardzo mocno! - po tych słowach przypłynęła kolejna fala łez.
- Kochanie, nie płacz, proszę! Za 3 godziny będę w domu, też cię kocham nawet nie wiesz jak bardzo! - pociągnął nosem. - Wybacz, ale muszę się rozłączyć. Kocham was, pamiętaj.
Schowałaś twarz dłoniach i podkuliłaś nogi pod brodę. Płacz z bólu zmienił się w płacz ze szczęścia. Leniwie wstałaś z podłogi i skierowałaś się w stronę salonu. Na kanapie zajęłaś tą samą pozycję co na podłodze kilka sekund temu. Mimo twoich planów by poczekać na Zayna, zasnęłaś po 20 minutach zmęczona płaczem. Łzy zaschnęły na twoich policzkach, a oczy stały się opuchnięte od ciągłego wylewania łez. Skuloną na kanapie zastał cię Zayn, który położył się przy tobie, by wreszcie móc cię ogrzać swoim ciałem.
- Kocham cię. - to ostatnie słowa, które wypowiedział przed zaśnięciem.
----------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny też będzie o Zaynie, ale +18. :D Postaram się by był na jutro. ;P
♥

piątek, 14 czerwca 2013

#53 Harry (tłumaczenie)

Ostatnia godzina była niebezpiecznie cicha. Dłoń w dłoń, czoło w czoło. Tych dwoje po prostu obserwowało siebie nawzajem. Harry Styles, chłopak, który nigdy nie wyobrażał sobie siebie ujarzmionego, wreszcie odnalazł godnego przeciwnika. Jeśli by zapytać Harry’ego o co chodzi, nie udzielił by ci jednoznacznej odpowiedzi. Patrzył w oczy [t.i.] [t.n.], rozkoszując się jej towarzystwem bez jakichkolwiek słów lub gestów. Bał się, to go przerażało. Co on w ogóle do cholery robi? Przecież to on, ten sławny Harry Styles, – król list przebojów, bożyszcze nastolatek – czy nie powinien teraz pieprzyć się z tą dziewczyną po kątach?


Noc zaczęła się jak zawsze. Był na jakiejś głupiej imprezie z resztą One Direction, wszyscy zadawali mu te same głupie pytania, wyszedł z kolejną głupią Hollywoodzką dziewczyną, która pozwoliłaby zrobić sobie wszystko za jego głupią kasę. Rano wyszłaby z jego apartamentu jakby nic się nie stało, lecz ta Hollywoodzka dziewczyna okazała się mądrzejsza niż Styles się spodziewał.

Alkohol ledwo przejął kontrolę nad [t.i.], a ona już trzymała dłoń chłopaka by wyprowadził ją z klubu do swojego auta. „Nie zrobię tego, nie jestem taka.” wybełkotała w jego ramię. Wibracje od jej głosu przeszły przez rękę Harry’ego, doprowadzając go tym do szału. Nie mógł się doczekać by zostać z [t.i.] sam na sam, nie musiałby się nią dzielić, nawet z paparazzi. Z niewiadomych przyczyn nie uwierzył Miley kiedy powiedziała, że tego nie zrobi. Z tego co słyszał dziewczyna oszalała po tym jak zerwała zaręczyny z wieloletnim partnerem. To ona powinna być tym kto każdej nocy sprowadza do domu innego człowieka.
Harry oblizał wargi przed otworzeniem drzwi od czarnego SUV, pozwalając [t.i.] wejść jako pierwszej. Przejazd powinien być szybki i taki był. Jej głowa znajdowała się na jego ramieniu gdy auto ruszyło w stronę jego hotelu w centrum miasta. Ze względu na panujący mrok większość fanów była już w swoich domach, mogli zatem dostać się do środka niezauważeni. Dla chłopaka przejażdżka windą trwała dłużej niż samochodem. Obejrzał ją od góry do dołu. To jak jej dłoń wraz z włosami zakrywały połowę jej twarzy, a z jej ust wydobywał się cichy chichot , doprowadzało go do szaleństwa. „Na co się gapisz?” zaśmiała się kładąc głowę na metalowej ścianie windy. Harry wzruszył ramionami z małym uśmieszkiem na twarzy. „Nie wiem,” skłamał “po prostu jesteś bardzo piękna.” Brunetka wywróciła oczami I nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, winda zatrzymała się. „Idziemy?” zapytał wystawiając swoją rękę tak by mogła ją chwycić i zostać bezpiecznie odeskortowana do jego pokoju. Kiwnęła głową kładąc swoją dłoń na jego.

Pokój był duży, by nie skłamać – gigantyczny. Dwie sypialnie, duża łazienka, kuchnia i balkon który zdawał się mieć najlepszy widok na całe miasto. Było perfekcyjnie i ekstremalnie romantycznie. [t.i.] od razu poczuła się jak w domu, codziennie sypiała w innych pokojach hotelowych. Gdy Harry wrócił z kuchni z dwoma kieliszkami i butelką szampana, dziewczyna siedziała na kanapie przeglądając jakiegoś szmatławca. Dał jej jeden z kieliszków i usiadł obok kładąc rękę na jej ramionach.

“Więc, co czytamy?” zapytał przybliżając się do niej. Polizała jej górną wargę przed spojrzeniem na Harry’ego. „Co o tym myślisz?” dziewczyna zamknęła magazyn by pokazać pierwszą stronę. Harry przeczytał kilka nagłówków. Były to po prostu głupie plotki wymyślane przez ludzi, którzy nie mają realnej pracy. „Więc, myślę, że ci ludzie są idiotami. Sprawiają, że czujemy się jak komercyjne gówno. Dlaczego pytasz?” [t.i.] upiła łyk szampana przed położeniem go na ławie stojącej przed nimi. „Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się co zmusza tych Ludzi do pisania? Chodzi mi o to, czy myśli, że oni rozumieją, że my też jesteśmy ludźmi? Rozumiem, że jak ktoś zrobi coś głupiego to o tym napiszą, ale co myśmy im kurwa zrobili, że myślą, że mogą nas tak oczerniać?”

Harry dyskretnie na nią zerknął. Może powinien ją bardziej upić na przyjęciu by nie zadawała tylu pytań. „Nie wiem, nie wydaje mi się by chodziło tu o to co my zrobiliśmy źle. Piszą to co ludzie chcą usłyszeć. Nieznajomi powiedzą o nas wszystko i nie obchodzi ich, że to stek bzdur. Oni nie widzą nas jako ludzi tylko jako pieniądze. Jeśli napiszą, że idziemy na odwyk zarobią 50, jeśli powiedzą, że przeze mnie jakaś dziewczyna jest w ciąży zarobią 100 i mogę się założyć, że gdy napiszą, że masz dziecko na boku zarobią 3000. Jesteśmy ofiarami tej gry, jesteśmy tymi na których się zarabia.”

Przytaknęła wzdychając. “To beznadziejne.” Harry pokiwał głową w zgodzie. Schylił się po jej kieliszek prawie wpychając go jej do dłoni. Ochoczo chwyciła kieliszek,  „Kiedy ja i Dave zerwaliśmy, prasa dostawała szału,” [t.i.] upiła wystarczająco duży łyk by prawie opróżnić  kieliszek. Chciała szybko dokończyć tę historię, historię w której Harry nie był do końca zainteresowany, lecz i tak słuchał. „Wciąż mówili, że to przez to, że go zdradziłam, ponieważ ja byłam szalona a Dave chciał odejść. Ale to on mnie zdradził, z moją najlepszą przyjaciółką. Upokorzył mnie, złamał moje serce i co się stało? Teraz to ja jestem ta zła, bo te dupki zdecydowały się wymyślić jakieś gówniane kłamstwo o tym jak go zdradziłam, jak oszalałam.” Rzuciła magazyn na stolik wyrywając Harry’emu z dłoni kieliszek i wypiła wszystko na jednym tchu, bez namysłu. 

 “Spokojnie, zwolnij.” Zaśmiał się zabierając [t.i.] szklane naczynie. Odstawił na stolik, a później umieścił głowę na pięści, łokciem opierając się o ramię kanapy. „Więc,” zaczął powoli, „dla mnie nie jesteś szalona, jesteś normalna.” Głowa dziewczyny opadła na oparcie kanapy i zmarszczył się jej nos. „Naprawdę tak myślisz?” Zapytała by po chwili dostać pozytywną odpowiedź chłopaka. Zaśmiała się z siebie, a jej wzrok opadł na jej kolana. „Jeśli byłabym tobą myślałabym, że jestem dziwna i szalona. Jeśli przyprowadziłbyś tu inną to jestem pena, że już byś na niej leżał całkowicie nagi. Ale ja. Ja zadaję pytania które zapewne doprowadzają cię do białej gorączki. Dziwię się dlaczego mnie jeszcze nie poprosiłeś bym wyszła.”

Chłopak wstał z kanapy I pokręcił głową. “Więc widzisz, nie jestem kutasem!” Wzruszył ramionami i uśmiechnął się, po czym zabrał kieliszki do kuchni by móc je napełnić. „Ale masz rację, jeżeli byłby to ktoś inny to już byśmy ‘tam’ byli,” Pokiwał głową wskazując na sypialnię. „bylibyśmy również całkowicie nadzy… ale to nie jest ktoś inny, tylko ty.” Wziął łyk szampana i odłożył naczynie na stolik. „Czy jeśli teraz ja zadawałbym ci pytania, czy poczułabyś się mniej szalona?” zapytał. [t.i.] pokiwała głową i oplotła wargami krawędź kieliszka. 

 “No dobrze…” Powiedział powoli kierując wzrok w górę. Przymrużył oczy by wydawało się, że bardzo ciężko myśli nad pytaniem jakie ma zadać, lecz prawda jest taka, że już od dawna wiedział o co chce zapytać. „Nie robisz tego często, prawda?” Dziewczyna przyłożyła dłoń do twarzy nie mogąc opanować śmiechu, zawstydzenia i czerwonego rumieńca wskakującego na jej policzki. „Masz rację,” powiedziała delikatnie „nie robię tego często.”. Harry uśmiechnął się słysząc odpowiedź. „Co sprawiło, że dzisiejsza noc jest inna?” [t.i.] spojrzała na niego i przygryzła lekko górną wargę. „ No weź. Powiedz mi!” zaczął błagać i dąsać. “ No Okay, Okay!” Dziewczyna się zaśmiała przewracając oczami. Wszystko mówiło jej, nie mów mu, nie mów mu co myślisz. Jeśli się dowie, będziesz po prostu kolejną dziewczyną na jego długiej liście nazwisk. Ale wtedy dostrzegła jego błagający wyraz twarzy i przesłodkie dołeczki w policzkach. Nie umiała powiedzieć nie.

“Byłam ciekawa” zaczęła “jak to jest być w bliskim i personalnym otoczeniu Harryego Stylesa.” Harry pokiwał głową. Był z siebie dumny, że zaprzątał jej głowę mimo, że się nie znali. Delikatnie przyłożył swoje czoło do jej z zadziornym uśmieszkiem. „Więc jak się czujesz będąc w moim bliskim, personalnym otoczeniu?” zapytał starając przestać się uśmiechać. Twarz dziewczyny przybliżyła się do jego jeszcze bardziej. [t.i.] nie mogła się powstrzymać przed podgryzieniem dolnej wargi. „Więc,” zaczęła delikatnie, kładąc dłoń na delikatnym policzku Harryego. „ jest tylko jeden sposób  by się przekonać.” Wystarczyła chwila nieuwagi a dziewczyna już stała kierując się do sypialni i zaczęcając go palcem by dołączył. „Chodź.”  I zniknęła za drzwiami z chytrym uśmiechem. Stylesowi zajęło to chwilę by przeanalizować to co właśnie się stało. Otworzył się do niej, a teraz go nagradzała. Udało mu się, będzie uprawiał seks z dziewczyną o której fantazjował od dwunastego roku życia.

Wejrzał o pokoju, leżała na łóżku czekająć na niego. Czując przypływ spontaniczności wszedł i skoczył na łóżko. Przygwoździł ją do miękkiej pościeli kładąc nogi po obu stronach jej ciała, nie dając możliwości ruchu. Ale coś w jej oczach mówiło mu, że jest zdziwiona jego zachowaniem. Normalnie kiedy to robił, dziewczyny starały się napierać na twarde wybrzuszenie na jego spodniach, ale nie [t.i.]. Wyglądała na zdziwioną, zdrętwiałą ale gdyby powiedzieć, że jest przerażona – kula trafiłaby koło płotu. Nim się obejrzał przycisnęła swoje usta do jego. Przez chwile wydawało mu się, że źle ocenił zachowanie dziewczyny i że jego zmartwienie było niepotrzebne. I wtedy przerwała pocałunek śmiejąc się.

“Przepraszam,” zaśmiała się odwracają wzrok byle na niego nie patrzeć. „nie wiem co robię.” Harry uniósł brwi i położył się obok niej. “Mówisz poważnie?” zapytał. “Przecież już to kiedyś robiłaś.” Wzruszyła ramionami. „Zazwyczaj nie robię tego z kimś kogo nie znam.” Chłopak przeczesał dłońmi włosy, już zdawał sobie sprawę z tego, że tej nocy się nie zabawi. „To proste,” wytłumaczył podróżując dłonią od jej policzka, przez szyję, gładząc koszulkę koszulkę aż do podbrzusza. „Jeśli chcesz, ja mogę wszystkim się zająć, musisz po prostu-”
“Nie,” Odepchnęła jego dłoń. “Nie jestem jak inne dziewczyny.”
-------------------------------------------------------------------------------------------
 *imagin nie mój, to tylko tłumaczenie. 
Hellooooł. Skończyłam tłumaczyć co było trudne ze względu na moje lenistwo. Niedługo wstawię imagin z Zaynem +18. :3 Xx ♥

niedziela, 2 czerwca 2013

#52 Niall

To śmieszne, że wszystkim się wydaje, że tzw. psychiatryk jest ponurym, wypranym z pozytywnych uczuć i emocji miejscem. No dobra, niektórzy zamknięci trafiają tu przez życiowe błędy, wpadają w depresje i zamykają się w sobie przez co widzą świat w czarno-białych kolorach. Mój pokój jest kolorowy i w żadnym stopniu ponury. Usłyszałam ciche pukanie. Wypowiedziałam delikatne "proszę", a do pokoju wkroczył on, - czyli mój przyjaciel i chłopak. Zdziwiłam się na jego widok. Usiadł na łóżku i pokazał na swoje kolana. Odebrałam znak i z uśmiechem na ustach wykonałam jego niemą prośbę.
- Jak się czujesz księżniczko? - oplótł swoje ręce wokół mojej tali zadzierając głowę do góry by móc mnie obserwować.
- Bardzo dobrze, dziękuję, że pytasz. - złożyłam na jego czole krótki pocałunek.
- Dlaczego muszę cię znowu odwiedzać tu, w szpitalu? - zapytał jakby z lekkim wyrzutem.
Odwróciłam głowę, bawiąc się swoimi palcami. W pewnym stopniu wstydziłam się swoich problemów więc chciałam uniknąć odpowiedzi.
- Przepraszam. - to jedyne co byłam w stanie wyszeptać.
- Nie masz za co przepraszać, słońce. - ucałował moje już zbielałe kostki. - Ja po prostu chcę, muszę wiedzieć przed czym nie zdołałem cię uchronić tym razem. - wyszeptał.
- Niall, - powoli zaczęłam - wspomnienia mnie przytłaczają, wiem, że muszę się starać zapomnieć o tym co się stało, ale to trudne. - spuściłam głowę, a moje oczy zaczęły wypełniać łzy - Czasami tracę kontakt z rzeczywistością, nie wiem co robię, jedyne co pamiętam to jedna, wielka, czarna plama. - przetarłam rękawem zaczerwienione oczy, wycierając kilka łez.
- Jak się tu znalazłaś? - odgarnął kilka niesfornych kosmyków za moje ucho.
- Sama tu przyszłam, przyjęli mnie z otwartymi ramionami.
- A dlaczego nie zadzwoniłaś do mnie? Dlaczego dowiedziałem się od kogoś obcego, że tu jesteś? - był urażony, czułam to.
- Nie chciałam żebyś się o tym dowiedział. - pokręciłam głową.
- Co? Ale dlaczego?
- Zawsze tak bardzo się o mnie boisz, troszczysz, a ja? Po prostu jestem piątym kołem u wozu, ciężarem w twoim życiu, a na dodat-
- Zamknij się. - wysyczał.
Lekko wystraszona wstałam z jego kolan. Wstał i zaczął kierować się w moją stronę, a ja cofałam się dopóki nie dotknęłam plecami ściany. Podszedł do mnie i oplótł ramiona wokół talii.
- Nie chciałem cię wystraszyć, przepraszam. - pocałował mnie delikatnie.
Podniosłam dłonie kładąc je na jego lekko bladych policzkach. Kciukiem zaczęłam zataczać kółeczka przy kącikach ust. Oparł swoje czoło o moje i przymknął oczy, a na jego wargi wkroczył subtelny uśmieszek. Wplotłam jedną dłoń w jego farbowane włosy i również zamknęłam oczy. Poczułam jak całuje mnie w nos, na co zachichotałam. Ziewnęłam, byłam wyczerpana analizowaniem całego mojego życia.
- Zmęczona?
Pokiwałam, oplatając ręce wokół jego karku, a głowę opierając o jego prawe ramię. Schylił się, poczułam jego dłonie na moich udach i kazał mi podskoczyć. Zacisnęłam nogi na jego talii, przylegając klatką piersiową do jego. Poprawił uścisk na moich udach i zaczął się kierować w stronę, zapewne łóżka - zamknięte oczy utrudniały orientację. Delikatnie położył mnie na pościeli, kładąc się obok. Przyciągnął mnie do siebie i delikatnie zassał skórę między obojczykiem a końcem szyi. Rumieńce wkroczyły na moją twarz, a kiedy je zauważył wybuchnął śmiechem. Otworzyłam oczy, przyciągnęłam go za kark do swoich ust i rozpoczęłam namiętny pocałunek. Uniósł się na łokciu i okrył nas kołdrą pochylając się nade mną.
- Kocham cię mała i obiecuję, że nie dam cię nikomu skrzywdzić. Zaopiekuję się tobą. - wyszeptał.
- Też cię kocham. - poczułam jak całuje mnie w nos, a ja z uśmiechem na ustach, odpływam do krainy Morfeusza.


------------------------------------------------------------------------------------------
 Kolejny tak zjebany imagin, że aż boli.
Miałam wstawić wcześniej, lecz byłam na Lednicy i powrót o 6 rano mnie wykończył.
Dziękuję za waszą cierpliwość, niedługo dodam pewne tłumaczenie.

Kocham was. Xx
♥

czwartek, 23 maja 2013

Informacja

Wiem, długo się nie udzielam, lecz pracuję nad tłumaczeniem jednego z moich ulubionych imaginów. Poza tym jutro wyjeżdżam na międzynarodowy przegląd teatralny "Dziatwa 2013" i targają mną nerwy. Obiecuję, że jeśli nie dzisiaj, to w sobotę wrzucę przetłumaczonego imagina.

Kocham was. Xx

wtorek, 23 kwietnia 2013

#51 Zayn

- Zayn! Prosiłam cię o coś, o tą jedną jedyną głupią rzecz, wymagałam tylko tego żebyś trzymał język za zębami! - krzyczałam rozwścieczona na mojego chłopaka.
- Ale przecież ja nic nie powiedziałem! Bez histerii, [t.i.]... - śmiał się ze mnie.
- Ale udostępniłeś zdjęcie! Dlaczego nie umiesz uszanować żadnej mojej decyzji, co?! - popchnęłam go.
Chwycił moje nadgarstki jedną dłonią a drugą uniósł mój podbródek bym patrzyła w jego brązowe oczy.
- Chciałem dobrze, zrozum tak będzie lepiej.
- Ale ja nie chcę by świat wiedział o tym, że jesteśmy parą! Chciałam się cieszyć prywatnością, a teraz gdzie nie spojrzę jedna małolata szepce na mój temat a druga krzyczy mi prosto w twarz prosząc o twój autograf!
Wydarłam się po raz kolejny uwalniając moje dłonie od jego uścisku. Skierowałam wzrok prosto w jego oczy, nie wiedział co powiedzieć, był zmieszany. Pokręciłam głową z dezaprobatą. To nie pierwszy raz kiedy zignorował moją prośbę, lecz tamte wyskoki nigdy nie wpływały na moje życie jak ten. Westchnęłam zaciskając powieki. Moje ciało zaczynało lekko drżeć, a płacz zbliżał się nieubłaganie szybko. Przeczesałam dłonią włosy unikając jakiegokolwiek kontaktu.
- Dobra, to chyba tyle. - mój głos zaczął się trząść więc odchrząknęłam. - Cześć.
Wyszłam przez dębowe drzwi nie patrząc za siebie, lecz wiedziałam, że mnie nie goni, nie woła, nie przeprasza, nie stara się. Przecież to Zayn, Bad Boi z Bradford...

Tydzień pierwszy.
Dzwoniłam, pisałam, ale nie dostawałam żadnej odpowiedzi, może musi sobie to również przemyśleć?

Tydzień drugi.
Unika mnie jak ognia. Z resztą zespołu również tracę kontakt.

Tydzień trzeci.
Postanowiłam dać sobie spokój, w końcu byłam jedynie zabawką.

Tydzień czwarty.
"Obudził się", ale mnie już nie ma. Spokojnie, żyję i mam się dobrze! Po prostu wyjechałam, pogodziłam się nie pogodziłam się z tym co się stało, lecz bywa, prawda?

Miną dość długi okres czasu, 3 miesiące. Wracam do rodziny jedynie na urodziny młodszego brata. Przeglądam półki sklepowe jak szalona w poszukiwaniu idealnego prezentu dla 11latka. Nowa piłka do piłki nożnej będzie idealna, teraz pozostało znaleźć dobry model. Z pomocą ekspedienta wybrałam piłkę i gdy już chciałam wychodzić ze sklepu natknęłam się na niemiły kujący moje serce widok. Stał niedaleko z jakąś blondynką, całował się z nią. Jeszcze dzisiaj rano dostałam od niego sms z wiadomością "Kocham cię, proszę wróć!", a tu takie coś. Czułam jak robię się czerwona ze złości, jak krew gotuje się w moich żyłach. Wyciągnęłam telefon, zrobiłam im zdjęcie i wysłałam je do niego wraz z krótką wiadomością tekstową:

Więc to tak mnie kochasz?

-------------------------------------------------------------------------------------
Ok, nie za bardzo wiedziałam czy pisać dalej czy skończyć więcccc, chcecie drugą część? Czy może wolicie takie zakończenie jak jest teraz? :D

sobota, 20 kwietnia 2013

#50 Liam

- Leyuuuum, ile razy mam powtarzać...? Jeszcze za wcześnie...
Marudziłam z głową pod poduszką. Poczułam jak mnie obejmuje, podnosi z łóżka a moje plecy idealnie wpasowują się w jego tors.
- Księżniczko, wiem, że za wcześnie al-
- To dlaczego mnie budzisz?! - wymamrotałam rozgniewana.
- To źle, że chcę spędzić czas z moją narzeczoną? - ucałował lekko moją szyję przyprawiając mnie o ciarki.
Chwyciłam poduszkę i trzasnęłam nią sobie w twarz, chciałam odciąć się od światła słonecznego... czasami nienawidzę tej wielkiej, ognistej kuli... Pochyliłam się by dosięgnąć głową łóżka, a że stałam do Liama tyłem to wyglądaliśmy jakbyśmy mieli się zaraz pieprzyć na pieska.
- Nie za wcześnie trochę na takie zabawy? - nachylił się wraz ze mną.
Przekręciłam gałkami ocznymi, zakręciłam lekko tyłkiem na co się zaśmiał i mnie puścił. Opadłam na łóżko uderzając brzuchem w boczną ramę łóżka. Zacisnęłam powieki i cicho zawyłam z bólu. Moje ręce z prędkością światła powędrowały na mój brzuch, a ja skuliłam się na podłodze. Oczy zaczęły mi łzawić, a Liam widząc co się dzieje ukucnął przy mnie przepraszając.
- Pokażesz gdzie boli? - położył mnie na łóżku.
- Tu. - wskazałam palcem z głosem jak u małej dziewczynki.
- Pocałować żeby nie bolało? - pokiwałam głową.
Podwinął mój podkoszulek i cmoknął mój brzuch. Zaśmiałam się gdy zaczął mnie smyrać noskiem.
- Liaaaaam, łaskocze?
Uniósł głowę pokazując chytry uśmieszek.
- Serio? A to?
No to się wkopałam w wojnę łaskotkową.Tarzaliśmy się po łóżku, a nasz śmiech wypełniał pomieszczenie. W pewnym momencie dał o sobie znać telefon Liama. Payne przestał mnie łaskotać i z przepraszającym wzrokiem sięgnął do swojej kieszeni.
- Halo? - i wyszedł z pokoju.
I w ten oto sposób zaczął się i skończył nasz wspólny dzień.

środa, 10 kwietnia 2013

#49 Harry


Z pokoju obok Harry usłyszał przez sen głośne kroki. Mimo ciężkiego kaca chciał wstać z kanapy by zbadać sytuację. Wciąż leżąc zauważył dziewczynkę biegnącą w jego stronę z misiem w ręce.
- Tatusiu! Tatusiu! - krzyczała mała.
- Co się stało słoneczko? - wychrypiał.
Harry mocno przytulił córkę kładąc ją na swojej klatce piersiowej. Mała lekko drżała, lecz dzięki dotykowi taty zaczęła się powoli uspokajać.
- W twoim i mamusi pokoju coś jest... - wyszeptała tacie do ucha.
- Co? - odpowiedział równie cicho.
- To coś siedzi pod szafą, ma czerwone oczy i ostre zęby! - Darcy prawie wykrzyczała.
Uśmiechnął się do siebie, po ostatniej kłótni z tobą dawno nie miał tak bliskich kontaktów z córką mimo, że mieszkają razem. Zaczął śpiewać cichutko refren Irresistible, na co powieki dziewczynki zaczęły powoli opadać.
- Tatusiu... - wyszeptała delikatnie.
- Słucham kwiatuszku? - nakrył siebie i leżącą na jego klatce piersiowej córkę.
- Boję się o mamusię.
- Spokojnie. - pocałował Darcy w czółko. - Dopóki jestem w domu mama jest bezpieczna, zaufaj mi. Nic się jej nie stanie.
- Na pewno? - dziewczynka uniosła główkę z pytającym spojrzeniem.
- Na pewno kochanie, idź spać. Jutro pójdziemy na lody, a później do parku-
Darcy nie pozwoliła Harryemu dokończyć.
- Tatusiu, a kochasz mamusię?
- Bardzo.
- A czy mamusia kocha ciebie? - już chciał coś powiedzieć lecz mu przerwano.
- Bardzo. - odpowiedziałaś wychodząc z ciemnego przedpokoju. - I mam nadzieję, że ty też doświadczysz takiego uczucia, jakim ja darzę twojego tatusia.
Pochyliłaś się nad mężem składając na jego ustach delikatny pocałunek. Odwróciłaś głowę w stronę małej zakrywającej dłońmi oczka.
- Co jest Darcy? - zapytał Harry, a ty poczochrałaś jej blond loczki.
- Wujek Louis powiedział, że jak będziecie robić takie coś to mam zakryć oczka i czekać, aż sami pozwolicie mi je otworzyć.
Spojrzałaś na Stylesa unosząc brwi, po czym oboje się zaśmialiście.
======================================================
 fgeysfajsfr, kompletnie chyba stracę wenę noo. JAK NAPISZĘ KOLEJNE TAKIE GÓWNO TO PIEPRZNIJCIE MNIE W ŁEB. ._____.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

#48 Krótkie imaginy :)

#Zayn
- Zayn, podoba ci się?
Odwróciłaś się w stronę narzeczonego pokazując mu malusieńkie śpioszki. Chłopak uniósł głowę, a na widok szczęśliwej ukochanej oczy mu się zaśmiały.
- Są śliczne. -ucałował dziewczynę unosząc jej podbródek. - Ale po co nam takie śpioszki skoro nie będzie miał kto ich nosić?
Na twarz [t.i.] wkradł się tajemniczy uśmiech. Chwyciła dłonie ukochanego kładąc na swoim dwumiesięcznym brzuszku.
- Jesteś tego pewien najdroższy? - powiedziała całując Zayna w nos.


#Louis
- Louis! Zwolnij! - zaczęłaś krzyczeć.
Wściekły chłopak przyśpieszył jeszcze bardziej zapominając o lękach swojej żony. Skuliłaś się na siedzeniu zakrywając twarz rękoma. Łzy strumieniami moczyły twoje rumiane policzki. Ledwo co wsiadłaś do samochodu po wypadku rodziców, a tu takie rozczarowanie. Postanowiłaś spróbować jeszcze raz.
- Loueh, koch-chanie, prosz-szę... zwolni-ij... - położyłaś dłoń na jego kolanie.
Tym razem zadziałało. Louis zwolnił. Gdy tylko dojechaliście, zamknęłaś się w pokoju by znowu zamknąć się w sobie.


#Liam
- No i po co te zabawy w kotka i myszkę? Wiedziałaś, że cię znajdę! - krzyknął biegnąc za tobą.
Przyśpieszyłaś pozwalając włosom delikatnie powiewać na wietrze. Śmiech wypełniał cały dom.
- Może mnie znalazłeś, ale zobaczymy czy złapiesz!
- Złapię cię!
Biegałaś tak jeszcze kilka minut, ale zaniepokoiło cię to, że Liam nie dawał żadnej oznaki życia.
- Liam? Liaś? Leyum?! - nawoływałaś ukochanego.
Poczułaś jak ktoś cię podnosi od tyłu i zaczyna się kręcić.
- Mówiłem, że cię złapię? - poczułaś jak całuje twój policzek i wtula się w twoje plecy.


#Harry
Siedzicie wtuleni w siebie. Jest typowy Londyński dzień. Pada, a na dworze jest dawno znienawidzona plucha. Bawisz się dłonią ukochanego, który szepce ci do ucha straszne historie, creepypasty.
- (...) jedyne co zostało to zdjęcie przedstawiające dziewczynkę, która tym razem miała uniesione do góry trzy palce.
- Harry! Przestań. - uderzyłaś do w ramię.
- Ale co? - zaśmiał się.
- Boję się przez ciebie, nie zasnę dzisiaj sama w nocy. - zawstydziłaś się.
- A od czego masz mnie? - odwrócił twoją głowę i delikatnie ucałował twoje wargi.


#Niall
- Nie, nie wydaje mi się... - powiedział przeczesując dłonią włosy.
- Ale jak to "nie wydaje mi się"?! Powinieneś powiedzieć "TAK! Przetrwamy wszystko!" - wyszłaś z pokoju trzaskając drzwiami.
Nogi poniosły cię do kuchni. Musiałaś ochłonąć. Zadałaś mu pytanie: "Czy nasz związek przetrwa?". I co masz teraz myśleć? Przyszedł i gdy chciał cię pocałować lekko go odepchnęłaś. Przyciągnął cię za nadgarstek sadzając na jego kolanach.
- Kochanie mi się nie wydaje, ja to wiem. - wyszeptał ci do ucha.

środa, 27 marca 2013

#46 Niall +18

Dla Kingi. ♥

- Niall, ty napalony idioto, przestań... - wyszeptałaś przygnieciona ciałem ukochanego.
W odpowiedzi dostałaś serię pocałunków biegnących od twoich ust do obojczyka. Przygryzłaś wargę, próbując wstrzymać swój jęk podniecenia.
- Kochanie, jesteśmy u twoich rodziców... - kilka zgrabnych ruchów i nie masz na sobie koszuli. - ...a w pokoju obok śpią dzieci... Niall... - wydyszałaś. - A co jak rodzice usłyszą? Przecież są święta!
- Wytłumaczymy się tym, że robimy im kolejnych wnuków. Taki prezent na kolejne święta. - złożył na twoich ustach krótki, lecz soczysty pocałunek.
- No ok, ale ty rodzisz.
Ręce kochanka znalazły się na twoich plecach, siłowały się z zapięciem od stanika. Determinacja na jego twarzy sprawiła, że zaczęłaś chichotać. Horan spojrzał na ciebie spod byka.
- Czego rżysz kobieto? - wymamrotał niskim głosem, sprawiając, że twój chichot zmieniał się w coraz to głośniejszy śmiech. - Cicho, bo usłyszą! - zaatakował twoje usta pocałunkiem.
- A coś ty dzisiaj taki napalony? Co? - uniosłaś brew, odpinając koszulę chłopaka.
- Ja zawsze jestem na ciebie napalony, lecz... - przerwał pocałunkiem. - ...w większości sytuacji potrafię opanować swoje potrzeby.
Góry waszych ubrań dawno zajmowały miejsca w pierwszych rzędach na ziemi, przyszedł czas na garderobę z 'niższych sfer'. Postanowiłaś, że dzisiaj ty zaczniesz. Przewróciłaś Nialla na plecy i stanęłaś przed nim.
- Czas na demonstrację pt. jak poprawnie odpiąć stanik głodomorze.
Pokazałaś swój zalotny uśmiech stając tyłem do kochanka. Twoje dłonie biodra zaczęły poruszać się w rytm dzwoniącej ci w uszach jakiejś piosenki. Dłońmi odgarnęłaś swoje długie blond włosy i powędrowałaś nimi do zapięcia stanika. Odpięłaś, słysząc głębokie oddechy Horana. Uśmiech sam powędrował na twoje usta, a ramiączka od stanika zsunęły się powoli z ramion. Zdjęłaś stanik okręcając go na palcu jednej ręki, a drugą zasłoniłaś pokaźne piersi. Odwróciłaś się do niego przodem, ledwo wytrzymywał. Iskierki w jego oczach i pot na czole sygnalizowały o jego rosnącym podnieceniu. Przygryzłaś wargę zauważając namiocik na spodniach kochanka. Odsłoniłaś biust przenosząc dłonie na rozporek od spódnicy. Powoli go odpięłaś, spódniczka opadła na ziemię, a ty zostałaś w samych majtkach. Taki mini striptiz, nie ma co.
- A co my tu mamy? - zapytałaś powoli wspinając się na łóżko.
Horan chciał dobierać się do piersi.
- A-a-a., kochany! Can't touch this. - uwodzicielsko wyśpiewałaś mu do ucha kawałek piosenki.- Teraz ja się zajmuję tobą.
Pstryknęłaś go w nos, składając na jego wargach, krótkie i bardzo denerwujące Horana pocałunki. Twój palec jechał od szyi aż do paska od spodni.
- Ale ty mi utrudniasz życie, głodomorze. Będzie kara. - przejechałaś pazurkami po jego torsie zostawiając czerwone ślady.
- Mrauu. - wymruczał na co znowu zachichotałaś.
- Pokaż kotku co masz w środku. - zażartowałaś odpinając rozporek.
Rozporek pod twoim naciskiem zjechał w dół wydając cichy, lecz charakterystyczny dźwięk. Uśmieszek ta twojej twarzy powiększył się na widok zmęczonej od czekania twarzy Niallera. Spodnie dołączyły do reszty ubioru, a bokserki już nie mogły się doczekać by znaleźć się również na ziemi. Twoje usta przywarły do genitaliów twojego mężczyzny wykonując bardzo zręczne ruchy. Od czasu do czasu do gry dołączał gorący język pod którego wpływem kochanek musiał tłumić dźwięki rozkoszy.
- Cz-czekaj. - zająkał się chłopak.
Lekko zdezorientowana uniosłaś głowę, po czym znalazłaś się na plecach.
- Teraz twoje miejsce jest pode mną. - w jego głosie można było usłyszeć lekką agresję zmieszzną z determinacją.
Wargi Horana wędrowały od twojej szyki do obojczyka i spowrotem. Jego ruchy bioder zaczęły imitować waszą przyszłą zabawę. Ocierał się o ciebie mrucząc do twojego ucha jego niegrzeczne zamiary. Lekko rozwarte wargi zaczęły powoli zasychać od głębokich oddechów. Pot spływający po zmęczonych ciałach pokazywał wasze starania i zachłanność stosunku. Ruch kilku palców i dolna część bielizny dołączyła do koleżanki od kompletu. Chłopak zajął miejsce między twoimi nogami wciąż się ocierając, tym razem nic nie stało na przeszkodzie penetracji.
- N-nie mog-gę już! Horan, pragnę cię! - prawie wykrzyczałaś mu do ucha.
- Wedle życzenia, najdroższa.- po tych słowach chłopak wbił się w ciebie.
Zaczerpnęłaś powietrza by wydać jak najcichszy dźwięk. Wiłaś się po pościeli kalecząc paznokciami plecy, tors, barki i ramiona kochanka. Kilka cichych jęków opuszczało wasze rozgrzane, pragnące więcej dusze. Nialler położył się na tobie, napierając swoim ciałem na twoje. Twój podbródek znalazł się na jego ramieniu, zaczęłaś dyktować tempo.
- Szyb-ciej, m-mocniej, głębie-j...
Odchyliłaś głowę zagryzając wargę, Niall przeklinał ci do ucha w różnych językach. Jego język przejechał poj twojej szyi w górę aż do płatka uch przyprawiając cię tym o gęsią skórkę. Widząc zmęczenie na twarzy męża zaczęłaś mu pomagać. Owinęłaś nogi wokół jego bioder pogłębiając pole manewru. Palce Głodomora zaczęły zaciskać się na częściowo mokrej od potu kołdrze, a jego głos zaczął drżeć. Punkt kulminacyjny zbliżał się nieubłagalnie szybko. Kilka pchnięć i.... koniec. Horan opadł na twoje ciało pozbawiając cię po części możliwości zaczerpnięcia oddechu. Energia ulotniła się z was tak samo jak powietrze z balonika. Zepchnęłaś Niallera biorąc głęboki wdech. Zamknęłaś oczy wszystko powoli układając sobie w głowie. Uśmiech zagościł na twojej twarzy gdy poczułaś jak Niall przyciąga cię i wtula w siebie szepcąc do ucha czułe słówka, czasami przerywając delikatnymi pocałunkami. Wasze palce się splotły, a czoła się stykają. Odkąd na świecie pojawili się mali bliźniacy wasze życie erotyczne i towarzyskie lekko podupadło. Przeszła ci przez głowę myśl o kolejnej ciąży, czy można ją nazwać zaplanowaną skoro kilka minut przed penetracją napomknęliście na ten temat?
- Horan, szykuj się na kolejnego potomka lub potomkini... - gdy chciałaś coś jeszcze dodać zamknął twoje usta swoimi.
- Nie ważne, kocham ciebie, kocham Drew i Lewis'a, ciebie również plemniczku. - po tych słowach wtulił się w twój brzuch przyprawiając cię o śmiech.
--------------------------------------------------------------------------------
NAPISAŁAM! Jestem czempionem. :3
Nie odpowiadam za utratę rozumu, pęknięte ekrany itp. .___.

czwartek, 28 lutego 2013

#45 Harry +18

Dla Ajki. :3

- Ale Harry, dobrze wiesz, że to tak nie działa... - powiedziałaś odsuwając się od przyjaciela.
- Oj no proszę, ten jeden raz. - objął cię w tali lekko podgryzając płatek twojego ucha.
Przełknęłaś głośno ślinę. Poczułaś jak jego duże dłonie przeniosły się na twoje pośladki.
- Przestań... - wymruczałaś podczas przyjemności.
Nic sobie z tego nie zrobił, był jeszcze bardziej nachalny. Pocałował cię w kącik ust, uniósł za pośladki i z impetem rzucił cię na fotel za tobą. Uniosłaś na niego wzrok, kiedy jego dłonie zaczęły zrywać z ciebie twoją białą, lekko prześwitującą koszulę.
- Harry, proszę. Tak nie można... - złapałaś go za nadgarstki próbując odepchnąć.
- Zabierz ręce! - syknął przez zaciśnięte zęby.
Wystraszona zaczęłaś się wyrywać, a twoje oczy wypełniły łzy.
- Przestań, albo zmienię zasady naszej zabawy, a ja nie chcę cię skrzywdzić. Jasne? - pogładził kciukiem twój policzek.
Pokręciłaś przecząco głową ponawiając próbę ucieczki, co nie skończyło się zbyt dobrze. Uderzył cię z wyprostowanej dłoni w twarz. Przerażona przyłożyłaś dłoń do bolącego policzka. Zdziwiona lekko otworzyłaś usta, nigdy nie spodziewałabyś się, że Harry mógłby cię uderzyć. Po twoim policzku zleciała pojedyncza łza. Łza, która oznaczała zawód na najlepszym przyjacielu.
- Ostrzegałem, a teraz bądź grzeczna i nie utrudniaj. - wypowiedział te słowa z tą jego pociągającą chrypką na którą poczułaś jak mimo wszystko robisz się mokra.
Drżące dłonie chłopaka zaczęły odpinać twoją koszulę by później mogły ją z ciebie tak po prostu zerwać. Zaczęłaś obserwować twarz Loczka, oczy miał jak pięciozłotówki na co cicho zachichotałaś. Podgryzł wargę, odpiął stanik i wciąż trzymając dłonie na twoich plecach spojrzał ci w oczy. Spotkał się z przerażeniem, bólem, niedowierzaniem i... zgodą? Tak, niepewną zgodą, która była coraz bardziej widoczna. Uśmiechnął się, jedną dłoń położył na twoim karku po czym przyciągnął cie do pocałunku, a drugą do końca zdjął stanik. Kilka minut poświęciliście na tzw. wymianę śliny.

Języki tańczyły własnym rytmem walcząc o dominację. Dwa napalone na siebie ciała były gotowe na bliższy kontakt niż było to kiedykolwiek przewidziane. On, nie mógł dłużej czekać na odwzajemnienie uczucia z jej strony. Ona, miała dość stania z boku i przyglądania się jego seksualnym poczynaniom w stronę innych kobiet. Byli inni, lecz pod pewnymi względami tacy sami. Byli jak Ying i Yang, pasowali do siebie jak dwie połówki jednego jabłka. Miłość wypełniała ich drżące z podniecenia ciała. 
Byli sobie przeznaczeni, lecz skąd mogli o tym wiedzieć?

Oplotłaś ręce wokół jego szyi, a nogi wokół bioder. Czułaś jak cię podnosi, sam kładzie się na kanapę, a ciebie kładzie na swoim lekko drżącym ciele. Oderwałaś się od pocałunku by nabrać powietrza, prostując się do pozycji siedzącej. Wygięłaś się czując jego chłodne dłonie na swoich gorących piersiach. Ciche pojękiwania zaczęły wydobywać się z wnętrza twojej podnieconej duszy. Zaczęłaś tracić nad własnym ciałem kontrolę kiedy usta chłopaka zaczęły przy okazji pieścić twoją szczękę, szyję oraz obojczyk. Palce jakby same wplątały się w loki kochanka, a szyja wykrzywiła pod jego magicznym dotykiem.
- Harreh... proszę... zlituj się... - wyszeptałaś między ciężkimi oddechami.
Uniósł głowę, złożył na twoich wargach krótki, lecz czuły pocałunek, uśmiechnął się przewrócił was tak, że teraz to on na tobie siedział i zaczął kolejny pocałunek. Owinęłaś ręce wokół jego szyi przy okazji bawiąc się kilkoma loczkami. Chwyciłaś za jeden róg koszulki chłopaka unosząc ją do góry i domagając się całkowitego jej zdjęcia. Zrobił zgodnie z twoimi zamiarami przy okazji jeszcze zdejmując swoje jak i twoje spodnie. Widok niemalże gołego ciała chłopaka sprawiał, że zaczęłaś się roztapiać jak ciepłe masło. Stanęłaś obok niego znowu wpijając wargi w usta kochanka. Ramiona Stylesa delikatnie owinęły się wokół twojej tali. "Czas się odwdzięczyć za przyjemność!" - podpowiadał ci rozum. Wciąż w pocałunku zaczęłaś ręką zjeżdżać od szyi Harrego aż do jego krocza. Zacisnęłaś na nim palce, po czym włożyłaś palce pod gumkę jego bokserek starając się je zdjąć. Bielizna swobodnie zjechała po nogach chłopaka ukazując jego dar natury. Oderwałaś się od Hazzy pokazując uwodzicielski uśmiech, po czym uklęknęłaś biorąc w dłonie już wyprostowanego członka.
- Skoro chcesz, to dostaniesz. - po czym zatopiłaś jego członka w swojej buzi.
- Oh, mój boże. - wydyszał Harry.
Wykonywałaś dobrze ci znane ruchy. Byłaś szczęśliwa, że wreszcie masz szansę pokazać jak bardzo ci na nim zależy. Jęki Stylesa jedynie motywowały cię do dalszej pracy. Raz szybciej, raz wolniej. Raz głębiej, raz płyciej. W pewnym momencie zwolniłaś tempo, po czym przestałaś. Przecież zapewne oboje nie chcecie tego tak szybko skończyć. Wstałaś i z ramionami zarzuconymi na szyję chłopaka czekałaś na jego reakcję. On jedynie stał w miejscu z zamkniętymi oczami próbując uspokoić oddech.
- Więc jak? Jestem wystarczająco niegrzeczna by mnie ukarać? - te słowa zmysłowo opuściły twoje usta docierając do uszu Haz.
Pokiwał głową wciąż stojąc w tym samym miejscu. Uśmiechnięta postanowiłaś wziąć sprawę w swoje ręce. Zdjęłaś dolną część swojej bielizny i popchnęłaś chłopaka spowrotem na kanapę. Usiadłaś okrakiem na jego kolanach powoli przenosząc swoją kobiecość nad przyrodzenie już opanowanego Stylesa. Gdy byłaś już nad celem chwycił twoje biodra i pociągnął mocno w dół. Odchyliłaś głowę zamykając oczy, a z twojego gardła wydobył się jeden przeciągły jęk. Zaczęłaś unosić się i opadać w rytm wyznaczonego przez Harrego tempa. Szybko, szybciej, aż do granic możliwości. W skutku tak udanego pożycia powstawały nieokreślone jęki, stęki i krzyknięcia. Gdy błagałaś o więcej, postawił jeden warunek.
- Patrz mi w oczy.
Było to trudne do wykonania, lecz stawka była ogromna więc wkładałaś jak najwięcej starań by go nie zawieźć. Gdy twój wzrok opuszczał jego oczy, zwalniał tempo i jego ruchy przestawały być tak staranne i głębokie jak ty byś tego chciała. Przeniósł dłonie na twoje pośladki mocno je ściskając.
- Skoro nie masz wystarczająco dużo silnej woli by nie spuszczać wzroku z moich oczu, ukaram cię tak, że aż będzie bolało. - wyszeptał ci do uch szybko zmieniając pozycję.
Teraz ty leżałaś na kanapie, a on pracował między twoimi ugiętymi nogami. Był szyki, dynamiczny i zdecydowany. Tym razem nie bawił się w żadne gierki, to był seks który oboje uwielbiacie.
- Harreh, jestem już blisko...
- Jeszcze nie! - warknął i przyspieszył tempo.
Zaczęłaś zaciskać palce na materiale kanapy, podgryzać wargę i zamykać oczy byle nie doprowadzić przed czasem do końca.
- Już? - wyjęczałaś.
- Już! - krzyknął i wybuchnęliście w sobie w tym samym momencie.
Harry opadł na twoje zgrzane i spocone ciało, wywołując tym u ciebie miły dreszcz.
- To było...
- ...niesamowite. - dokończyłaś i poczułaś na swoich wargach czuły pocałunek.

Teraz zostało już tylko jedno pytanie, jednorazowa noc czy może raczej  związek na wieki?

------------------------------------------------------------------------------------
Miał być ostry, lecz mnie ostre kojarzą się jedynie z gwałtem, sorry. xD

poniedziałek, 11 lutego 2013

#44 Niall

♥ Dla Kingi oraz Dla Kasi ♥
(nie mogłam znaleźć twojego tt by zalinkować :/)
(PS: Nie umiem romantycznych, lecz postaram się by koniec był choć trochę romantyczny.)

UWAGA! 
IMAGIN ZAWIERA ŚLADOWE ILOŚCI WULGARYZMÓW!

Jak podminowana siedzisz na jednym siedzeń na lotnisku. Ludzie krążą wokół ciebie, a ty wciąż obserwujesz jedne drzwi w oczekiwaniu, że on wreszcie się pojawi. Jego mama, stara się ciebie uspokoić. Ale jak możesz być spokojna skoro twój mąż, ojciec waszych dzieci powinien wylądować na płycie lotniska jakieś 30 minut temu? No nie da się no! Poprosiłaś teściową by popilnowała dwójki rozbrykanych trzylatków. Podeszłaś do automatu wydającego napoje oraz przekąski z zamiarem kupienia zimnej herbaty w puszce. Włożyłaś monetę do maszyny, wcisnęłaś odpowiedni guziczek i czekałaś na jakąkolwiek reakcję. Zdenerwowana zaczęłaś tupać nogą i przeklinać pod nosem. Uderzyłaś z otwartej dłoni w maszynę i wściekła zaczęłaś kierować się w stronę wciąż niekompletnej rodziny. Usiadłaś na krześle i czekałaś kolejne półgodziny dopóki nie dostałaś sms.

Od Niall: 
Przepraszam skarbie, maszyna którą mieliśmy lecieć miała jakieś usterki i wraz z chłopakami czekamy na kolejny lot jutro rano. Proszę, nie wściekaj się i nie płacz, obiecuję, że wrócę do domu cały i zdrowy. Kocham was. ♥

Pomimo próśb męża i tak się rozpłakałaś. Czekałaś na jego przyjazd przez to całe pół roku, a tu nagle dostajesz sms z wiadomością, że to jednak jeszcze nie teraz. Musisz poczekać. Musisz pokonać jeszcze ten jeden, nieszczęsny dzień. Teściowa widząc twój stan zobowiązała się zaopiekować brzdącami, a tobie kazała iść do domu wziąć porządną, gorącą kąpiel. Pokiwałaś głową i ze łzami na policzkach wyszłaś drzwiami lotniska. Zacisnęłaś mocniej pięści przeciskając się przez tłum pytających dziennikarzy: 'Dlaczego płaczesz?' 'Co się stało?' 'Gdzie jest Niall?' 'Czy wszystko w porządku?'. Wsiadłaś do samochodu i odjechałaś do domu co jakiś czas wycierając z policzków potoki łez. Wybiegłaś z auta i szybko otwierając drzwi dostałaś się niezdarnie do środka. Zdjęłaś niewygodne szpilki i rozebrałaś się do samej bielizny. Podeszłaś do barku, chwyciłaś butelkę wódki, kieliszek, kubeł z lodem i powędrowałaś do łazienki. Odkręciłaś kurek i patrzyłaś jak woda wlewa się do wanny. Rozebrałaś się doszczętnie i powoli zaczęłaś zanurzać swoje ciało w przezroczystej cieczy, która dawała ci ukojenie. Twój wzrok zawisł na butelce wódki.
- No ładnie, dochodzi 15, a ja już piję.
Wybełkotałaś sama do siebie. Zastanawiało cię teraz jedno. Czy Niall pamięta jaki jest dzisiaj dzień? Czy pamięta, że to dzisiejszy dzień jest dniem w którym się dowiedział, że zostanie ojcem? Zapewne nie, choć obiecał, że skoro nie było go na urodzinach chłopców to chociaż ten dzień z nimi spędzi. A on co? A jego kurwa nie ma! Wypiłaś dwa kieliszki i stłukłaś butelkę przy okazji lekko zacinając się szkłem na nadgarstkach.
- Zajebiście, teraz Niall pomyśli, że się cięłam...
Przekręciłaś oczami, wyszłaś z wanny, opatrzyłaś rany, ubrałaś się i umalowałaś. Obejrzałaś się w lustrze, twoja samoocena była niska jak zwykle, więc swój wygląd skomentowałaś jedynie cichym 'kurwa, ale ja brzydka'. Założyłaś jeszcze obrączkę ślubną na serdeczny palec i zakładając okulary przeciwsłoneczne wyszłaś na spacer. Telefon w kieszeni twojej spódnicy zaczął wibrować więc z cichym westchnięciem postanowiłaś sprawdzić kto to. Na ekranie wyświetliło się 'Niall♥', przekręciłaś oczami, schowałaś telefon spowrotem do kieszeni i szłaś dalej wsłuchując się w melodyjkę piosenki Oh Love od Green Day. Telefon dzwonił i dzwonił po kilka razy, potem przychodziły wiadomości i znowu zaczął dzwonić telefon. Wnerwiona postanowiłaś chociaż przeczytać co napisał.

Od Niall:
Skarbie, dlaczego nie odbierasz?
Obraziłaś się? Wynagrodzę tobie i chłopcom dodatkowy dzień czekania! OBIECUJĘ!
Martwię się.
Nuna, słońce przepraszam! Proszę, odbierz telefon!
Odbierz! Boję się o ciebie! 
[t.i.] Horan! Odbierz ten pieprzony telefon!
Wróć do domu lub odbierz telefon!
Wiem, że nie ma cię w domu, wiem, że to czytasz! Widziałem zdjęcia!

Oczy ci się zaszkliły z lekkiego poczucia winy, bezradności i tęsknoty zarazem, lecz zostałaś nieugięta. Odnalazłaś aparat który robi ci zdjęcia, pokazałaś z wredną miną środkowy palec i biegiem udałaś się nad rzekę. Znowu za wibrowała ci kieszeń więc tym razem postanowiłaś odebrać. Nim cokolwiek zdążyłaś powiedzieć twój mąż zaczął na ciebie wrzeszczeć.
- Co to miało kurwa znaczyć?!
Zaczęłaś bezgłośnie płakać.
- Wytłumacz się! Co chciałaś tym osiągnąć?!
Zacisnęłaś pięści.
- Chciałam, żebyś poczuł się jak ja! Odrzucony i zawsze stawiany na drugi plan! ROZUMIESZ?! Ja płaczę codziennie w obawie, że zapomnisz o mnie, o chłopcach i znajdziesz sobie jakąś inną, piękniejszą dziunię bez kompleksów na punkcie swojego ciała!
- Dobrze wiesz, że t-
- Zamknij się! Nie skończyłam! Ty w ogóle wiesz jaki jest dzisiaj dzień?!
Odpowiedziała cisza.
- Pamiętasz co obiecałeś swoim synom?
Spytałaś z nadzieją, lecz znów to samo. Cisza kompletna.
- Weź, już nawet możesz nie wracać z tej twojej Francji!
Rozłączyłaś się rzucając telefonem w nurt rzeki. Oparłaś się o obręcz wypinając tyłek. Wypłakałaś już chyba tyle łez, że prawdopodobnie podwyższyły one poziom rzeki. Uniosłaś głowę. Łzy leciały dalej, wspomnienia przewijały się przez umysł tworząc jakiś pojebany film. Zacisnęłaś dłonie na poręczy podejmując ostateczną decyzję. Rzuciłaś się biegiem do domu.

Zdesperowany mężczyzna wrócił do domu chcąc zrobić wybrance serca niespodziankę, przeprosić i zakończyć kłótnię. Wołał cię po imieniu, lecz nie dostawał odpowiedzi. 'Nie ma jej. Może to i lepiej?' pomyślał, 'Przynajmniej mam więcej czasu na przygotowanie niespodzianki.'. Niall zadowolony powędrował pędem na górę, lecz to co tam się działo przerastało jego wszelkie wyobrażenia. Na łóżku leżały walizki do których pakowałaś wszystkie twoje i waszych synów rzeczy. Puścił swoje bagaże i podbiegł do ciebie.
- Przestań!
- Nie! Nie przestanę!
- Dlaczego?!
- Nie chcę się więcej czuć jak dziwka! Zrobiłeś nam dzieci to teraz myślisz, że co?! Że będę kurwa niańczyła dzieci, a ty będziesz sobie jeździł bóg wie gdzie i prawdopodobnie puszczał na lewo i prawo?! A jak wrócisz to będziesz miał gdzie spać?! Wystarczy, że poudajesz miłość do mnie i dostaniesz to czego pragniesz?! To się kurwa pomyliłeś!
Wykrzyczałaś mu w twarz, lecz on się nie zraził. Chciał cię mocniej i bardziej. Wiedział, że źle zrobił zostawiając cię samą i teraz musi to naprawić. Chwycił mocno twoje nadgarstki, na co zasyczałaś. Spojrzał na ciebie nie dowierzając.
- Pocięłaś się?! Przecież o tym rozmawialiśmy! Wiesz, że nie toleruję cięcia się ani głodzenia! Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś skoro miałaś jakiś problem?!
- Nie pocięłam się! Ja-
- Przestań kłamać!
Dostałaś od zawsze spokojnego męża w twarz tak mocno, że poleciałaś na podłogę uderzając o nią z hukiem. Przerażona położyłaś dłoń na pulsującym policzku, nie dowierzając w to co się przed chwilą stało. Wstałaś z trudem i zaczęłaś uciekać płacząc.
- Teraz masz dowód na to, że traktujesz mnie jak dziwkę!
- [t.i.]! Poczekaj!
Pobiegł za tobą zatrzymując cię tuż przed drzwiami.
- Przepraszam, nie wychodź, porozmawiajmy, proszę. Kochanie.
Chwycił twoją twarz w dłonie próbując cię pocałować.
- Przestań, zostaw.
Próbowałaś się wyrwać.
- Słońce najdroższe, przepraszam cię kurwa no! Kocham cię najbardziej na świecie! Kocham jak ten chory psychol, który nie umie wytrzymać bez miłości jego życia! Nie wytrzymam be z ciebie ty szalona dziwko rozumiesz?! Kocham was najbardziej na świecie! Wiem, że zachowuję się jak niedorobiony dzieciak, ale nic na to nie poradzę! Za to mnie kochasz prawda?! Kochasz mnie za to kim jestem nie?! Obiecuję, że poświęcę wam więcej czasu, obiecuję, że będę zabierał was ze sobą w trasy, obiecuję, że już nigdy cię nie uderzę, obiecuję, że-
- Obiecaj, że będziesz, a wybaczę i już nigdy nie powrócimy do tego tematu.
Uśmiechnął się co odwzajemniłaś.
- Obiecuję, że będę. Na zawsze.

Mężczyzna wpił się zachłannie w wargi żony zanosząc ją do sypialni, gdzie jak tylko potrafi stara się udowodnić swoją miłość do wybranki swojego serca.

---------------------------------------------------------------------------------
Uważam, że jestem beznadziejna i nie mam pojęcia dlaczego podobają wam się te gówna.

♥ LOVE YA!
PEACE OUT. ♥