wtorek, 2 kwietnia 2013

#47 Louis

Gdzie on jest... Gdzie on jest? Gdzie on jest?! Wyszedł i nie wrócił... przeze mnie. Mogłam mu nie mówić co myślę, mogłam się po prostu spakować i wyjechać, ale nie! Prawdy mi się zachciało! Łzy ciekły po moich policzkach. Oczy lekko zamglone próbowały wypatrzyć ukochanego w ciemnościach. Stałam przy tym oknie wycierając chusteczką resztki makijażu. Skierowałam wzrok na zegar ścienny. Jest 3:36, a jego wciąż nie ma. Ze spuszczoną głową pobiegłam do naszej sypialni i wdrapałam się na łóżko. Drżącą ręką chwyciłam poduszkę przesiąkniętą zapachem Louisa, kładąc ją pod głową. Ściskałam róg poduszki napawając się jej zapachem, co przyprawiało mnie o kolejny potok łez. Kuliłam się jak kociak. Bałam się o niego, a co jak coś sobie zrobił?! Albo wpadł pod samochód?! Jestem nienormalna, przewiduje śmierć mojego chłopaka! Ale, martwię się..

No co mnie podkusiło by wychodzić z domu?! Byłem rozwścieczony, ale ona chciała jedynie znać prawdę... Biegnę ulicą przez deszcz z kapturem na głowie, muszę przeprosić, nie mogę jej stracić! Zatrzymałem się by złapać oddech, z miejsca w którym stałem było widać nasz parterowy domek. Moje nogi wrzuciły najwyższy bieg kierując się do domu. Z impetem otworzyłem drzwi krzycząc jej imię. Biegałem po całym domu i ostatnie pomieszczenie które mi zostało... nasza sypialnia. Drzwi były uchylone więc jej szloch był słyszalny mimo, że tłumiła go poduszką. Moją poduszką.
- [t.i.]...? - powiedziałem otwierając i cicho zamykając za sobą drzwi.
Gdy tylko usłyszała mój głos wstała z łóżka i biegiem wtuliła się w mój tors.
- Nie zostawiaj mnie... - wyszeptała w płaczu.
Otuliłem ją ramionami, próbując uspokoić. Mój podbródek spoczął na jej głowie. Zamknąłem oczy śpiewając fragment jej ulubionej piosenki, X & Y.

When something is broken
and you try to fix it
Trying to repair it anyway you can

środa, 27 marca 2013

#46 Niall +18

Dla Kingi. ♥

- Niall, ty napalony idioto, przestań... - wyszeptałaś przygnieciona ciałem ukochanego.
W odpowiedzi dostałaś serię pocałunków biegnących od twoich ust do obojczyka. Przygryzłaś wargę, próbując wstrzymać swój jęk podniecenia.
- Kochanie, jesteśmy u twoich rodziców... - kilka zgrabnych ruchów i nie masz na sobie koszuli. - ...a w pokoju obok śpią dzieci... Niall... - wydyszałaś. - A co jak rodzice usłyszą? Przecież są święta!
- Wytłumaczymy się tym, że robimy im kolejnych wnuków. Taki prezent na kolejne święta. - złożył na twoich ustach krótki, lecz soczysty pocałunek.
- No ok, ale ty rodzisz.
Ręce kochanka znalazły się na twoich plecach, siłowały się z zapięciem od stanika. Determinacja na jego twarzy sprawiła, że zaczęłaś chichotać. Horan spojrzał na ciebie spod byka.
- Czego rżysz kobieto? - wymamrotał niskim głosem, sprawiając, że twój chichot zmieniał się w coraz to głośniejszy śmiech. - Cicho, bo usłyszą! - zaatakował twoje usta pocałunkiem.
- A coś ty dzisiaj taki napalony? Co? - uniosłaś brew, odpinając koszulę chłopaka.
- Ja zawsze jestem na ciebie napalony, lecz... - przerwał pocałunkiem. - ...w większości sytuacji potrafię opanować swoje potrzeby.
Góry waszych ubrań dawno zajmowały miejsca w pierwszych rzędach na ziemi, przyszedł czas na garderobę z 'niższych sfer'. Postanowiłaś, że dzisiaj ty zaczniesz. Przewróciłaś Nialla na plecy i stanęłaś przed nim.
- Czas na demonstrację pt. jak poprawnie odpiąć stanik głodomorze.
Pokazałaś swój zalotny uśmiech stając tyłem do kochanka. Twoje dłonie biodra zaczęły poruszać się w rytm dzwoniącej ci w uszach jakiejś piosenki. Dłońmi odgarnęłaś swoje długie blond włosy i powędrowałaś nimi do zapięcia stanika. Odpięłaś, słysząc głębokie oddechy Horana. Uśmiech sam powędrował na twoje usta, a ramiączka od stanika zsunęły się powoli z ramion. Zdjęłaś stanik okręcając go na palcu jednej ręki, a drugą zasłoniłaś pokaźne piersi. Odwróciłaś się do niego przodem, ledwo wytrzymywał. Iskierki w jego oczach i pot na czole sygnalizowały o jego rosnącym podnieceniu. Przygryzłaś wargę zauważając namiocik na spodniach kochanka. Odsłoniłaś biust przenosząc dłonie na rozporek od spódnicy. Powoli go odpięłaś, spódniczka opadła na ziemię, a ty zostałaś w samych majtkach. Taki mini striptiz, nie ma co.
- A co my tu mamy? - zapytałaś powoli wspinając się na łóżko.
Horan chciał dobierać się do piersi.
- A-a-a., kochany! Can't touch this. - uwodzicielsko wyśpiewałaś mu do ucha kawałek piosenki.- Teraz ja się zajmuję tobą.
Pstryknęłaś go w nos, składając na jego wargach, krótkie i bardzo denerwujące Horana pocałunki. Twój palec jechał od szyi aż do paska od spodni.
- Ale ty mi utrudniasz życie, głodomorze. Będzie kara. - przejechałaś pazurkami po jego torsie zostawiając czerwone ślady.
- Mrauu. - wymruczał na co znowu zachichotałaś.
- Pokaż kotku co masz w środku. - zażartowałaś odpinając rozporek.
Rozporek pod twoim naciskiem zjechał w dół wydając cichy, lecz charakterystyczny dźwięk. Uśmieszek ta twojej twarzy powiększył się na widok zmęczonej od czekania twarzy Niallera. Spodnie dołączyły do reszty ubioru, a bokserki już nie mogły się doczekać by znaleźć się również na ziemi. Twoje usta przywarły do genitaliów twojego mężczyzny wykonując bardzo zręczne ruchy. Od czasu do czasu do gry dołączał gorący język pod którego wpływem kochanek musiał tłumić dźwięki rozkoszy.
- Cz-czekaj. - zająkał się chłopak.
Lekko zdezorientowana uniosłaś głowę, po czym znalazłaś się na plecach.
- Teraz twoje miejsce jest pode mną. - w jego głosie można było usłyszeć lekką agresję zmieszzną z determinacją.
Wargi Horana wędrowały od twojej szyki do obojczyka i spowrotem. Jego ruchy bioder zaczęły imitować waszą przyszłą zabawę. Ocierał się o ciebie mrucząc do twojego ucha jego niegrzeczne zamiary. Lekko rozwarte wargi zaczęły powoli zasychać od głębokich oddechów. Pot spływający po zmęczonych ciałach pokazywał wasze starania i zachłanność stosunku. Ruch kilku palców i dolna część bielizny dołączyła do koleżanki od kompletu. Chłopak zajął miejsce między twoimi nogami wciąż się ocierając, tym razem nic nie stało na przeszkodzie penetracji.
- N-nie mog-gę już! Horan, pragnę cię! - prawie wykrzyczałaś mu do ucha.
- Wedle życzenia, najdroższa.- po tych słowach chłopak wbił się w ciebie.
Zaczerpnęłaś powietrza by wydać jak najcichszy dźwięk. Wiłaś się po pościeli kalecząc paznokciami plecy, tors, barki i ramiona kochanka. Kilka cichych jęków opuszczało wasze rozgrzane, pragnące więcej dusze. Nialler położył się na tobie, napierając swoim ciałem na twoje. Twój podbródek znalazł się na jego ramieniu, zaczęłaś dyktować tempo.
- Szyb-ciej, m-mocniej, głębie-j...
Odchyliłaś głowę zagryzając wargę, Niall przeklinał ci do ucha w różnych językach. Jego język przejechał poj twojej szyi w górę aż do płatka uch przyprawiając cię tym o gęsią skórkę. Widząc zmęczenie na twarzy męża zaczęłaś mu pomagać. Owinęłaś nogi wokół jego bioder pogłębiając pole manewru. Palce Głodomora zaczęły zaciskać się na częściowo mokrej od potu kołdrze, a jego głos zaczął drżeć. Punkt kulminacyjny zbliżał się nieubłagalnie szybko. Kilka pchnięć i.... koniec. Horan opadł na twoje ciało pozbawiając cię po części możliwości zaczerpnięcia oddechu. Energia ulotniła się z was tak samo jak powietrze z balonika. Zepchnęłaś Niallera biorąc głęboki wdech. Zamknęłaś oczy wszystko powoli układając sobie w głowie. Uśmiech zagościł na twojej twarzy gdy poczułaś jak Niall przyciąga cię i wtula w siebie szepcąc do ucha czułe słówka, czasami przerywając delikatnymi pocałunkami. Wasze palce się splotły, a czoła się stykają. Odkąd na świecie pojawili się mali bliźniacy wasze życie erotyczne i towarzyskie lekko podupadło. Przeszła ci przez głowę myśl o kolejnej ciąży, czy można ją nazwać zaplanowaną skoro kilka minut przed penetracją napomknęliście na ten temat?
- Horan, szykuj się na kolejnego potomka lub potomkini... - gdy chciałaś coś jeszcze dodać zamknął twoje usta swoimi.
- Nie ważne, kocham ciebie, kocham Drew i Lewis'a, ciebie również plemniczku. - po tych słowach wtulił się w twój brzuch przyprawiając cię o śmiech.
--------------------------------------------------------------------------------
NAPISAŁAM! Jestem czempionem. :3
Nie odpowiadam za utratę rozumu, pęknięte ekrany itp. .___.

Imagin z Harrym.! ;*

Miałaś wszystkiego dość, wszystko szło ci na wspak. Ciągle kłóciłaś się z rodzicami, a na dodatek twój ukochany brat Adam zmarł 3 miesiące temu na raka. Bardzo za nim tęskniłaś. Dzisiaj pierwszy raz poszłaś do szkoły po dłuższej przerwie, ale jednak nie wszystkich to cieszyło, że wróciłaś. Na piątej lekcji podczas, gdy nauczyciel od Historii wyszedł z klasy podeszła do ciebie dziewczyna o imieniu Martha i zaczęła krzyczeć do ciebie, że nie jesteś niczego warta, że jesteś tylko wyrzutkiem, oraz że twoi rodzice cię nie kochają, że jesteś biedaczka. Owszem może nie byłaś bogata, ale biedna też nie. Ale u innych jeżeli nie masz super wypasionego auta i willi to znaczy że jesteś nikim. W klasie nagle wszyscy zaczęli się śmiać, a ty z płaczem wybiegłaś ze szkoły. Postanowiłaś, że wrócisz już do domu i tak nikt nie zauważy że cię nie ma. Wybiegając potraciłaś jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam ja nie chciałam, nic ci nie jest ?
- Nie nic mi nie jest a tobie ? Tak wgl jestem Harry, a ty ?
- Mi też nic nie jest, Natalia, ale nie musisz zapamiętywać i tak już nie długo mnie tu nie będzie na tym świecie ..
- Dlaczego ? Co się stało ? Może ci jakoś pomogę ? - spytał z zatroskanym głosem.
- Wybacz, ale mi się już nie da pomóc. Przez tą zdzirę Marthe jestem już skończona, nic dobrego mnie nie czeka Wszystko jest całe porąbane ..
- Marthe ? Też jej nie znoszę, uważa się za wielką osobę, za królową, zarywa ciągle do mnie i nie może znieść tego, że ja jej nie chce ..
- Widzisz ja mam gorzej, bo od kąt się tu przeprowadziłam i zaczęłam chodzić do tej szkoły, moje życie jest zrujnowane. Nie dawno zmarł mój brat i moi rodzice postanowili się tu przeprowadzić i zacząć to wszystko od nowa, ale ja nie umiem ja chcę wrócić to mojej starej szkoły, to moich znajomych do osób które mnie na prawdę szanują. Ja nie chcę dłużej żyć.. Jak mówię rodzicom o moich problemach to mówią żebym na nich nie zwracała uwagi, ale to jest trudne nie zwracać uwagi na całą szkołę która się ze mnie wyśmiewa.
- Wiem jak jest zaczynać od nowa bo sam nie dawno zaczynałem mieszkam tu od jakiegoś roku i uwierz mi moje początki były takie same. Moi rodzice zmarli ponad rok temu i zamieszkałem tu z moją ciotką, mam kilku przyjaciół którzy są ze mną od początku; Zayn, Niall, Louis, Liam z chęcią cię z nimi zapoznam i to wszystko co mi powiedziałaś pójdzie w nie pamięć, bo przy nas zawsze możesz odreagować. Co ty na to abyś ze mną pojechała do mnie i do chłopaków ?
- Nie wiem czy powinnam.
- Powinnaś uwierz mi to jak jedziesz do mnie ?
- No dobrze jeżeli to ma mi pomóc to z chęcią .

* W domu Harrego *
- Chłopaki mamy gościa
- Kto  ? To jakaś dziewczyna ? - wykrzyczeli prawie jednocześnie
- Tak, ale nie mówcie nic głupiego, proszę .
- No ok - powiedział Louis wchodząc do salonu w którym się znajdowaliście.
Poznał was wszystkich ze sobą .
  - Ej Harry, a to nie jest przypadkiem ta Natalia w której się podkochiwałeś ?  - powiedział Zayn patrząc na Ciebie
- Zayn taa to chyba ta - powiedział Liam
- To jak Harry powiedział ci co do ciebie czuje, bo jak nie to go wyręczę  Od kąt cię zobaczył to się w tobie zakochał, spodobałaś mu się od razu - powiedział szybko Maik
Ty spojrzałaś tylko na Harrego spojrzeniem ' o co kaman ? '
- Zabije cię Zayn - i zaczął gonić Malika po całym pomieszczeni. Ty postanowiłaś zatrzymać Harrego, aby na prawdę nic mu nie zrobił. I jak pomyślałaś tak też zrobiłaś od razu spytałaś o co chodzi .
- No bo to co powiedział Zayn jest prawdą. Zakochałem sie już w tobie pierwszego dnia jak przyszłaś od naszej szkoły. Nie mogłem o tobie przestać myśleć Chciałem już dawno do ciebie zagadać ale nigdy nie miałem odwagi . Więc teraz mam szanse i mogę się ciebie zapytać . Czy chciałabyś być moją dziewczyna ?
- Harry bo widzisz ja cię nie znam jeszcze tak bardzo, ale bardzo bym chciała cię poznawać już przy twoim boku. Więc tak chcę być twoją dziewczyną - pocałowałaś go namiętnie a on od razu oddał ci pocałunek .
Chłopacy zaczęli wam klaskać, ale nie zwracaliście na nich uwagi tylko dalej się całowaliście .

/ Marcysia <3 Mam nadzieję, ze się podobał piszcie w komentarzach co o tym myślicie :)

czwartek, 28 lutego 2013

#45 Harry +18

Dla Ajki. :3

- Ale Harry, dobrze wiesz, że to tak nie działa... - powiedziałaś odsuwając się od przyjaciela.
- Oj no proszę, ten jeden raz. - objął cię w tali lekko podgryzając płatek twojego ucha.
Przełknęłaś głośno ślinę. Poczułaś jak jego duże dłonie przeniosły się na twoje pośladki.
- Przestań... - wymruczałaś podczas przyjemności.
Nic sobie z tego nie zrobił, był jeszcze bardziej nachalny. Pocałował cię w kącik ust, uniósł za pośladki i z impetem rzucił cię na fotel za tobą. Uniosłaś na niego wzrok, kiedy jego dłonie zaczęły zrywać z ciebie twoją białą, lekko prześwitującą koszulę.
- Harry, proszę. Tak nie można... - złapałaś go za nadgarstki próbując odepchnąć.
- Zabierz ręce! - syknął przez zaciśnięte zęby.
Wystraszona zaczęłaś się wyrywać, a twoje oczy wypełniły łzy.
- Przestań, albo zmienię zasady naszej zabawy, a ja nie chcę cię skrzywdzić. Jasne? - pogładził kciukiem twój policzek.
Pokręciłaś przecząco głową ponawiając próbę ucieczki, co nie skończyło się zbyt dobrze. Uderzył cię z wyprostowanej dłoni w twarz. Przerażona przyłożyłaś dłoń do bolącego policzka. Zdziwiona lekko otworzyłaś usta, nigdy nie spodziewałabyś się, że Harry mógłby cię uderzyć. Po twoim policzku zleciała pojedyncza łza. Łza, która oznaczała zawód na najlepszym przyjacielu.
- Ostrzegałem, a teraz bądź grzeczna i nie utrudniaj. - wypowiedział te słowa z tą jego pociągającą chrypką na którą poczułaś jak mimo wszystko robisz się mokra.
Drżące dłonie chłopaka zaczęły odpinać twoją koszulę by później mogły ją z ciebie tak po prostu zerwać. Zaczęłaś obserwować twarz Loczka, oczy miał jak pięciozłotówki na co cicho zachichotałaś. Podgryzł wargę, odpiął stanik i wciąż trzymając dłonie na twoich plecach spojrzał ci w oczy. Spotkał się z przerażeniem, bólem, niedowierzaniem i... zgodą? Tak, niepewną zgodą, która była coraz bardziej widoczna. Uśmiechnął się, jedną dłoń położył na twoim karku po czym przyciągnął cie do pocałunku, a drugą do końca zdjął stanik. Kilka minut poświęciliście na tzw. wymianę śliny.

Języki tańczyły własnym rytmem walcząc o dominację. Dwa napalone na siebie ciała były gotowe na bliższy kontakt niż było to kiedykolwiek przewidziane. On, nie mógł dłużej czekać na odwzajemnienie uczucia z jej strony. Ona, miała dość stania z boku i przyglądania się jego seksualnym poczynaniom w stronę innych kobiet. Byli inni, lecz pod pewnymi względami tacy sami. Byli jak Ying i Yang, pasowali do siebie jak dwie połówki jednego jabłka. Miłość wypełniała ich drżące z podniecenia ciała. 
Byli sobie przeznaczeni, lecz skąd mogli o tym wiedzieć?

Oplotłaś ręce wokół jego szyi, a nogi wokół bioder. Czułaś jak cię podnosi, sam kładzie się na kanapę, a ciebie kładzie na swoim lekko drżącym ciele. Oderwałaś się od pocałunku by nabrać powietrza, prostując się do pozycji siedzącej. Wygięłaś się czując jego chłodne dłonie na swoich gorących piersiach. Ciche pojękiwania zaczęły wydobywać się z wnętrza twojej podnieconej duszy. Zaczęłaś tracić nad własnym ciałem kontrolę kiedy usta chłopaka zaczęły przy okazji pieścić twoją szczękę, szyję oraz obojczyk. Palce jakby same wplątały się w loki kochanka, a szyja wykrzywiła pod jego magicznym dotykiem.
- Harreh... proszę... zlituj się... - wyszeptałaś między ciężkimi oddechami.
Uniósł głowę, złożył na twoich wargach krótki, lecz czuły pocałunek, uśmiechnął się przewrócił was tak, że teraz to on na tobie siedział i zaczął kolejny pocałunek. Owinęłaś ręce wokół jego szyi przy okazji bawiąc się kilkoma loczkami. Chwyciłaś za jeden róg koszulki chłopaka unosząc ją do góry i domagając się całkowitego jej zdjęcia. Zrobił zgodnie z twoimi zamiarami przy okazji jeszcze zdejmując swoje jak i twoje spodnie. Widok niemalże gołego ciała chłopaka sprawiał, że zaczęłaś się roztapiać jak ciepłe masło. Stanęłaś obok niego znowu wpijając wargi w usta kochanka. Ramiona Stylesa delikatnie owinęły się wokół twojej tali. "Czas się odwdzięczyć za przyjemność!" - podpowiadał ci rozum. Wciąż w pocałunku zaczęłaś ręką zjeżdżać od szyi Harrego aż do jego krocza. Zacisnęłaś na nim palce, po czym włożyłaś palce pod gumkę jego bokserek starając się je zdjąć. Bielizna swobodnie zjechała po nogach chłopaka ukazując jego dar natury. Oderwałaś się od Hazzy pokazując uwodzicielski uśmiech, po czym uklęknęłaś biorąc w dłonie już wyprostowanego członka.
- Skoro chcesz, to dostaniesz. - po czym zatopiłaś jego członka w swojej buzi.
- Oh, mój boże. - wydyszał Harry.
Wykonywałaś dobrze ci znane ruchy. Byłaś szczęśliwa, że wreszcie masz szansę pokazać jak bardzo ci na nim zależy. Jęki Stylesa jedynie motywowały cię do dalszej pracy. Raz szybciej, raz wolniej. Raz głębiej, raz płyciej. W pewnym momencie zwolniłaś tempo, po czym przestałaś. Przecież zapewne oboje nie chcecie tego tak szybko skończyć. Wstałaś i z ramionami zarzuconymi na szyję chłopaka czekałaś na jego reakcję. On jedynie stał w miejscu z zamkniętymi oczami próbując uspokoić oddech.
- Więc jak? Jestem wystarczająco niegrzeczna by mnie ukarać? - te słowa zmysłowo opuściły twoje usta docierając do uszu Haz.
Pokiwał głową wciąż stojąc w tym samym miejscu. Uśmiechnięta postanowiłaś wziąć sprawę w swoje ręce. Zdjęłaś dolną część swojej bielizny i popchnęłaś chłopaka spowrotem na kanapę. Usiadłaś okrakiem na jego kolanach powoli przenosząc swoją kobiecość nad przyrodzenie już opanowanego Stylesa. Gdy byłaś już nad celem chwycił twoje biodra i pociągnął mocno w dół. Odchyliłaś głowę zamykając oczy, a z twojego gardła wydobył się jeden przeciągły jęk. Zaczęłaś unosić się i opadać w rytm wyznaczonego przez Harrego tempa. Szybko, szybciej, aż do granic możliwości. W skutku tak udanego pożycia powstawały nieokreślone jęki, stęki i krzyknięcia. Gdy błagałaś o więcej, postawił jeden warunek.
- Patrz mi w oczy.
Było to trudne do wykonania, lecz stawka była ogromna więc wkładałaś jak najwięcej starań by go nie zawieźć. Gdy twój wzrok opuszczał jego oczy, zwalniał tempo i jego ruchy przestawały być tak staranne i głębokie jak ty byś tego chciała. Przeniósł dłonie na twoje pośladki mocno je ściskając.
- Skoro nie masz wystarczająco dużo silnej woli by nie spuszczać wzroku z moich oczu, ukaram cię tak, że aż będzie bolało. - wyszeptał ci do uch szybko zmieniając pozycję.
Teraz ty leżałaś na kanapie, a on pracował między twoimi ugiętymi nogami. Był szyki, dynamiczny i zdecydowany. Tym razem nie bawił się w żadne gierki, to był seks który oboje uwielbiacie.
- Harreh, jestem już blisko...
- Jeszcze nie! - warknął i przyspieszył tempo.
Zaczęłaś zaciskać palce na materiale kanapy, podgryzać wargę i zamykać oczy byle nie doprowadzić przed czasem do końca.
- Już? - wyjęczałaś.
- Już! - krzyknął i wybuchnęliście w sobie w tym samym momencie.
Harry opadł na twoje zgrzane i spocone ciało, wywołując tym u ciebie miły dreszcz.
- To było...
- ...niesamowite. - dokończyłaś i poczułaś na swoich wargach czuły pocałunek.

Teraz zostało już tylko jedno pytanie, jednorazowa noc czy może raczej  związek na wieki?

------------------------------------------------------------------------------------
Miał być ostry, lecz mnie ostre kojarzą się jedynie z gwałtem, sorry. xD

środa, 20 lutego 2013

Informacja co do opowiadań!

Więęęęc tak. Usuwam Lights. Ten pomysł nie wypali, myślałam, że jak dodam trochę dramatu to będzie lepsze opowiadanie, lecz się myliłam. Teraz od was zależy czy usunąć Breakout, ponieważ ja kompletnie nie wiem co mam zrobić z tym opowiadaniem! Jeśli ktoś by się pytał to mam już pomysł na kolejne, zupełnie inne niż poprzednie, będzie w nim więcej tego czego brakowało w tamtych, nawet już mam prolog. Zaraz zrobię kolejną sondę z zapytaniem czy usunąć Breakout, bo odkąd się tu pojawiło nikt nie zwracał na to opowiadanie najmniejszej uwagi.

wtorek, 12 lutego 2013

`2 Imagin z Harry'm cz. 2



Siedzieliśmy w ciszy. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć . Chłopak wyglądał na zszokowanego i smutnego. Nie dziwie mu się. Wiem kto to jest  To Harry Styles , ten z One Direction. On to dopiero ma  życie . Pełno kasy , przyjaciół , i przede wszystkim ma kochających go rodziców..
Miałam już dosyć , nienawidzę swojego życia , nienawidzę samej siebie. Tak bardzo chciałabym znaleźć  w końcu szczęście .. Tak bardzo. Nagle chłopak odwrócił się w moją stronę i posłał mi krótki uśmiech. Przysunął się do mnie bliżej i starł  moje słone łzy które znajdowały się na policzku.
- Ze mną będziesz bezpieczna - powiedział
- Nie wiem czy moge ci ufać Harry..
- Wiem że masz co do mnie wątpliwości , ale ja naprawde chce ci pomóc . Rozumiem twój ból - kontynuował
- Skąd to wiesz.. - spytałam się  , myśląc skąd on to może wiedzieć . Popatrzył się w dal i z powrotem na mnie.
- Po prostu wiem - posłał mi najpiękniejszy uśmiech jaki dotąd widziałam i przytulił mnie . Naprawdę . W jego ramionach czułam się taka bezpieczna..Może jednak warto zastanowić się nad zaoferowaną pomocą ?
Z resztą co mam do stracenia.. i tak już nie mam po co żyć , a czuje  że Harry naprawdę chce mi pomóc.

Nie myliłam się co do niego.
Na obserwacji mam być jeszcze 1 dzień . Jestem w szpitalu już tydzień , a Harry przychodzi do mnie codziennie . Parę razy przyszedł ze swoimi przyjaciółmi z zespołu. Musze powiedzieć że są prze zabawni , uwielbiam spędzać z nimi czas . Zawsze muszą zrobić coś zwariowanego przez co nie mogę przestać się śmiać. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz się śmiałam.. To było tak dawno temu.. Jeszcze posiedzę tu trochę ale ciesze się bo przyjdzie Harry z chłopcami . Wczoraj do mnie nie przyszli bo mieli wywiad w jakimś programie i tam też odstawiali te swoje ' tańce'.  Szczerze mówiąc stęskniłam się trochę za Harry'm , i chyba się w nim zakochałam .. Ale ja przecież nie mogę .. Wątpię  że on coś do mnie czuje. Po prostu jest dobrym przyjacielem i chce mi pomóc. Ale tak bardzo bym chciała żeby on coś do mnie czuł. Wtedy byłoby tak pięknie ..
Rany na rękach już się zagoiły ale zostawiły po sobie brzydkie blizny.Moja ręka i  tak była cała w szramach... Ale żyletka to była moja jedyna pomoc .. Tylko tym sprawiałam sobie ukojenie i wolność od tych wszystkich przykrych doświadczeń które dotąd miały miejsce.Żyletka to mój narkotyk.
Tak właśnie leżałam sobie w łóżku i myślałam nad tym wszystkim. Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk chłopaków.
- Hej Amy ! - krzyknęli wszyscy chórem.
- Hej chłopcy jak ja się za wami stęskniłam ! - powitałam ich radośnie i przytuliłam się do każdego z nich.
- I jak się czujesz ? - zapytał Zayn.
- Już czuje się  świetnie . Jutro mnie wypisują - powiedziałam a moja mina zrzedła. Przypomniałam sobie że nie mam się dokąd udać. O matko .. Może do jakiegoś hotelu.. A może wrócić do domu..Nie na pewno tam nie wrócę!   
- Ziemia do Amy.. - machał mi przed oczami Niall.
- Przepraszam was ale się zamyśliłam .. - posłałam im ciepły uśmiech.
- Coś się stało - raczej stwierdził niż powiedział Harry.
Wszystkie oczy były zwrócone na mnie a ja tylko wybuchłam płaczem.
W końcu poczułam jak ktoś mnie przytula. Był do Harry. Uwielbiałam jak mnie przytula , nasze ciała idealnie do siebie pasowały. Lekko zaczął głaskać moje włosy , a ja płakałam mu do rękawa.
- Cii.. spokojnie ..Amy..co się stało ? - popatrzył się na mnie  swoimi wielkimi zielonymi oczami .
- Harry.. ja nie mam gdzie iść.. - i znów się popłakałam.
- Amy , przecież możesz mieszkać u nas . Prawda chłopaki ? - odwrócił się do nich i  po chwili usłyszałam krzyki żebym się zgodziła i że oni strasznie chcą żebym z nimi mieszkała.
Popatrzyłam się na nich wszystkich , powiedziałam ' Dziękuje' a oni podeszli i mocno mnie przytulili.
Od teraz moje życie będzie wyglądać inaczej.Powoli nabiera jaśniejszych barw. Mam prawdziwych przyjaciół , którzy mi pomogli i będą pomagać w trudnych chwilach. Mam też Harry'ego bez którego byłabym teraz w krainie wiecznego spokoju...

Ten dzień minął mi bardzo szybko.Przez resztę dnia wygłupialiśmy się i biegaliśmy po całym pokoju. Nareszcie nadszedł czas wypisu ze szpitala , spakowałam swój plecak ; z domu wzięłam wszystko co było mi najpotrzebniejsze. Gdy byłam już gotowa , czekałam aż przyjdzie do mnie doktor.
Nareszcie po jakiś 5 minutach w pokoju pojawił się  lekarz.
- Witam , jak się czujesz ? - zapytał siadając na łóżku obok mnie.
- Dobrze , dziękuje.
- Już wszystko jest załatwione i tylko musisz tutaj podpisać. - podsunął mi kartkę aby ją podpisać.
- To wszystko ? - zapytałam
- Tak teraz już możesz iść do domu . Do widzenia i trzymaj się ; proszę cię też , nie rób tego więcej. - powiedział lekarz , uśmiechnął się i zniknął za drzwiami .Rozejrzałam się jeszcze po pokoju i wyszłam z niego kierując się  do recepcji . Przy drzwiach zobaczyłam uśmiechającego się do mnie Harry'ego . Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek. Czułam jak robią mi się rumieńce na twarzy.
- Gotowa ? - zapytał
- Pewnie - posłałam mu uśmiech i wyszliśmy ze szpitala . Przed budynkiem czekało duże czarne auto.
Harry otworzył drzwi i weszłam do środka. W aucie siedzieli już chłopcy . Przywitałam się z nimi i ruszyliśmy w drogę do domu. Po jakiś  minutach dotarliśmy na miejsce.  Gdy wyszłam z auta , zobaczyłam najpiękniejszy dom jaki widziałam kiedykolwiek w życiu. Był tam basen i duży ogród. Ciekawe jak będzie wyglądać w środku..

Harry chwycił mnie za rękę i weszliśmy do środka . Ten dom był taki piękny. Chłopcy mają niesamowity gust. Pewnie dużo osób pracowało nad tym aby uzyskać taki efekt. 
Jeszcze parę chwil zajęło mi oglądanie domu . Harry zaprowadził mnie do pokoju w którym będę spać.
Dom był po prostu OGROMNY ! Miał jedno piętro i tyle pokoi. Szliśmy długim korytarzem ,  rozglądałam się dookoła i zauważyłam na ścianach zdjęcia chłopaków. Pełno zdjęć z fanami jak i z rodziną . Znowu zakuło mnie w sercu .. Lekko spuściłam głowę i szłam dalej za Harrym. Nagle stanęliśmy przed białymi drzwiami . Chłopak lekko nacisnął klamkę i drzwi się otworzyły ukazując przepiękny pokój.
Weszłam do środka i zdążyłam powiedzieć tylko 'wow' bo Harry pociągnął mnie za rękę i zeszliśmy na dół.
Chłopcy leżeli na kanapie i wygłupiali się jak zawsze.
- Ej chłopcy ! Przestańcie! Uspokójcie się - krzyczał Hazza . Chłopcy uspokoili się trochę i spokojnie usiedli na kanapie , tylko jeszcze Niall się trochę śmiał ale wtedy Harry spiorunował go wzrokiem.
- My idziemy na spacer i nie wiemy kiedy wrócimy , pewnie wieczorem - zaczął mówić zielonooki.
JA tylko popatrzyłam się pytająco na niego , a ten posłał mi szeroki  uśmiech.
Chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z domu.
Kierowaliśmy się przed siebie , ja szczerze mówiąc nie znałam celu naszej wyprawy ale bardzo mi się to podobało. Zaczęliśmy rozmawiać . Ogólnie jak wygląda jego życie . Zawsze myślałam że takie gwiazdy mają super życie że niczego im nie brakuje , ale jednak myliłam się . Tęsknił za domem. Brakowało mu rodziców , siostry  przyjaciół. Nie raz nie widuje się z nimi nawet parę miesięcy.  I teraz już wiem  czemu powiedział mi że rozumie mój ból...
Zrobiło mi się go żal . Było mu smutno tak samo jak mnie . Stanęłam i popatrzyłam się głęboko w jego zielone oczy. Przytuliłam go a on odwzajemnił uścisk .
- Wiedziałem że jesteś inna. Kocham cię..  - powiedział Harry i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.

***


O to druga część imagina z Harry'm . Mam nadzieje że sie spodoba. Przy okazji zapraszam tutaj. My Amazing Story With One Direction ♥ Pojutrze powinien znaleźć się nowy rozdział .xx

Polecam. :)

Polecam wam bloga poniżej. Dziewczyna dopiero rozkręca 'biznes' i jak na razie zapowiada się ciekawe opowiadanie.

----------> http://one-step-to-love.blogspot.com/ <----------

PS: Ktoś jeszcze chce 'reklamę'? Bo nie mam co robić. xD