czwartek, 23 maja 2013

Informacja

Wiem, długo się nie udzielam, lecz pracuję nad tłumaczeniem jednego z moich ulubionych imaginów. Poza tym jutro wyjeżdżam na międzynarodowy przegląd teatralny "Dziatwa 2013" i targają mną nerwy. Obiecuję, że jeśli nie dzisiaj, to w sobotę wrzucę przetłumaczonego imagina.

Kocham was. Xx

wtorek, 23 kwietnia 2013

#51 Zayn

- Zayn! Prosiłam cię o coś, o tą jedną jedyną głupią rzecz, wymagałam tylko tego żebyś trzymał język za zębami! - krzyczałam rozwścieczona na mojego chłopaka.
- Ale przecież ja nic nie powiedziałem! Bez histerii, [t.i.]... - śmiał się ze mnie.
- Ale udostępniłeś zdjęcie! Dlaczego nie umiesz uszanować żadnej mojej decyzji, co?! - popchnęłam go.
Chwycił moje nadgarstki jedną dłonią a drugą uniósł mój podbródek bym patrzyła w jego brązowe oczy.
- Chciałem dobrze, zrozum tak będzie lepiej.
- Ale ja nie chcę by świat wiedział o tym, że jesteśmy parą! Chciałam się cieszyć prywatnością, a teraz gdzie nie spojrzę jedna małolata szepce na mój temat a druga krzyczy mi prosto w twarz prosząc o twój autograf!
Wydarłam się po raz kolejny uwalniając moje dłonie od jego uścisku. Skierowałam wzrok prosto w jego oczy, nie wiedział co powiedzieć, był zmieszany. Pokręciłam głową z dezaprobatą. To nie pierwszy raz kiedy zignorował moją prośbę, lecz tamte wyskoki nigdy nie wpływały na moje życie jak ten. Westchnęłam zaciskając powieki. Moje ciało zaczynało lekko drżeć, a płacz zbliżał się nieubłaganie szybko. Przeczesałam dłonią włosy unikając jakiegokolwiek kontaktu.
- Dobra, to chyba tyle. - mój głos zaczął się trząść więc odchrząknęłam. - Cześć.
Wyszłam przez dębowe drzwi nie patrząc za siebie, lecz wiedziałam, że mnie nie goni, nie woła, nie przeprasza, nie stara się. Przecież to Zayn, Bad Boi z Bradford...

Tydzień pierwszy.
Dzwoniłam, pisałam, ale nie dostawałam żadnej odpowiedzi, może musi sobie to również przemyśleć?

Tydzień drugi.
Unika mnie jak ognia. Z resztą zespołu również tracę kontakt.

Tydzień trzeci.
Postanowiłam dać sobie spokój, w końcu byłam jedynie zabawką.

Tydzień czwarty.
"Obudził się", ale mnie już nie ma. Spokojnie, żyję i mam się dobrze! Po prostu wyjechałam, pogodziłam się nie pogodziłam się z tym co się stało, lecz bywa, prawda?

Miną dość długi okres czasu, 3 miesiące. Wracam do rodziny jedynie na urodziny młodszego brata. Przeglądam półki sklepowe jak szalona w poszukiwaniu idealnego prezentu dla 11latka. Nowa piłka do piłki nożnej będzie idealna, teraz pozostało znaleźć dobry model. Z pomocą ekspedienta wybrałam piłkę i gdy już chciałam wychodzić ze sklepu natknęłam się na niemiły kujący moje serce widok. Stał niedaleko z jakąś blondynką, całował się z nią. Jeszcze dzisiaj rano dostałam od niego sms z wiadomością "Kocham cię, proszę wróć!", a tu takie coś. Czułam jak robię się czerwona ze złości, jak krew gotuje się w moich żyłach. Wyciągnęłam telefon, zrobiłam im zdjęcie i wysłałam je do niego wraz z krótką wiadomością tekstową:

Więc to tak mnie kochasz?

-------------------------------------------------------------------------------------
Ok, nie za bardzo wiedziałam czy pisać dalej czy skończyć więcccc, chcecie drugą część? Czy może wolicie takie zakończenie jak jest teraz? :D

sobota, 20 kwietnia 2013

#50 Liam

- Leyuuuum, ile razy mam powtarzać...? Jeszcze za wcześnie...
Marudziłam z głową pod poduszką. Poczułam jak mnie obejmuje, podnosi z łóżka a moje plecy idealnie wpasowują się w jego tors.
- Księżniczko, wiem, że za wcześnie al-
- To dlaczego mnie budzisz?! - wymamrotałam rozgniewana.
- To źle, że chcę spędzić czas z moją narzeczoną? - ucałował lekko moją szyję przyprawiając mnie o ciarki.
Chwyciłam poduszkę i trzasnęłam nią sobie w twarz, chciałam odciąć się od światła słonecznego... czasami nienawidzę tej wielkiej, ognistej kuli... Pochyliłam się by dosięgnąć głową łóżka, a że stałam do Liama tyłem to wyglądaliśmy jakbyśmy mieli się zaraz pieprzyć na pieska.
- Nie za wcześnie trochę na takie zabawy? - nachylił się wraz ze mną.
Przekręciłam gałkami ocznymi, zakręciłam lekko tyłkiem na co się zaśmiał i mnie puścił. Opadłam na łóżko uderzając brzuchem w boczną ramę łóżka. Zacisnęłam powieki i cicho zawyłam z bólu. Moje ręce z prędkością światła powędrowały na mój brzuch, a ja skuliłam się na podłodze. Oczy zaczęły mi łzawić, a Liam widząc co się dzieje ukucnął przy mnie przepraszając.
- Pokażesz gdzie boli? - położył mnie na łóżku.
- Tu. - wskazałam palcem z głosem jak u małej dziewczynki.
- Pocałować żeby nie bolało? - pokiwałam głową.
Podwinął mój podkoszulek i cmoknął mój brzuch. Zaśmiałam się gdy zaczął mnie smyrać noskiem.
- Liaaaaam, łaskocze?
Uniósł głowę pokazując chytry uśmieszek.
- Serio? A to?
No to się wkopałam w wojnę łaskotkową.Tarzaliśmy się po łóżku, a nasz śmiech wypełniał pomieszczenie. W pewnym momencie dał o sobie znać telefon Liama. Payne przestał mnie łaskotać i z przepraszającym wzrokiem sięgnął do swojej kieszeni.
- Halo? - i wyszedł z pokoju.
I w ten oto sposób zaczął się i skończył nasz wspólny dzień.

środa, 10 kwietnia 2013

#49 Harry


Z pokoju obok Harry usłyszał przez sen głośne kroki. Mimo ciężkiego kaca chciał wstać z kanapy by zbadać sytuację. Wciąż leżąc zauważył dziewczynkę biegnącą w jego stronę z misiem w ręce.
- Tatusiu! Tatusiu! - krzyczała mała.
- Co się stało słoneczko? - wychrypiał.
Harry mocno przytulił córkę kładąc ją na swojej klatce piersiowej. Mała lekko drżała, lecz dzięki dotykowi taty zaczęła się powoli uspokajać.
- W twoim i mamusi pokoju coś jest... - wyszeptała tacie do ucha.
- Co? - odpowiedział równie cicho.
- To coś siedzi pod szafą, ma czerwone oczy i ostre zęby! - Darcy prawie wykrzyczała.
Uśmiechnął się do siebie, po ostatniej kłótni z tobą dawno nie miał tak bliskich kontaktów z córką mimo, że mieszkają razem. Zaczął śpiewać cichutko refren Irresistible, na co powieki dziewczynki zaczęły powoli opadać.
- Tatusiu... - wyszeptała delikatnie.
- Słucham kwiatuszku? - nakrył siebie i leżącą na jego klatce piersiowej córkę.
- Boję się o mamusię.
- Spokojnie. - pocałował Darcy w czółko. - Dopóki jestem w domu mama jest bezpieczna, zaufaj mi. Nic się jej nie stanie.
- Na pewno? - dziewczynka uniosła główkę z pytającym spojrzeniem.
- Na pewno kochanie, idź spać. Jutro pójdziemy na lody, a później do parku-
Darcy nie pozwoliła Harryemu dokończyć.
- Tatusiu, a kochasz mamusię?
- Bardzo.
- A czy mamusia kocha ciebie? - już chciał coś powiedzieć lecz mu przerwano.
- Bardzo. - odpowiedziałaś wychodząc z ciemnego przedpokoju. - I mam nadzieję, że ty też doświadczysz takiego uczucia, jakim ja darzę twojego tatusia.
Pochyliłaś się nad mężem składając na jego ustach delikatny pocałunek. Odwróciłaś głowę w stronę małej zakrywającej dłońmi oczka.
- Co jest Darcy? - zapytał Harry, a ty poczochrałaś jej blond loczki.
- Wujek Louis powiedział, że jak będziecie robić takie coś to mam zakryć oczka i czekać, aż sami pozwolicie mi je otworzyć.
Spojrzałaś na Stylesa unosząc brwi, po czym oboje się zaśmialiście.
======================================================
 fgeysfajsfr, kompletnie chyba stracę wenę noo. JAK NAPISZĘ KOLEJNE TAKIE GÓWNO TO PIEPRZNIJCIE MNIE W ŁEB. ._____.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

#48 Krótkie imaginy :)

#Zayn
- Zayn, podoba ci się?
Odwróciłaś się w stronę narzeczonego pokazując mu malusieńkie śpioszki. Chłopak uniósł głowę, a na widok szczęśliwej ukochanej oczy mu się zaśmiały.
- Są śliczne. -ucałował dziewczynę unosząc jej podbródek. - Ale po co nam takie śpioszki skoro nie będzie miał kto ich nosić?
Na twarz [t.i.] wkradł się tajemniczy uśmiech. Chwyciła dłonie ukochanego kładąc na swoim dwumiesięcznym brzuszku.
- Jesteś tego pewien najdroższy? - powiedziała całując Zayna w nos.


#Louis
- Louis! Zwolnij! - zaczęłaś krzyczeć.
Wściekły chłopak przyśpieszył jeszcze bardziej zapominając o lękach swojej żony. Skuliłaś się na siedzeniu zakrywając twarz rękoma. Łzy strumieniami moczyły twoje rumiane policzki. Ledwo co wsiadłaś do samochodu po wypadku rodziców, a tu takie rozczarowanie. Postanowiłaś spróbować jeszcze raz.
- Loueh, koch-chanie, prosz-szę... zwolni-ij... - położyłaś dłoń na jego kolanie.
Tym razem zadziałało. Louis zwolnił. Gdy tylko dojechaliście, zamknęłaś się w pokoju by znowu zamknąć się w sobie.


#Liam
- No i po co te zabawy w kotka i myszkę? Wiedziałaś, że cię znajdę! - krzyknął biegnąc za tobą.
Przyśpieszyłaś pozwalając włosom delikatnie powiewać na wietrze. Śmiech wypełniał cały dom.
- Może mnie znalazłeś, ale zobaczymy czy złapiesz!
- Złapię cię!
Biegałaś tak jeszcze kilka minut, ale zaniepokoiło cię to, że Liam nie dawał żadnej oznaki życia.
- Liam? Liaś? Leyum?! - nawoływałaś ukochanego.
Poczułaś jak ktoś cię podnosi od tyłu i zaczyna się kręcić.
- Mówiłem, że cię złapię? - poczułaś jak całuje twój policzek i wtula się w twoje plecy.


#Harry
Siedzicie wtuleni w siebie. Jest typowy Londyński dzień. Pada, a na dworze jest dawno znienawidzona plucha. Bawisz się dłonią ukochanego, który szepce ci do ucha straszne historie, creepypasty.
- (...) jedyne co zostało to zdjęcie przedstawiające dziewczynkę, która tym razem miała uniesione do góry trzy palce.
- Harry! Przestań. - uderzyłaś do w ramię.
- Ale co? - zaśmiał się.
- Boję się przez ciebie, nie zasnę dzisiaj sama w nocy. - zawstydziłaś się.
- A od czego masz mnie? - odwrócił twoją głowę i delikatnie ucałował twoje wargi.


#Niall
- Nie, nie wydaje mi się... - powiedział przeczesując dłonią włosy.
- Ale jak to "nie wydaje mi się"?! Powinieneś powiedzieć "TAK! Przetrwamy wszystko!" - wyszłaś z pokoju trzaskając drzwiami.
Nogi poniosły cię do kuchni. Musiałaś ochłonąć. Zadałaś mu pytanie: "Czy nasz związek przetrwa?". I co masz teraz myśleć? Przyszedł i gdy chciał cię pocałować lekko go odepchnęłaś. Przyciągnął cię za nadgarstek sadzając na jego kolanach.
- Kochanie mi się nie wydaje, ja to wiem. - wyszeptał ci do ucha.

wtorek, 2 kwietnia 2013

#47 Louis

Gdzie on jest... Gdzie on jest? Gdzie on jest?! Wyszedł i nie wrócił... przeze mnie. Mogłam mu nie mówić co myślę, mogłam się po prostu spakować i wyjechać, ale nie! Prawdy mi się zachciało! Łzy ciekły po moich policzkach. Oczy lekko zamglone próbowały wypatrzyć ukochanego w ciemnościach. Stałam przy tym oknie wycierając chusteczką resztki makijażu. Skierowałam wzrok na zegar ścienny. Jest 3:36, a jego wciąż nie ma. Ze spuszczoną głową pobiegłam do naszej sypialni i wdrapałam się na łóżko. Drżącą ręką chwyciłam poduszkę przesiąkniętą zapachem Louisa, kładąc ją pod głową. Ściskałam róg poduszki napawając się jej zapachem, co przyprawiało mnie o kolejny potok łez. Kuliłam się jak kociak. Bałam się o niego, a co jak coś sobie zrobił?! Albo wpadł pod samochód?! Jestem nienormalna, przewiduje śmierć mojego chłopaka! Ale, martwię się..

No co mnie podkusiło by wychodzić z domu?! Byłem rozwścieczony, ale ona chciała jedynie znać prawdę... Biegnę ulicą przez deszcz z kapturem na głowie, muszę przeprosić, nie mogę jej stracić! Zatrzymałem się by złapać oddech, z miejsca w którym stałem było widać nasz parterowy domek. Moje nogi wrzuciły najwyższy bieg kierując się do domu. Z impetem otworzyłem drzwi krzycząc jej imię. Biegałem po całym domu i ostatnie pomieszczenie które mi zostało... nasza sypialnia. Drzwi były uchylone więc jej szloch był słyszalny mimo, że tłumiła go poduszką. Moją poduszką.
- [t.i.]...? - powiedziałem otwierając i cicho zamykając za sobą drzwi.
Gdy tylko usłyszała mój głos wstała z łóżka i biegiem wtuliła się w mój tors.
- Nie zostawiaj mnie... - wyszeptała w płaczu.
Otuliłem ją ramionami, próbując uspokoić. Mój podbródek spoczął na jej głowie. Zamknąłem oczy śpiewając fragment jej ulubionej piosenki, X & Y.

When something is broken
and you try to fix it
Trying to repair it anyway you can

środa, 27 marca 2013

#46 Niall +18

Dla Kingi. ♥

- Niall, ty napalony idioto, przestań... - wyszeptałaś przygnieciona ciałem ukochanego.
W odpowiedzi dostałaś serię pocałunków biegnących od twoich ust do obojczyka. Przygryzłaś wargę, próbując wstrzymać swój jęk podniecenia.
- Kochanie, jesteśmy u twoich rodziców... - kilka zgrabnych ruchów i nie masz na sobie koszuli. - ...a w pokoju obok śpią dzieci... Niall... - wydyszałaś. - A co jak rodzice usłyszą? Przecież są święta!
- Wytłumaczymy się tym, że robimy im kolejnych wnuków. Taki prezent na kolejne święta. - złożył na twoich ustach krótki, lecz soczysty pocałunek.
- No ok, ale ty rodzisz.
Ręce kochanka znalazły się na twoich plecach, siłowały się z zapięciem od stanika. Determinacja na jego twarzy sprawiła, że zaczęłaś chichotać. Horan spojrzał na ciebie spod byka.
- Czego rżysz kobieto? - wymamrotał niskim głosem, sprawiając, że twój chichot zmieniał się w coraz to głośniejszy śmiech. - Cicho, bo usłyszą! - zaatakował twoje usta pocałunkiem.
- A coś ty dzisiaj taki napalony? Co? - uniosłaś brew, odpinając koszulę chłopaka.
- Ja zawsze jestem na ciebie napalony, lecz... - przerwał pocałunkiem. - ...w większości sytuacji potrafię opanować swoje potrzeby.
Góry waszych ubrań dawno zajmowały miejsca w pierwszych rzędach na ziemi, przyszedł czas na garderobę z 'niższych sfer'. Postanowiłaś, że dzisiaj ty zaczniesz. Przewróciłaś Nialla na plecy i stanęłaś przed nim.
- Czas na demonstrację pt. jak poprawnie odpiąć stanik głodomorze.
Pokazałaś swój zalotny uśmiech stając tyłem do kochanka. Twoje dłonie biodra zaczęły poruszać się w rytm dzwoniącej ci w uszach jakiejś piosenki. Dłońmi odgarnęłaś swoje długie blond włosy i powędrowałaś nimi do zapięcia stanika. Odpięłaś, słysząc głębokie oddechy Horana. Uśmiech sam powędrował na twoje usta, a ramiączka od stanika zsunęły się powoli z ramion. Zdjęłaś stanik okręcając go na palcu jednej ręki, a drugą zasłoniłaś pokaźne piersi. Odwróciłaś się do niego przodem, ledwo wytrzymywał. Iskierki w jego oczach i pot na czole sygnalizowały o jego rosnącym podnieceniu. Przygryzłaś wargę zauważając namiocik na spodniach kochanka. Odsłoniłaś biust przenosząc dłonie na rozporek od spódnicy. Powoli go odpięłaś, spódniczka opadła na ziemię, a ty zostałaś w samych majtkach. Taki mini striptiz, nie ma co.
- A co my tu mamy? - zapytałaś powoli wspinając się na łóżko.
Horan chciał dobierać się do piersi.
- A-a-a., kochany! Can't touch this. - uwodzicielsko wyśpiewałaś mu do ucha kawałek piosenki.- Teraz ja się zajmuję tobą.
Pstryknęłaś go w nos, składając na jego wargach, krótkie i bardzo denerwujące Horana pocałunki. Twój palec jechał od szyi aż do paska od spodni.
- Ale ty mi utrudniasz życie, głodomorze. Będzie kara. - przejechałaś pazurkami po jego torsie zostawiając czerwone ślady.
- Mrauu. - wymruczał na co znowu zachichotałaś.
- Pokaż kotku co masz w środku. - zażartowałaś odpinając rozporek.
Rozporek pod twoim naciskiem zjechał w dół wydając cichy, lecz charakterystyczny dźwięk. Uśmieszek ta twojej twarzy powiększył się na widok zmęczonej od czekania twarzy Niallera. Spodnie dołączyły do reszty ubioru, a bokserki już nie mogły się doczekać by znaleźć się również na ziemi. Twoje usta przywarły do genitaliów twojego mężczyzny wykonując bardzo zręczne ruchy. Od czasu do czasu do gry dołączał gorący język pod którego wpływem kochanek musiał tłumić dźwięki rozkoszy.
- Cz-czekaj. - zająkał się chłopak.
Lekko zdezorientowana uniosłaś głowę, po czym znalazłaś się na plecach.
- Teraz twoje miejsce jest pode mną. - w jego głosie można było usłyszeć lekką agresję zmieszzną z determinacją.
Wargi Horana wędrowały od twojej szyki do obojczyka i spowrotem. Jego ruchy bioder zaczęły imitować waszą przyszłą zabawę. Ocierał się o ciebie mrucząc do twojego ucha jego niegrzeczne zamiary. Lekko rozwarte wargi zaczęły powoli zasychać od głębokich oddechów. Pot spływający po zmęczonych ciałach pokazywał wasze starania i zachłanność stosunku. Ruch kilku palców i dolna część bielizny dołączyła do koleżanki od kompletu. Chłopak zajął miejsce między twoimi nogami wciąż się ocierając, tym razem nic nie stało na przeszkodzie penetracji.
- N-nie mog-gę już! Horan, pragnę cię! - prawie wykrzyczałaś mu do ucha.
- Wedle życzenia, najdroższa.- po tych słowach chłopak wbił się w ciebie.
Zaczerpnęłaś powietrza by wydać jak najcichszy dźwięk. Wiłaś się po pościeli kalecząc paznokciami plecy, tors, barki i ramiona kochanka. Kilka cichych jęków opuszczało wasze rozgrzane, pragnące więcej dusze. Nialler położył się na tobie, napierając swoim ciałem na twoje. Twój podbródek znalazł się na jego ramieniu, zaczęłaś dyktować tempo.
- Szyb-ciej, m-mocniej, głębie-j...
Odchyliłaś głowę zagryzając wargę, Niall przeklinał ci do ucha w różnych językach. Jego język przejechał poj twojej szyi w górę aż do płatka uch przyprawiając cię tym o gęsią skórkę. Widząc zmęczenie na twarzy męża zaczęłaś mu pomagać. Owinęłaś nogi wokół jego bioder pogłębiając pole manewru. Palce Głodomora zaczęły zaciskać się na częściowo mokrej od potu kołdrze, a jego głos zaczął drżeć. Punkt kulminacyjny zbliżał się nieubłagalnie szybko. Kilka pchnięć i.... koniec. Horan opadł na twoje ciało pozbawiając cię po części możliwości zaczerpnięcia oddechu. Energia ulotniła się z was tak samo jak powietrze z balonika. Zepchnęłaś Niallera biorąc głęboki wdech. Zamknęłaś oczy wszystko powoli układając sobie w głowie. Uśmiech zagościł na twojej twarzy gdy poczułaś jak Niall przyciąga cię i wtula w siebie szepcąc do ucha czułe słówka, czasami przerywając delikatnymi pocałunkami. Wasze palce się splotły, a czoła się stykają. Odkąd na świecie pojawili się mali bliźniacy wasze życie erotyczne i towarzyskie lekko podupadło. Przeszła ci przez głowę myśl o kolejnej ciąży, czy można ją nazwać zaplanowaną skoro kilka minut przed penetracją napomknęliście na ten temat?
- Horan, szykuj się na kolejnego potomka lub potomkini... - gdy chciałaś coś jeszcze dodać zamknął twoje usta swoimi.
- Nie ważne, kocham ciebie, kocham Drew i Lewis'a, ciebie również plemniczku. - po tych słowach wtulił się w twój brzuch przyprawiając cię o śmiech.
--------------------------------------------------------------------------------
NAPISAŁAM! Jestem czempionem. :3
Nie odpowiadam za utratę rozumu, pęknięte ekrany itp. .___.