piątek, 14 czerwca 2013

#53 Harry (tłumaczenie)

Ostatnia godzina była niebezpiecznie cicha. Dłoń w dłoń, czoło w czoło. Tych dwoje po prostu obserwowało siebie nawzajem. Harry Styles, chłopak, który nigdy nie wyobrażał sobie siebie ujarzmionego, wreszcie odnalazł godnego przeciwnika. Jeśli by zapytać Harry’ego o co chodzi, nie udzielił by ci jednoznacznej odpowiedzi. Patrzył w oczy [t.i.] [t.n.], rozkoszując się jej towarzystwem bez jakichkolwiek słów lub gestów. Bał się, to go przerażało. Co on w ogóle do cholery robi? Przecież to on, ten sławny Harry Styles, – król list przebojów, bożyszcze nastolatek – czy nie powinien teraz pieprzyć się z tą dziewczyną po kątach?


Noc zaczęła się jak zawsze. Był na jakiejś głupiej imprezie z resztą One Direction, wszyscy zadawali mu te same głupie pytania, wyszedł z kolejną głupią Hollywoodzką dziewczyną, która pozwoliłaby zrobić sobie wszystko za jego głupią kasę. Rano wyszłaby z jego apartamentu jakby nic się nie stało, lecz ta Hollywoodzka dziewczyna okazała się mądrzejsza niż Styles się spodziewał.

Alkohol ledwo przejął kontrolę nad [t.i.], a ona już trzymała dłoń chłopaka by wyprowadził ją z klubu do swojego auta. „Nie zrobię tego, nie jestem taka.” wybełkotała w jego ramię. Wibracje od jej głosu przeszły przez rękę Harry’ego, doprowadzając go tym do szału. Nie mógł się doczekać by zostać z [t.i.] sam na sam, nie musiałby się nią dzielić, nawet z paparazzi. Z niewiadomych przyczyn nie uwierzył Miley kiedy powiedziała, że tego nie zrobi. Z tego co słyszał dziewczyna oszalała po tym jak zerwała zaręczyny z wieloletnim partnerem. To ona powinna być tym kto każdej nocy sprowadza do domu innego człowieka.
Harry oblizał wargi przed otworzeniem drzwi od czarnego SUV, pozwalając [t.i.] wejść jako pierwszej. Przejazd powinien być szybki i taki był. Jej głowa znajdowała się na jego ramieniu gdy auto ruszyło w stronę jego hotelu w centrum miasta. Ze względu na panujący mrok większość fanów była już w swoich domach, mogli zatem dostać się do środka niezauważeni. Dla chłopaka przejażdżka windą trwała dłużej niż samochodem. Obejrzał ją od góry do dołu. To jak jej dłoń wraz z włosami zakrywały połowę jej twarzy, a z jej ust wydobywał się cichy chichot , doprowadzało go do szaleństwa. „Na co się gapisz?” zaśmiała się kładąc głowę na metalowej ścianie windy. Harry wzruszył ramionami z małym uśmieszkiem na twarzy. „Nie wiem,” skłamał “po prostu jesteś bardzo piękna.” Brunetka wywróciła oczami I nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, winda zatrzymała się. „Idziemy?” zapytał wystawiając swoją rękę tak by mogła ją chwycić i zostać bezpiecznie odeskortowana do jego pokoju. Kiwnęła głową kładąc swoją dłoń na jego.

Pokój był duży, by nie skłamać – gigantyczny. Dwie sypialnie, duża łazienka, kuchnia i balkon który zdawał się mieć najlepszy widok na całe miasto. Było perfekcyjnie i ekstremalnie romantycznie. [t.i.] od razu poczuła się jak w domu, codziennie sypiała w innych pokojach hotelowych. Gdy Harry wrócił z kuchni z dwoma kieliszkami i butelką szampana, dziewczyna siedziała na kanapie przeglądając jakiegoś szmatławca. Dał jej jeden z kieliszków i usiadł obok kładąc rękę na jej ramionach.

“Więc, co czytamy?” zapytał przybliżając się do niej. Polizała jej górną wargę przed spojrzeniem na Harry’ego. „Co o tym myślisz?” dziewczyna zamknęła magazyn by pokazać pierwszą stronę. Harry przeczytał kilka nagłówków. Były to po prostu głupie plotki wymyślane przez ludzi, którzy nie mają realnej pracy. „Więc, myślę, że ci ludzie są idiotami. Sprawiają, że czujemy się jak komercyjne gówno. Dlaczego pytasz?” [t.i.] upiła łyk szampana przed położeniem go na ławie stojącej przed nimi. „Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się co zmusza tych Ludzi do pisania? Chodzi mi o to, czy myśli, że oni rozumieją, że my też jesteśmy ludźmi? Rozumiem, że jak ktoś zrobi coś głupiego to o tym napiszą, ale co myśmy im kurwa zrobili, że myślą, że mogą nas tak oczerniać?”

Harry dyskretnie na nią zerknął. Może powinien ją bardziej upić na przyjęciu by nie zadawała tylu pytań. „Nie wiem, nie wydaje mi się by chodziło tu o to co my zrobiliśmy źle. Piszą to co ludzie chcą usłyszeć. Nieznajomi powiedzą o nas wszystko i nie obchodzi ich, że to stek bzdur. Oni nie widzą nas jako ludzi tylko jako pieniądze. Jeśli napiszą, że idziemy na odwyk zarobią 50, jeśli powiedzą, że przeze mnie jakaś dziewczyna jest w ciąży zarobią 100 i mogę się założyć, że gdy napiszą, że masz dziecko na boku zarobią 3000. Jesteśmy ofiarami tej gry, jesteśmy tymi na których się zarabia.”

Przytaknęła wzdychając. “To beznadziejne.” Harry pokiwał głową w zgodzie. Schylił się po jej kieliszek prawie wpychając go jej do dłoni. Ochoczo chwyciła kieliszek,  „Kiedy ja i Dave zerwaliśmy, prasa dostawała szału,” [t.i.] upiła wystarczająco duży łyk by prawie opróżnić  kieliszek. Chciała szybko dokończyć tę historię, historię w której Harry nie był do końca zainteresowany, lecz i tak słuchał. „Wciąż mówili, że to przez to, że go zdradziłam, ponieważ ja byłam szalona a Dave chciał odejść. Ale to on mnie zdradził, z moją najlepszą przyjaciółką. Upokorzył mnie, złamał moje serce i co się stało? Teraz to ja jestem ta zła, bo te dupki zdecydowały się wymyślić jakieś gówniane kłamstwo o tym jak go zdradziłam, jak oszalałam.” Rzuciła magazyn na stolik wyrywając Harry’emu z dłoni kieliszek i wypiła wszystko na jednym tchu, bez namysłu. 

 “Spokojnie, zwolnij.” Zaśmiał się zabierając [t.i.] szklane naczynie. Odstawił na stolik, a później umieścił głowę na pięści, łokciem opierając się o ramię kanapy. „Więc,” zaczął powoli, „dla mnie nie jesteś szalona, jesteś normalna.” Głowa dziewczyny opadła na oparcie kanapy i zmarszczył się jej nos. „Naprawdę tak myślisz?” Zapytała by po chwili dostać pozytywną odpowiedź chłopaka. Zaśmiała się z siebie, a jej wzrok opadł na jej kolana. „Jeśli byłabym tobą myślałabym, że jestem dziwna i szalona. Jeśli przyprowadziłbyś tu inną to jestem pena, że już byś na niej leżał całkowicie nagi. Ale ja. Ja zadaję pytania które zapewne doprowadzają cię do białej gorączki. Dziwię się dlaczego mnie jeszcze nie poprosiłeś bym wyszła.”

Chłopak wstał z kanapy I pokręcił głową. “Więc widzisz, nie jestem kutasem!” Wzruszył ramionami i uśmiechnął się, po czym zabrał kieliszki do kuchni by móc je napełnić. „Ale masz rację, jeżeli byłby to ktoś inny to już byśmy ‘tam’ byli,” Pokiwał głową wskazując na sypialnię. „bylibyśmy również całkowicie nadzy… ale to nie jest ktoś inny, tylko ty.” Wziął łyk szampana i odłożył naczynie na stolik. „Czy jeśli teraz ja zadawałbym ci pytania, czy poczułabyś się mniej szalona?” zapytał. [t.i.] pokiwała głową i oplotła wargami krawędź kieliszka. 

 “No dobrze…” Powiedział powoli kierując wzrok w górę. Przymrużył oczy by wydawało się, że bardzo ciężko myśli nad pytaniem jakie ma zadać, lecz prawda jest taka, że już od dawna wiedział o co chce zapytać. „Nie robisz tego często, prawda?” Dziewczyna przyłożyła dłoń do twarzy nie mogąc opanować śmiechu, zawstydzenia i czerwonego rumieńca wskakującego na jej policzki. „Masz rację,” powiedziała delikatnie „nie robię tego często.”. Harry uśmiechnął się słysząc odpowiedź. „Co sprawiło, że dzisiejsza noc jest inna?” [t.i.] spojrzała na niego i przygryzła lekko górną wargę. „ No weź. Powiedz mi!” zaczął błagać i dąsać. “ No Okay, Okay!” Dziewczyna się zaśmiała przewracając oczami. Wszystko mówiło jej, nie mów mu, nie mów mu co myślisz. Jeśli się dowie, będziesz po prostu kolejną dziewczyną na jego długiej liście nazwisk. Ale wtedy dostrzegła jego błagający wyraz twarzy i przesłodkie dołeczki w policzkach. Nie umiała powiedzieć nie.

“Byłam ciekawa” zaczęła “jak to jest być w bliskim i personalnym otoczeniu Harryego Stylesa.” Harry pokiwał głową. Był z siebie dumny, że zaprzątał jej głowę mimo, że się nie znali. Delikatnie przyłożył swoje czoło do jej z zadziornym uśmieszkiem. „Więc jak się czujesz będąc w moim bliskim, personalnym otoczeniu?” zapytał starając przestać się uśmiechać. Twarz dziewczyny przybliżyła się do jego jeszcze bardziej. [t.i.] nie mogła się powstrzymać przed podgryzieniem dolnej wargi. „Więc,” zaczęła delikatnie, kładąc dłoń na delikatnym policzku Harryego. „ jest tylko jeden sposób  by się przekonać.” Wystarczyła chwila nieuwagi a dziewczyna już stała kierując się do sypialni i zaczęcając go palcem by dołączył. „Chodź.”  I zniknęła za drzwiami z chytrym uśmiechem. Stylesowi zajęło to chwilę by przeanalizować to co właśnie się stało. Otworzył się do niej, a teraz go nagradzała. Udało mu się, będzie uprawiał seks z dziewczyną o której fantazjował od dwunastego roku życia.

Wejrzał o pokoju, leżała na łóżku czekająć na niego. Czując przypływ spontaniczności wszedł i skoczył na łóżko. Przygwoździł ją do miękkiej pościeli kładąc nogi po obu stronach jej ciała, nie dając możliwości ruchu. Ale coś w jej oczach mówiło mu, że jest zdziwiona jego zachowaniem. Normalnie kiedy to robił, dziewczyny starały się napierać na twarde wybrzuszenie na jego spodniach, ale nie [t.i.]. Wyglądała na zdziwioną, zdrętwiałą ale gdyby powiedzieć, że jest przerażona – kula trafiłaby koło płotu. Nim się obejrzał przycisnęła swoje usta do jego. Przez chwile wydawało mu się, że źle ocenił zachowanie dziewczyny i że jego zmartwienie było niepotrzebne. I wtedy przerwała pocałunek śmiejąc się.

“Przepraszam,” zaśmiała się odwracają wzrok byle na niego nie patrzeć. „nie wiem co robię.” Harry uniósł brwi i położył się obok niej. “Mówisz poważnie?” zapytał. “Przecież już to kiedyś robiłaś.” Wzruszyła ramionami. „Zazwyczaj nie robię tego z kimś kogo nie znam.” Chłopak przeczesał dłońmi włosy, już zdawał sobie sprawę z tego, że tej nocy się nie zabawi. „To proste,” wytłumaczył podróżując dłonią od jej policzka, przez szyję, gładząc koszulkę koszulkę aż do podbrzusza. „Jeśli chcesz, ja mogę wszystkim się zająć, musisz po prostu-”
“Nie,” Odepchnęła jego dłoń. “Nie jestem jak inne dziewczyny.”
-------------------------------------------------------------------------------------------
 *imagin nie mój, to tylko tłumaczenie. 
Hellooooł. Skończyłam tłumaczyć co było trudne ze względu na moje lenistwo. Niedługo wstawię imagin z Zaynem +18. :3 Xx ♥

niedziela, 2 czerwca 2013

#52 Niall

To śmieszne, że wszystkim się wydaje, że tzw. psychiatryk jest ponurym, wypranym z pozytywnych uczuć i emocji miejscem. No dobra, niektórzy zamknięci trafiają tu przez życiowe błędy, wpadają w depresje i zamykają się w sobie przez co widzą świat w czarno-białych kolorach. Mój pokój jest kolorowy i w żadnym stopniu ponury. Usłyszałam ciche pukanie. Wypowiedziałam delikatne "proszę", a do pokoju wkroczył on, - czyli mój przyjaciel i chłopak. Zdziwiłam się na jego widok. Usiadł na łóżku i pokazał na swoje kolana. Odebrałam znak i z uśmiechem na ustach wykonałam jego niemą prośbę.
- Jak się czujesz księżniczko? - oplótł swoje ręce wokół mojej tali zadzierając głowę do góry by móc mnie obserwować.
- Bardzo dobrze, dziękuję, że pytasz. - złożyłam na jego czole krótki pocałunek.
- Dlaczego muszę cię znowu odwiedzać tu, w szpitalu? - zapytał jakby z lekkim wyrzutem.
Odwróciłam głowę, bawiąc się swoimi palcami. W pewnym stopniu wstydziłam się swoich problemów więc chciałam uniknąć odpowiedzi.
- Przepraszam. - to jedyne co byłam w stanie wyszeptać.
- Nie masz za co przepraszać, słońce. - ucałował moje już zbielałe kostki. - Ja po prostu chcę, muszę wiedzieć przed czym nie zdołałem cię uchronić tym razem. - wyszeptał.
- Niall, - powoli zaczęłam - wspomnienia mnie przytłaczają, wiem, że muszę się starać zapomnieć o tym co się stało, ale to trudne. - spuściłam głowę, a moje oczy zaczęły wypełniać łzy - Czasami tracę kontakt z rzeczywistością, nie wiem co robię, jedyne co pamiętam to jedna, wielka, czarna plama. - przetarłam rękawem zaczerwienione oczy, wycierając kilka łez.
- Jak się tu znalazłaś? - odgarnął kilka niesfornych kosmyków za moje ucho.
- Sama tu przyszłam, przyjęli mnie z otwartymi ramionami.
- A dlaczego nie zadzwoniłaś do mnie? Dlaczego dowiedziałem się od kogoś obcego, że tu jesteś? - był urażony, czułam to.
- Nie chciałam żebyś się o tym dowiedział. - pokręciłam głową.
- Co? Ale dlaczego?
- Zawsze tak bardzo się o mnie boisz, troszczysz, a ja? Po prostu jestem piątym kołem u wozu, ciężarem w twoim życiu, a na dodat-
- Zamknij się. - wysyczał.
Lekko wystraszona wstałam z jego kolan. Wstał i zaczął kierować się w moją stronę, a ja cofałam się dopóki nie dotknęłam plecami ściany. Podszedł do mnie i oplótł ramiona wokół talii.
- Nie chciałem cię wystraszyć, przepraszam. - pocałował mnie delikatnie.
Podniosłam dłonie kładąc je na jego lekko bladych policzkach. Kciukiem zaczęłam zataczać kółeczka przy kącikach ust. Oparł swoje czoło o moje i przymknął oczy, a na jego wargi wkroczył subtelny uśmieszek. Wplotłam jedną dłoń w jego farbowane włosy i również zamknęłam oczy. Poczułam jak całuje mnie w nos, na co zachichotałam. Ziewnęłam, byłam wyczerpana analizowaniem całego mojego życia.
- Zmęczona?
Pokiwałam, oplatając ręce wokół jego karku, a głowę opierając o jego prawe ramię. Schylił się, poczułam jego dłonie na moich udach i kazał mi podskoczyć. Zacisnęłam nogi na jego talii, przylegając klatką piersiową do jego. Poprawił uścisk na moich udach i zaczął się kierować w stronę, zapewne łóżka - zamknięte oczy utrudniały orientację. Delikatnie położył mnie na pościeli, kładąc się obok. Przyciągnął mnie do siebie i delikatnie zassał skórę między obojczykiem a końcem szyi. Rumieńce wkroczyły na moją twarz, a kiedy je zauważył wybuchnął śmiechem. Otworzyłam oczy, przyciągnęłam go za kark do swoich ust i rozpoczęłam namiętny pocałunek. Uniósł się na łokciu i okrył nas kołdrą pochylając się nade mną.
- Kocham cię mała i obiecuję, że nie dam cię nikomu skrzywdzić. Zaopiekuję się tobą. - wyszeptał.
- Też cię kocham. - poczułam jak całuje mnie w nos, a ja z uśmiechem na ustach, odpływam do krainy Morfeusza.


------------------------------------------------------------------------------------------
 Kolejny tak zjebany imagin, że aż boli.
Miałam wstawić wcześniej, lecz byłam na Lednicy i powrót o 6 rano mnie wykończył.
Dziękuję za waszą cierpliwość, niedługo dodam pewne tłumaczenie.

Kocham was. Xx
♥

czwartek, 23 maja 2013

Informacja

Wiem, długo się nie udzielam, lecz pracuję nad tłumaczeniem jednego z moich ulubionych imaginów. Poza tym jutro wyjeżdżam na międzynarodowy przegląd teatralny "Dziatwa 2013" i targają mną nerwy. Obiecuję, że jeśli nie dzisiaj, to w sobotę wrzucę przetłumaczonego imagina.

Kocham was. Xx

wtorek, 23 kwietnia 2013

#51 Zayn

- Zayn! Prosiłam cię o coś, o tą jedną jedyną głupią rzecz, wymagałam tylko tego żebyś trzymał język za zębami! - krzyczałam rozwścieczona na mojego chłopaka.
- Ale przecież ja nic nie powiedziałem! Bez histerii, [t.i.]... - śmiał się ze mnie.
- Ale udostępniłeś zdjęcie! Dlaczego nie umiesz uszanować żadnej mojej decyzji, co?! - popchnęłam go.
Chwycił moje nadgarstki jedną dłonią a drugą uniósł mój podbródek bym patrzyła w jego brązowe oczy.
- Chciałem dobrze, zrozum tak będzie lepiej.
- Ale ja nie chcę by świat wiedział o tym, że jesteśmy parą! Chciałam się cieszyć prywatnością, a teraz gdzie nie spojrzę jedna małolata szepce na mój temat a druga krzyczy mi prosto w twarz prosząc o twój autograf!
Wydarłam się po raz kolejny uwalniając moje dłonie od jego uścisku. Skierowałam wzrok prosto w jego oczy, nie wiedział co powiedzieć, był zmieszany. Pokręciłam głową z dezaprobatą. To nie pierwszy raz kiedy zignorował moją prośbę, lecz tamte wyskoki nigdy nie wpływały na moje życie jak ten. Westchnęłam zaciskając powieki. Moje ciało zaczynało lekko drżeć, a płacz zbliżał się nieubłaganie szybko. Przeczesałam dłonią włosy unikając jakiegokolwiek kontaktu.
- Dobra, to chyba tyle. - mój głos zaczął się trząść więc odchrząknęłam. - Cześć.
Wyszłam przez dębowe drzwi nie patrząc za siebie, lecz wiedziałam, że mnie nie goni, nie woła, nie przeprasza, nie stara się. Przecież to Zayn, Bad Boi z Bradford...

Tydzień pierwszy.
Dzwoniłam, pisałam, ale nie dostawałam żadnej odpowiedzi, może musi sobie to również przemyśleć?

Tydzień drugi.
Unika mnie jak ognia. Z resztą zespołu również tracę kontakt.

Tydzień trzeci.
Postanowiłam dać sobie spokój, w końcu byłam jedynie zabawką.

Tydzień czwarty.
"Obudził się", ale mnie już nie ma. Spokojnie, żyję i mam się dobrze! Po prostu wyjechałam, pogodziłam się nie pogodziłam się z tym co się stało, lecz bywa, prawda?

Miną dość długi okres czasu, 3 miesiące. Wracam do rodziny jedynie na urodziny młodszego brata. Przeglądam półki sklepowe jak szalona w poszukiwaniu idealnego prezentu dla 11latka. Nowa piłka do piłki nożnej będzie idealna, teraz pozostało znaleźć dobry model. Z pomocą ekspedienta wybrałam piłkę i gdy już chciałam wychodzić ze sklepu natknęłam się na niemiły kujący moje serce widok. Stał niedaleko z jakąś blondynką, całował się z nią. Jeszcze dzisiaj rano dostałam od niego sms z wiadomością "Kocham cię, proszę wróć!", a tu takie coś. Czułam jak robię się czerwona ze złości, jak krew gotuje się w moich żyłach. Wyciągnęłam telefon, zrobiłam im zdjęcie i wysłałam je do niego wraz z krótką wiadomością tekstową:

Więc to tak mnie kochasz?

-------------------------------------------------------------------------------------
Ok, nie za bardzo wiedziałam czy pisać dalej czy skończyć więcccc, chcecie drugą część? Czy może wolicie takie zakończenie jak jest teraz? :D

sobota, 20 kwietnia 2013

#50 Liam

- Leyuuuum, ile razy mam powtarzać...? Jeszcze za wcześnie...
Marudziłam z głową pod poduszką. Poczułam jak mnie obejmuje, podnosi z łóżka a moje plecy idealnie wpasowują się w jego tors.
- Księżniczko, wiem, że za wcześnie al-
- To dlaczego mnie budzisz?! - wymamrotałam rozgniewana.
- To źle, że chcę spędzić czas z moją narzeczoną? - ucałował lekko moją szyję przyprawiając mnie o ciarki.
Chwyciłam poduszkę i trzasnęłam nią sobie w twarz, chciałam odciąć się od światła słonecznego... czasami nienawidzę tej wielkiej, ognistej kuli... Pochyliłam się by dosięgnąć głową łóżka, a że stałam do Liama tyłem to wyglądaliśmy jakbyśmy mieli się zaraz pieprzyć na pieska.
- Nie za wcześnie trochę na takie zabawy? - nachylił się wraz ze mną.
Przekręciłam gałkami ocznymi, zakręciłam lekko tyłkiem na co się zaśmiał i mnie puścił. Opadłam na łóżko uderzając brzuchem w boczną ramę łóżka. Zacisnęłam powieki i cicho zawyłam z bólu. Moje ręce z prędkością światła powędrowały na mój brzuch, a ja skuliłam się na podłodze. Oczy zaczęły mi łzawić, a Liam widząc co się dzieje ukucnął przy mnie przepraszając.
- Pokażesz gdzie boli? - położył mnie na łóżku.
- Tu. - wskazałam palcem z głosem jak u małej dziewczynki.
- Pocałować żeby nie bolało? - pokiwałam głową.
Podwinął mój podkoszulek i cmoknął mój brzuch. Zaśmiałam się gdy zaczął mnie smyrać noskiem.
- Liaaaaam, łaskocze?
Uniósł głowę pokazując chytry uśmieszek.
- Serio? A to?
No to się wkopałam w wojnę łaskotkową.Tarzaliśmy się po łóżku, a nasz śmiech wypełniał pomieszczenie. W pewnym momencie dał o sobie znać telefon Liama. Payne przestał mnie łaskotać i z przepraszającym wzrokiem sięgnął do swojej kieszeni.
- Halo? - i wyszedł z pokoju.
I w ten oto sposób zaczął się i skończył nasz wspólny dzień.

środa, 10 kwietnia 2013

#49 Harry


Z pokoju obok Harry usłyszał przez sen głośne kroki. Mimo ciężkiego kaca chciał wstać z kanapy by zbadać sytuację. Wciąż leżąc zauważył dziewczynkę biegnącą w jego stronę z misiem w ręce.
- Tatusiu! Tatusiu! - krzyczała mała.
- Co się stało słoneczko? - wychrypiał.
Harry mocno przytulił córkę kładąc ją na swojej klatce piersiowej. Mała lekko drżała, lecz dzięki dotykowi taty zaczęła się powoli uspokajać.
- W twoim i mamusi pokoju coś jest... - wyszeptała tacie do ucha.
- Co? - odpowiedział równie cicho.
- To coś siedzi pod szafą, ma czerwone oczy i ostre zęby! - Darcy prawie wykrzyczała.
Uśmiechnął się do siebie, po ostatniej kłótni z tobą dawno nie miał tak bliskich kontaktów z córką mimo, że mieszkają razem. Zaczął śpiewać cichutko refren Irresistible, na co powieki dziewczynki zaczęły powoli opadać.
- Tatusiu... - wyszeptała delikatnie.
- Słucham kwiatuszku? - nakrył siebie i leżącą na jego klatce piersiowej córkę.
- Boję się o mamusię.
- Spokojnie. - pocałował Darcy w czółko. - Dopóki jestem w domu mama jest bezpieczna, zaufaj mi. Nic się jej nie stanie.
- Na pewno? - dziewczynka uniosła główkę z pytającym spojrzeniem.
- Na pewno kochanie, idź spać. Jutro pójdziemy na lody, a później do parku-
Darcy nie pozwoliła Harryemu dokończyć.
- Tatusiu, a kochasz mamusię?
- Bardzo.
- A czy mamusia kocha ciebie? - już chciał coś powiedzieć lecz mu przerwano.
- Bardzo. - odpowiedziałaś wychodząc z ciemnego przedpokoju. - I mam nadzieję, że ty też doświadczysz takiego uczucia, jakim ja darzę twojego tatusia.
Pochyliłaś się nad mężem składając na jego ustach delikatny pocałunek. Odwróciłaś głowę w stronę małej zakrywającej dłońmi oczka.
- Co jest Darcy? - zapytał Harry, a ty poczochrałaś jej blond loczki.
- Wujek Louis powiedział, że jak będziecie robić takie coś to mam zakryć oczka i czekać, aż sami pozwolicie mi je otworzyć.
Spojrzałaś na Stylesa unosząc brwi, po czym oboje się zaśmialiście.
======================================================
 fgeysfajsfr, kompletnie chyba stracę wenę noo. JAK NAPISZĘ KOLEJNE TAKIE GÓWNO TO PIEPRZNIJCIE MNIE W ŁEB. ._____.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

#48 Krótkie imaginy :)

#Zayn
- Zayn, podoba ci się?
Odwróciłaś się w stronę narzeczonego pokazując mu malusieńkie śpioszki. Chłopak uniósł głowę, a na widok szczęśliwej ukochanej oczy mu się zaśmiały.
- Są śliczne. -ucałował dziewczynę unosząc jej podbródek. - Ale po co nam takie śpioszki skoro nie będzie miał kto ich nosić?
Na twarz [t.i.] wkradł się tajemniczy uśmiech. Chwyciła dłonie ukochanego kładąc na swoim dwumiesięcznym brzuszku.
- Jesteś tego pewien najdroższy? - powiedziała całując Zayna w nos.


#Louis
- Louis! Zwolnij! - zaczęłaś krzyczeć.
Wściekły chłopak przyśpieszył jeszcze bardziej zapominając o lękach swojej żony. Skuliłaś się na siedzeniu zakrywając twarz rękoma. Łzy strumieniami moczyły twoje rumiane policzki. Ledwo co wsiadłaś do samochodu po wypadku rodziców, a tu takie rozczarowanie. Postanowiłaś spróbować jeszcze raz.
- Loueh, koch-chanie, prosz-szę... zwolni-ij... - położyłaś dłoń na jego kolanie.
Tym razem zadziałało. Louis zwolnił. Gdy tylko dojechaliście, zamknęłaś się w pokoju by znowu zamknąć się w sobie.


#Liam
- No i po co te zabawy w kotka i myszkę? Wiedziałaś, że cię znajdę! - krzyknął biegnąc za tobą.
Przyśpieszyłaś pozwalając włosom delikatnie powiewać na wietrze. Śmiech wypełniał cały dom.
- Może mnie znalazłeś, ale zobaczymy czy złapiesz!
- Złapię cię!
Biegałaś tak jeszcze kilka minut, ale zaniepokoiło cię to, że Liam nie dawał żadnej oznaki życia.
- Liam? Liaś? Leyum?! - nawoływałaś ukochanego.
Poczułaś jak ktoś cię podnosi od tyłu i zaczyna się kręcić.
- Mówiłem, że cię złapię? - poczułaś jak całuje twój policzek i wtula się w twoje plecy.


#Harry
Siedzicie wtuleni w siebie. Jest typowy Londyński dzień. Pada, a na dworze jest dawno znienawidzona plucha. Bawisz się dłonią ukochanego, który szepce ci do ucha straszne historie, creepypasty.
- (...) jedyne co zostało to zdjęcie przedstawiające dziewczynkę, która tym razem miała uniesione do góry trzy palce.
- Harry! Przestań. - uderzyłaś do w ramię.
- Ale co? - zaśmiał się.
- Boję się przez ciebie, nie zasnę dzisiaj sama w nocy. - zawstydziłaś się.
- A od czego masz mnie? - odwrócił twoją głowę i delikatnie ucałował twoje wargi.


#Niall
- Nie, nie wydaje mi się... - powiedział przeczesując dłonią włosy.
- Ale jak to "nie wydaje mi się"?! Powinieneś powiedzieć "TAK! Przetrwamy wszystko!" - wyszłaś z pokoju trzaskając drzwiami.
Nogi poniosły cię do kuchni. Musiałaś ochłonąć. Zadałaś mu pytanie: "Czy nasz związek przetrwa?". I co masz teraz myśleć? Przyszedł i gdy chciał cię pocałować lekko go odepchnęłaś. Przyciągnął cię za nadgarstek sadzając na jego kolanach.
- Kochanie mi się nie wydaje, ja to wiem. - wyszeptał ci do ucha.