wtorek, 26 czerwca 2012

Zaczęłam nowe opowiadanie!! :D

Już napisałam przedstawienie postaci i prolog/rozdział pierwszy :) mam nadzieję, że sie spodoba. Piszę w czasie wolnym na kompie brata lub siostry, bo mój sie popsuł, dlatego proszę o cierpliwość :/ niedługo dodam kolejny rozdział na tym blogu <3

PS:  Prolog/Rozdział 1   :D

niedziela, 24 czerwca 2012

piątek, 22 czerwca 2012

Przepraszam :(

wiem, że dawno nie pisałam, ale popsuł mi sie komp , a na telefonie jak próbuję dodawać rozdziały to się zacina, albo wgl wyłącza :/ dzisiaj postaram dodać się kolejny rozdział i postaram sie by był długi i satysfakcjonujący :D

sobota, 26 maja 2012

#9 Liam +18 :D cz.1


Z dedykiem dla tych, którzy myślą, że umiem pisać :D
haha, leczcie się -.-'' <3

Leżysz na kanapie i oglądasz horror: The Ring. Właśnie jest scena w której się wszystko wyjaśnia. Leżysz w napięciu i zaczynasz kulić nogi ze strachu odsłaniając do połowy swoją pupę. W tej chwili do pokoju wszedł Liam. Widząc Cię w tym stanie, uśmiechną się do siebie złowieszczo, podszedł do Ciebie niezauważony. Oparł się lekko o kanapę i dał Ci klapsa. Tak się przestraszyłaś, że aż podskoczyłaś. Jak zobaczyłaś śmiejącego się z Ciebie Twojego chłopaka, pod wpływem emocji dałaś mu z liścia, wstałaś i zdenerwowana, szybkim krokiem poszłaś do swojego pokoju. Zamknęłaś drzwi na kluczyk i poszłaś pod prysznic. Jeździłaś rękoma po twoim aksamitnym ciele. Woda kapała z twoich długich kasztanowych włosów. Już się trochę uspokoiłaś, ale masz ochotę na długą odprężającą kąpiel. Wyszłaś spod prysznica owinęłaś się ręcznikiem i poszłaś nalać wody do wanny. Zanurzyłaś głowę zamykając oczy. Wynurzyłaś się na chwilę zaczerpnąć powietrza i usłyszałaś głośnie walenie w drzwi pokoju. Pomyślałaś, że to Liam i nic sobie z tego nie zrobiłaś. Patrząc na swoje nagie, mokre ciało trochę się podnieciłaś, więc zaczęłaś się dotykać. Uniosłaś głowę z rozkoszy i drugą ręką chwyciłaś za słuchawkę prysznicową, rozchyliłaś nogi, włączyłaś wodę i jeździłaś po swojej vaginie. Próbowałaś zatrzymywać jakiekolwiek dźwięki tłumiąc rozkosz i coraz większe podniecenie w sobie. Wpadł Ci do głowy pomysł na podniecenie Liama. Wyszłaś z łazienki, znalazłaś obcisłą bieliznę i ją założyłaś. Włożyłaś białą prześwitującą bluzeczkę z dużym dekoltem, kończącą się z 5 cm przed pępkiem i bardzo obcisłe, przymałe szorty, które lekko pokazywały twoje czarne stringi. Zrobiłaś sobie lekki makijaż i wyszłaś z pokoju 'ósemką'. Przez cały dzień  podniecałaś Liama i udawałaś, że nic o tym nie wiesz.  Nie rozmawiałaś z nim i się nie całowałaś. Trochę zaczęło go to dobijać. Podchodził i całował Cię po szyi, łapał za pośladki, piersi. Ale ty go jak na złość odpychałaś udając obrażoną. Wiedziałaś, że ma na Ciebie ochotę. Poszłaś do sypialni i zaczęłaś się rozbierać do bielizny, udając, że nie widzisz stojącego w drzwiach łazienki Liama. Położyłaś się na łóżku, złapałaś książkę i zaczęłaś udawać, że czytasz. Odgarnęłaś włosy na bok eksponując swój duży biust. Usłyszałaś przekręcający się kluczyk w drzwiach pokoju i łazienki. Ręka Liama zaczęła wędrować po Twojej nodze. Odłożyłaś książkę i oblizałaś coraz bardziej podniecona swoje usta. Chłopak zdjął swoją koszulę i rozpiął spodnie. Podniecił się. Już teraz miałaś co do tego pewność, widać to po nim i jego stojącym koledze. Cichutko się zaśmiałaś. Liam próbował dobrać się do Twoich ust, ale ty tylko pokręciłaś przecząco głową .
TY – Musisz zasłużyć...
Uśmiechną się do Ciebie seksownie, przygryzł wargę i strzelił ramiączkiem od Twojego stanika. Splótł swoje palce z Twoimi i całował Cię od paliczków do dekoltu, później jednym ruchem ręki go rozpiął i zdjął. Trochę się zawstydziłaś i zaczęłaś się martwić, to Twój pierwszy raz. Liam to zauważył. Uśmiechnął się do Ciebie ciepło, pogładził po policzku, spojrzał w oczy i powiedział:
Liam – Spokojnie, nie skrzywdzę Cię. Jak będziesz chciała to przestanę.
Uśmiechnęłaś się, a Liam wrócił do poprzednich czynności. Zaczął od Twojego słabego punktu, szyi. Sprawiło Ci to wielką przyjemność, przez co zaczęłaś jęczeć. Jego lewa ręka powędrowała do Twojej vaginy , a prawa zaczęła pieścić Twoje piersi. Każdą po kolei. Rozszerzyłaś nogi żeby ułatwić Liamowi zadanie. Odchyliłaś głowę do tyłu ciężko oddychając. Przymknęłaś oczy i teraz to ty chciałaś przejąć kontrolę. Złapałaś go za podbródek i przekręciłaś jego głową tak by patrzył Ci w oczy. Drugą ręką masowałaś jego kolegę. Jego oddech stał sie głęboki i nierówny. Posadziłaś go na rogu łóżka i usiadłaś mu na jednym kolanie przodem do niego. Zaczęłaś pieścić jego szyję swoim nosem, a potem ustami. Twoja prawa ręka powędrowała na jego krocze i zaczęła masować jego kolegę. Lewa bawiła się Twoimi sutkami. Oboje jęczeliście. Otworzyłaś lewe oko, Liam podpierał się rękami i ściskał pięściami kołdrę z podniecenia. Uśmiechnęłaś się lekko do siebie. Wstałaś, spojrzał na Ciebie, zdjęłaś resztę bielizny i powróciłaś do poprzednich czynności. Zaczęłaś ocierać swoją łechtaczką o jego kolano. Jęczałaś bardziej niż on. Chwycił Cię za biodra i położył na łóżku. Chwycił dłońmi Twoje piersi łapczywie na Ciebie patrząc. Powoli przygryzał Twoje ucho, a ty leżałaś bezwładnie i całkowicie sie mu poddałaś. Twoje jęki przerodziły się w krzyki podniecenia. Było Ci duszno, przez co trudno oddychałaś. Już sama myśl o tym co Liam Ci zrobi, przyprawiała Cię o dreszcze. Zacisnęłaś powieki i ścisnęłaś w pięściach kołdrę. Zaczął Ci robić minetkę. Krzyczałaś, jęczałaś, wzdychałaś i ciężko oddychałaś. Odchyliłaś głowę jak tylko mogłaś, szczerze to było to dla Ciebie za dużo, ale wiedziałaś, że sprawia mu to przyjemność więc nie narzekałaś. Nagle szybkim, zdecydowanym ruchem wsadził w Ciebie dwa palce. Krzyknęłaś z bólu. Podniecenie nie wchodziło w grę, chciałaś żeby przestał. W oku zakręciła Ci się łza, która po chwili poleciała po Twoim policzku.
TY – Liam, przestań!! To za szybko, za dużo, przestań!!
Nie słuchał, wsadził w Ciebie trzeciego palca. Zaczęłaś krwawić, nic go nie ruszało. Żadne krzyki, piski, błagania i płacze. Był zbyt zajęty by w ogóle Cię posłuchać.
TY – PRZESTAŃ!!!! To boli, przestań, proszę!!
Po kliku minutach ustawił Cię w innej pozycji i szybko wszedł w Ciebie swoim dużym kolegą.
TY – Liam, obiecałeś... Przecież mi obiecałeś.... Przestań, ja już nie wytrzymam...
Nic, kompletnie nic. Patrzył na Ciebie jak na zabawkę. Przybliżył do Ciebie swoją Twarz i Cię pocałował. Dopiero teraz połapałaś się, że jest pijany!!  Próbowałaś go odepchnąć, ale przyssał się do Ciebie, w kilku słowach mówiąc. Ciągle nie przestawałaś krwawić, bolało co raz to mocniej. Przez cały ten czas myślałaś czy w ogóle się zabezpieczył. Później usiadł na łóżku. I kazał Ci lizać ‘kumpla’. Uklękłaś przed nim. Wzięłaś penisa do ust. Pierw lizałaś główkę, a potem i resztę członka. Zaczął przyciskać do niego Twoją głowę, aż się dławiłaś. Odepchnęłaś się od niego i zaczęłaś się kaszleć. Poczułaś, że Liam Cie policzkuje i każe robić Ci to co przedtem. Przestraszyłaś się i robiłaś to co Ci każe. 
----------------------------------------------------------------------------
jak wyżej będzie więcej części :D

niedziela, 29 kwietnia 2012

#8 O Horanie :)

Słuchaj tego: Selena Gomez - Who Says
Masz 17 lat i chodzisz do liceum w Londynie. Jesteś cheerleaderką. Nie jesteś bardzo wysoka, masz 167 cm wzrostu i się z tego cieszysz.
Właśnie biegniesz do szkoły, znowu spóźniłaś się na autobus. Twoje bardzo długie, nie związane, naturalnie platynowe włosy powiewają na wietrze. Twój oddech jest nie równy. Mimo, że dzisiaj jest sobota, musisz być w szkole żeby wraz z dziewczynami przećwiczyć piramidę, na której jesteś na samym szczycie. Jak dobiegłaś do szatni koleżanka pomogła ci się rozpakować, a ty się przebrałaś. Trenerka na Ciebie nakrzyczała, przez co popsuł Ci się humor. Twoja załamka nie trwała długo, po 15 minutach na salę wszedł piękny blondyn, kapitan, z kolegami ze szkolnej drużyny. Jedyne co wiedziałaś było to, że mają ćwiczyć do jakiegoś meczu koszykówki. Wasza trenerka poprosiła ich żeby usiedli na trybunach i ocenili wasz układ. Zrobiłaś wytrzeszcz, ale taki, że koleżanka myślała, że zaraz Ci gały wypadną. Ustawiłaś się, muzyka zaczęła grać. Dziewczyny Cię podrzuciły, zrobiłaś szpagat w powietrzu, złapały Cię i jeszcze raz szpagat tylko, że na podłodze. I spokojnie robiłaś dalsze czynności. Noga i ręka w górę, gwiazda, przewrót w powietrzu i najważniejszy i zarazem najtrudniejszy moment - piramida. Przełknęłaś ślinę wspięłaś się po ramionach koleżanek, stanęłaś i uniosłaś ręce w górę. Koniec piosenki, koniec układu. Teraz tylko zejść, ukłonić się i ćwiczyć od nowa. Ale los miał inne plany. Koleżanka pod Tobą zaczęła się dość mocno chwiać i krzyczeć, że zaraz spadnie. Chciałaś zeskoczyć, ale nie miałaś jak. Jakiś 1m przed Tobą zaczynają się trybuny, a do tyłu trudno jest Ci zrobić przewrót w powietrzu, ponieważ jeszcze go nie dopracowałaś. Zaczęłaś wymachiwać rękoma i spadłaś z krzykiem. Myślałaś, że upadniesz i coś sobie złamiesz, ale ktoś Cię złapał. To cudo Cię złapało. To ten niesamowicie piękny chłopak.
N - Niall jestem, a ty jak masz na imię kochana?
Ty - [T.I.], dziękuję, że mnie uratowałeś przed połamaniem kości.
Ucałowałaś go w policzek, zaszłaś z jego rąk i wróciłaś do koleżanek. Przez cały trening czułaś na sobie jego wzrok. Po każdym Twoim potknięciu podbiegał do Ciebie i pytał czy wszystko dobrze i jak się czujesz. Ty tylko kiwałaś głową i mówiłaś, że nic Ci nie jest. Trening trwał dość długo. Od 12 do 19. Chłopcy mieli zostać jeszcze z godzinę, więc usiadłaś i kibicowałaś dzielnie Niallowi, który nieszczęśliwym trafem przewrócił się i nie chciał podnieść. Przestraszyłaś się i do niego podbiegłaś. Jego koledzy zaczęli się śmiać, a on zawstydzony podniósł się i na Ciebie spojrzał. Pomogłaś mu wstać zapytałaś się czy się dobrze czuje i wróciłaś na trybuny. Nim się obejrzałaś, zasnęłaś skulona na siedzeniu. Obudziłaś się w czyimś samochodzie, przetarłaś oczy i spojrzałaś na siedzenie kierowcy. To Niall, czułaś się bezpieczna i cichutko ziewnęłaś. Chłopak odwrócił głowę w Twoją stronę i pięknie się uśmiechną. Poczułaś w swoim brzuchu coś jakby gniazdo motyli i nie kontrolowanie odwzajemniłaś uśmiech. Chłopak zawiózł Cię do siebie do domu. Przegadaliście całą noc i gdy tylko wróciłaś do domu, dostałaś szlaban na tydzień. Mimo to Niall przychodził do Ciebie codziennie z koszykiem wiśni w czekoladzie.
------------------------------------------------------------------------
tralalala, skończyłam :D następny o Liamie, a później o Haroldzie :D

sobota, 28 kwietnia 2012

#7 O Zaynie :)

Włączcie to: Rihanna ft. Eminem – Love The Way You Lie Part 2.
Znasz się z Zaynem od urodzenia, przyjaciele z kołyski, choć ty czujesz do niego coś więcej. Przez całe życie trzymaliście się razem, przetrwaliście razem xFactora, trudne trasy koncertowe Zayna, ale teraz coś zaczęło się psuć. Nawet chłopcy to odczuli. Jak rozmawiacie to pierw się cieszy, lecz później zaczyna na Ciebie krzyczeć. Bo mu się tak chce. Jak przyłapałaś go na paleniu, wykrzyczał Ci w twarz, że to nie twoja sprawa i żebyś wyszła i najlepiej nie wracała. Jego zdanie jest dla Ciebie bardzo ważne, więc go posłuchałaś. Rozpłakałaś się, pobiegłaś do swojego pokoju i ciężko płacząc, zaczęłaś się pakować. Postanowiłaś wrócić do domu, do Liverpoolu. Otworzyłaś laptopa i zaczęłaś szukać jak najwcześniejszego pociągu do domu. Odjeżdża za 30min. W szortach, bluzce na ramiączka i conversach, wyszłaś z posiadłości. Zapomniałaś, że w Anglii jest bardzo zmienna pogoda. Mimo, że przed chwilą świeciło słońce i było +25 stopni, zaczęło mocno padać. Nie zwróciłaś a to uwagi, zagubiona we własnym świecie, biegłaś na zatłoczony dworzec. Wbiegłaś do pociągu, przedziały były puste więc wsiadłaś do tego po środku i zaczęłaś się suszyć od deszczu. Męczy Cię tylko jedno. Nie masz gdzie wracać. Jesteś sierotą, Twoi rodzice zmarli 2 dni po twoim narodzeniu. Wychowałaś się w domu dziecka. Głośno westchnęłaś i postanowiłaś odwiedzić twoją opiekunkę z przytułku. Jest to kobieta po 50, która nie mogła mieć własnych dzieci więc zajęła się pomaganiem i umilaniem życia tym zagubionym dzieciom. Mimo, że znasz Zayna tak długo on nawet nie wie, że twoi rodzice nie żyją. Panią Ashley nazywałaś swoją mamą i tak ją nazywać będziesz. Ona jest teraz jedyną osobą, która wiesz, że Cię zrozumie. Wyciągnęłaś z torebki małe lusterko i przejrzałaś się w nim. Wyglądałaś okropnie, rozmazany tusz na policzkach, podkrążone, czerwone oczy i mokre, długie, ciemnobrązowe włosy przyczepiające się do twojej twarzy. Ogarnęłaś się i zasnęłaś. Jakiś pan obudził Cię jak byłaś na miejscu. Podziękowałaś, chwyciłaś za walizkę i wyszłaś na peron. Zaczerpnęłaś powietrza, 'tu też padało, czuć' pomyślałaś i zaczęłaś się kierować w stronę przytułku. Jak doszłaś, zapukałaś do drzwi. Otworzyła Ci starsza kobieta po 70, pani Stanisława, z Polski. Zauważyłaś, że jest smutna więc cicho powiedziałaś 'Hi', a ona po prostu rzuciła się na Ciebie. Przytulałyście się 15 minut i weszłyście do środka porozmawiać. Dowiedziałaś się, że twoja 'mama' zmarła 2 tygodnie temu, ale nikt nie miał Cię jak powiadomić, bo nikomu nie zostawiłaś żadnego kontaktu. Załamałaś się jeszcze bardziej. Pani Stasia dała Ci klucze do swojego mieszkania i powiedziała, żebyś się tam zatrzymała do kiedy chcesz, bo ona kupiła sobie już nowe. Jak dotarłaś na miejsce, zamknęłaś się w łazience, wyciągnęłaś żyletkę i zrobiłaś kilka bolesnych cięć na nadgarstku. Pisnęłaś i zobaczyłaś krew spływającą na podłogę. Nie przejęłaś się ranami i znalazłaś barek. Pełny. Wyciągnęłaś kilka butelek trunku i zaczęłaś pić. Później wpadł Ci do głowy bardzo fajny pomysł 'a może by tak wyskoczyć z okna...? niee, mama miałby mi to za złe', ale po tym pojawił się następny. Zadzwoniłaś do starego znajomego ćpuna. Dał ci kilka torebek na kredyt i wyszedł. Wciągnęłaś trochę, popiłaś alkoholem, znowu się pocięłaś i łyknęłaś kilka aspiryn. Obudziłaś się na podłodze w łazience. Głowa bolała Cię jak cholera. Spojrzałaś na wyświetlacz telefonu było tam bardzo dużo nieodebranych połączeń od chłopców, choć więcej od Zayna, pomyślałaś 'żałosne' i postanowiłaś przejrzeć internet. Weszłaś na TT i zobaczyłaś tweeta Zayna do Ciebie:
@dontgiveup, gdzie jesteś? martwię się. dlaczego nie obierasz moich telefonów? odezwij się, proszę..!
Pokręciłaś nie dowierzając głową i odpisałaś:
@zaynmalik, chciałeś żebym odeszła, więc spełniłam twoje życzenie. po prostu o mnie zapomnij.
Popłakałaś się i załamałaś. Zrozumiałaś, że niepotrzebnie wyjechałaś, ale stało się. Zamknęłaś laptopa i powtórzyłaś wczorajsze czynności. Cięcie, picie, wciąganie i kilka aspiryn. I tak w kółko, aż poczułaś, że więcej nie wytrzymasz. Dzisiaj wciągnęłaś dawkę śmiertelną dla człowieka, ale nie czułaś się lepiej, tylko gorzej. Usiadłaś w kuchni opierając się o szafki. Usłyszałaś hałas w przedpokoju i czyjeś głosy. Pani Stasia i...? Zayn, ale skąd on wiedział gdzie jesteś? Gdzie wyjechałaś? Położyłaś się na podłodze i pół przytomna zaczęłaś płakać czarnymi łzami. Usłyszałaś:
Ps. (pani Stasia) - Widocznie jej teraz nie ma. Młodzieńcze, idź jej poszukać. Ja muszę wracać do domu. *i wyszła*
Usłyszałaś westchnięcie Zayna i zobaczyłaś sylwetkę wchodzącą do kuchni. Potem widziałaś tylko ciemność i czyjś dotyk na swojej skórze. Zasnęłaś. Budząc się poczułaś przyjemne ciepło wokół siebie. Później zobaczyłaś śpiącego Malika, który Cię obejmuje. Łza zleciała po twoim policzku, zaczęłaś płakać. Próbując zatrzymać jakiekolwiek w sobie dźwięki, rozpłakałaś się jeszcze bardziej, co obudziło chłopaka. Jak tylko Cię zobaczył rozpłakał się z Tobą. Przypomniałaś sobie wszystko. Próbowałaś go odepchnąć i uciec, ale uległaś jego błaganiom. Wtuliłaś się w niego. Wytłumaczył Ci, że wpadł w złe towarzystwo i sam nie wie dlaczego na Ciebie nakrzyczał. Ty mu opowiedziałaś całą swoją historię. Od narodzin do dzisiaj. Że jesteś sierotą i co robiłaś w łazience. Nakrzyczał na Ciebie, ale nie protestowałaś, wiedziałaś, że ma rację. Popłakałaś się bardziej. Z emocji pocałowałaś go i co Cię zdziwiło to, to że odwzajemnił z większą pasją. Odsunęłaś się od niego lekko zszokowana i zaczęłaś przepraszać, na co on Cie po prostu pocałował. Oczywiście odwzajemniłaś. Wybaczyłaś mu, ale postawiłaś jeden warunek:
TY - Musisz przestać palić.
Początkowo nie był zbytnio chętny, ale dla Ciebie się zgodził. I dodał, że on przestanie jeśli ty przestaniesz pić, ciąć się, brać i łykać tabletki. Mocno się do niego przytuliłaś i szepnęłaś na ucho, 'Obiecuję'. Kilka tygodni później zostaliście parą, kilka lat później małżeństwem. Urodziłaś Malikowi pięknego synka, nazwaliście go Nicholas Logan Malik. Jak w każdym małżeństwie, pojawiały się kłótnie, ale zawsze sobie wybaczaliście i mówiliście do siebie te magiczne słowa: Kocham Cię <3
--------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za jakiekolwiek błędy :) Z kim następny? Lou i Malika wykreślamy. Jakieś dedykacje ?? :D

piątek, 27 kwietnia 2012

#6 Louis ♥

Jesteś z Louisem od prawie 3 miesięcy, a on ciągle namawia Cię na jedzenie marchewek! Lubisz marchewki, wręcz uwielbiasz, ale nie możesz ich jeść, jesteś na nie uczulona.
Lou zaraz przyjdzie, umówiliście się na mały maraton filmowy u Ciebie w domu. Po chwili usłyszałaś dzwonek. Otworzyłaś drzwi, a za nimi Louis z przekąskami i różnymi napojami. Oczywiście wszystko z jego ambrozji... marchewek. Uśmiechnęłaś się do niego i wpuściłaś do środka, jak zobaczyłaś, że poszedł do kuchni, głośno przełknęłaś ślinę i lekko zaczęłaś się denerwować. Nie masz uczulenia typu wysypka czy itp. z tobą jest gorzej. cała puchniesz, przez co nie możesz oddychać. Louis poprosił abyś wybrała film, a że jesteś dziewczyną wybrałaś Titanica. W chwili kiedy Jack i Rose się przytulali Lou zatrzymał film, a ty z wyrzutem odwróciłaś się w jego stronę.
TY - Louis!! To moja ulubiona scena!! *próbowałaś wyrwać mu pilota*
Louis - Nie włączę dopóki nie zjesz tej marchewki i wypijesz szklanki soku!!
TY - Ale Lou... *nie dokończyłaś, przerwał ci, a chciałaś mu powiedzieć o swoim problemie*
Louis - Żadnego "ale"!! Zjesz, wypijesz to będziemy oglądać dalej!!
TY - Louis...
Louis - Co ja powiedziałem?! JUŻ!!!
Przełknęłaś ślinę jeszcze głośniej niż przedtem, zaczęłaś coraz mocniej denerwować, ale czego się nie robi dla ukochanej osoby? Wzięłaś ze stolika szklankę z sokiem, pomyślałaś ''raz się żyje!'' i zaczęłaś pić, do ostatniej kropelki. Odstawiłaś szklankę, zakręciło Ci się w głowie więc oparłaś się o Lou.
Louis - [T.I] wszystko w porządku? [T.I]?!
TY - *coraz gorzej ci się oddychało więc krótko mu wytłumaczyłaś tą sytuację* Ja... marchewki... uczulenie... *i straciłaś przytomność, słysząc krzyki Louisa*
Obudziłaś się w jakimś pokoju, nie wiedziałaś co się dzieje dopóki nie przypomniałaś sobie ostatniego zdarzenia. Głośno westchnęłaś, spojrzałaś na swój brzuch. Leżała na nim głowa Louisa, potargałaś lekko jego czuprynę, po czym się obudził.
Louis - Wreszcie się obudziłaś! Byłaś w śpiączce jakieś 3 dni! Dlaczego mi nie powiedziałaś, że jesteś uczulona na marchewki?
TY - Przepraszam, próbowałam, ale mi za każdym razem przerywałeś.
Louis - To dlaczego je zjadłaś?! Mogło stać ci się coś gorszego!!
TY - Lou, kochanie. Zrozum, że Cię Kocham. Zrobiłam to żeby nie było Ci przykro, czego się nie robi dla ukochanej osoby? *uśmiechnęłaś się do niego, delikatnie pocałowałaś jego delikatne usta i z powrotem się położyłaś, nie czułaś się zbyt dobrze*
Do pokoju weszła uśmiechnięta pielęgniarka i poprosiła Louisa na korytarz. Wrócił strasznie zadowolony, usiadł przy Tobie i namiętnie Cię pocałował.
Louis - [T.I], powiedz mi jedno. Czy jest coś o czym powinienem wiedzieć?
TY - *zdziwiłaś się i pokręciłaś głową na nie* Na przykład co?
Louis - Na przykład to, że jesteś w ciąży...? *uśmiechnęłaś się do niego, złapałaś za jego policzki i szybko przyciągnęłaś namiętnie go całując*
Urodziły wam się piękne bliźniaczki, Jasmine Samantha, której chrzestnymi będą Niall i twoja kuzynka oraz Victoria Darcy, które chrzestnymi będą Harry i twoja starsza siostra. Chrzest i ślub zrobicie w tym samym dniu. Jesteście ze sobą szczęśliwi i po woli zaczynacie planować następne "marchewki"
---------------------------------------------------------------
ja mam nadzieję, że się podoba :D z kim następny? jakieś dedykacje? :)