środa, 14 listopada 2012
Hej Wam :)
Jestem nową blogerką na tym blogu. Wraz z moją wspólniczką od teraz będę pisać na tym blogu.Chciałam się z wami przywitać więc "hey" :). Mam nadzieję że przyjmiecie mnie miło i będziecie komentować moje imaginy.
poniedziałek, 29 października 2012
#25 Harry
Dla Karoliny :)
*z wykorzystaniem piosenki Rachel Crow - Mean Girls*
Masz na imię [t.i.] i masz 14 lat. Jesteś dziewczyną Harryego Stylesa, tak, tego Stylesa. Jesteś trochę podłamana. W szkole popularne dziewczyny gdy dowiedziały się, że jesteś jego dziewczyną, próbowały ci się przypodobać, ale na to nie reagowałaś, a teraz? A teraz cię prześladują na każdym kroku. Grożą, że jak mu coś powiesz o tym co się dzieje w szkole, będzie z tobą jeszcze gorzej. Boisz się. Nie tylko o siebie, ale i o niego. Bo kto wie co takiej 14latce wpadnie do głowy, prawda?
24.06.2012r
Drogi pamiętniczku!
Popularne dziewczyny w szkole rozsyłają paskudne plotki o mnie. Jestem prześladowana. Sprawiają, że czuję się inna. Niektórzy moi przyjaciele przestali się ze mną widywać. Nie rozumiem tego! Nie rozumiem co zrobiłam. Nie wiem co im we mnie nie pasuje. Co ja kiedykolwiek im zrobiłam? Nie zrobiłam niczego złego... Wiem, że mogę mieć przyjaciół... Naprawdę mam nadzieję, że sprawy się niedługo polepszą, nie licząc teraz. Teraz, nic nie wydaje się jakby miało się zmienić. Muszę poczekać do końca roku szkolnego, zrobię sobie przerwę. Może zapomną o mnie i o tym, że 'trzeba' mi dokuczać?
*Czy byłaś kiedyś sama na lunchu,
Bo kiedy podchodzisz oni odchodzą od stolika.
Różnie mnie nazywają, ale moje imię
Muszę ci znowu przypominać, po prostu mów mi Rachel
Jak byś się czuła, biegnąć do domu, płacząc
Zamykając się w swoim pokoju, nie chcąc, by ktoś cię zobaczył
Kiedy wszyscy bawią się na zewnątrz, a ty mówisz sama do siebie*
Bo kiedy podchodzisz oni odchodzą od stolika.
Różnie mnie nazywają, ale moje imię
Muszę ci znowu przypominać, po prostu mów mi Rachel
Jak byś się czuła, biegnąć do domu, płacząc
Zamykając się w swoim pokoju, nie chcąc, by ktoś cię zobaczył
Kiedy wszyscy bawią się na zewnątrz, a ty mówisz sama do siebie*
Doczekałaś się tych upragnionych wakacji. Ale nic się nie zmieniło, jak Harry wyjechał do USA na trasę, by załatać pustkę w sercu chodziłaś na częste spacery które nie wyszły ci na dobre. Raz wróciłaś pobita, przez te głupie zazdrośnice. Rodzicom wcisnęłaś, że wdałaś się w bójkę i nie muszą się martwić, bo to się więcej nie powtórzy. Haz, natomiast przez jakiś tydzień unikałaś jak ognia. Jak wreszcie postanowiłaś odebrać od niego połączenie na Skype, chciał przeprowadzić z tobą poważną konwersację, ale wmówiłaś mu, że dostałaś szlaban na telefon i komputer, bo za późno wróciłaś do domu. Na końcu się popłakałaś szczerze tłumacząc się, że strasznie za nim tęsknisz.
15.07.2012r
Drogi pamiętniczku!
Popularne dziewczyny ciągle mnie prześladują. A ja wciąż nie rozumiem co im zrobiłam... Chodzi im o to, że umawiam się z Lokersem? Nie mam pojęcia. Tak strasznie czasami mam ochotę paść przed Haz na kolana, popłakać się i o wszystkim mu opowiedzieć, ale nie mogę, boję się. Harry wraca za 2 tygodnie na dość długi czas do Londynu, im będę więcej czasu z nim spędzać tym bardziej będą mnie krzywdzić. A co jak skrzywdzą jego? Nawet boję się o tym myśleć. To mnie przeraża. Czuję, że zamykam się w sobie i krzywdzę innych, podświadomi, ale to robię... Czekajcie, jak można kogoś podświadomie krzywdzić, skoro sobie zdajemy z tego sprawę?
*Nigdy więcej na to nie pozwolę
Nie chcę się tak czuć
Nie mogę uwierzyć, że do tej pory na to pozwalałam
Nie, nie, to nie jest w porządku
Co wy o mnie wiecie?
Chcecie wiedzieć, co myślę?
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków*
Nie chcę się tak czuć
Nie mogę uwierzyć, że do tej pory na to pozwalałam
Nie, nie, to nie jest w porządku
Co wy o mnie wiecie?
Chcecie wiedzieć, co myślę?
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków*
Kilka dni temu dostałaś kolejne groźby, typu: 'Nie zasługujesz na niego, idź się smażyć w piekle ździro!' Pocięłaś się. Nikomu o tym nie powiedziałaś. Bo po co? Lepiej zamykać się w sobie i trzymać wszystko dla siebie, co nie? A gówno prawda! Harry przyjeżdża dzisiaj. Jesteś sfrustrowana. Iść na lotnisko czy nie? Ostatecznie postanowiłaś udawać szczęśliwą. Szczerze to postanowiłaś nie przejmować się tymi głupimi idiotkami i 'iść dalej', ale to nie takie łatwe. Zamaskowałaś rany na nadgarstkach tonami makijażu i zamówiłaś taksówkę na lotnisko, chłopcy mają wylądować za 30 minut.
05.08.2012r
Drogi pamiętniczku!
Stałam na tym lotnisku denerwując się, minęło już 30 min a jego wciąż nie było. Może fani go wtedy zatrzymali? Nie wiem, ale po chwili poczułam jak oplata mnie od tyłu tymi swoimi gorącymi łapami. Od razu się uśmiechnęłam i odwróciłam na pięcie by go pocałować. Przeszliśmy wraz z chłopakami do czarnego vana. Przez cały czas czułam się obserwowana, ale przy moim 'mężczyźnie', wiedziałam, że jestem bezpieczna. Wsiedliśmy do samochodu, a kierowca ruszył. Harry siedział na przeciwko mnie, w pewnym momencie złapał moje nadgarstki i położył moje dłonie na jego policzkach. Myślałam, że zaraz zacznę wrzeszczeć z bólu! Rany po cięciach dawały się we znaki. Zaczął całować moje dłonie, opuszczając nadgarstki, na co odetchnęłam z ulgą i szybko się w niego wtuliłam, by ukryć nikłą łzę. Posadził mnie u siebie na kolanach i tak dojechaliśmy aż do jego i chłopaków domu. (...)
*Jak byś się czuła za każdym razem, idąc do szkoły
Ktoś patrzy na ciebie dziwnie i nazywa frajerem
Wszystkie te dziewczyny noszą gumowo balonowy róż
Zgaduję, że nie dostałam notatek
Bo one śmieją się z mojej niebieskiej koszulki
Cóż, mam nadzieję, że czujecie się dobrze,
Traktując innych
Wiecie, jak zupełnie obcych
Bo to jest łatwiejsze niż stanie przy mnie*
Ktoś patrzy na ciebie dziwnie i nazywa frajerem
Wszystkie te dziewczyny noszą gumowo balonowy róż
Zgaduję, że nie dostałam notatek
Bo one śmieją się z mojej niebieskiej koszulki
Cóż, mam nadzieję, że czujecie się dobrze,
Traktując innych
Wiecie, jak zupełnie obcych
Bo to jest łatwiejsze niż stanie przy mnie*
Cały plan 'nie mówienia Haz' prawie się udał gdyby nie jedna wpadka, ale o tym później. Siedziałaś z chłopakami w salonie i słuchałaś i opowieści pt. 'jak jest tam za oceanem'. Było przy tym dużo śmiechu, trzeba przyznać. Później gdy zapytali ciebie co robiłaś przez ten cały czas, odpowiadałaś, że się potwornie nudziłaś. Nic innego nie wpadło ci do głowy. Dostałaś sms. Kolejna pogróżka. Żeby nie rozkleić się przy przyjaciołach poszłaś do łazienki 'siku'.
(...) Dojechaliśmy, pogadaliśmy i dostałam koleiny sms. Tym razem z zastrzeżonego numeru. Nawet nie napiszę co tam było, nie jestem aż tak wulgarna! Poczułam łzy w oczach i poszłam do łazienki zostawiając telefon z otwartą wiadomością na ławie. To był mój największy błąd. Zamknęłam się w łazience i usiadłam na zimnych kafelkach w rogu pomieszczenia, tłumiąc mój szloch w kolanach. W pewnym momencie Harry zaczął dobijać się do drzwi łazienki, a że nie chciałam otworzyć, wyważył drzwi. Poczułam jego wzrok na sobie, zaczął pytać: 'Kochanie dlaczego mi nie powiedziałaś? Jak długo dostajesz takie wiadomości? Zrobiłbym coś z tym, przecież wiesz, że możesz na mnie polegać.' Podszedł, wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju przez cały czas mocno w siebie wtulając. Posadził mnie na łóżku, podał chusteczkę i obiecał, że coś z tym zrobi. Ale ja, jak to ja, mimo, że miałam gwarancję bezpieczeństwa, musiałam się mu postawić. Krzyczałam, żeby nic z tym nie robił, że jak się dowiedzą będzie jeszcze gorzej, a ja tego nie wytrzymam. Nie posłuchał, napisał o tym na twitterze, wygarniając wszystkim hejterom. Pokręciłam głową i wybiegłam z posiadłości kierując się w stronę domu. Słyszałam jak ktoś mnie nawołuje, oczywiście Harry, ale przyśpieszyłam i pędem wpadłam do domu. (...)
*Nigdy więcej na to nie pozwolę
Nie chcę się tak czuć
Nie mogę uwierzyć, że do tej pory na to pozwalałam
Nie, nie, to nie jest w porządku
Co wy o mnie wiecie?
Chcecie wiedzieć, co myślę?
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem*
Nie chcę się tak czuć
Nie mogę uwierzyć, że do tej pory na to pozwalałam
Nie, nie, to nie jest w porządku
Co wy o mnie wiecie?
Chcecie wiedzieć, co myślę?
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem*
Szczerze, to poczułaś się lekko oszukana, ale sama nie wiedziałaś dlaczego. Opowiedziałaś o wszystkim rodzicom. Postanowili, że dopóki sprawa nie przycichnie zostaniesz na stałe w domu. Czyli jakieś 3 tygodnie, jeśli nie więcej. Codziennie, się tniesz, ale... nie wiesz dlaczego to robisz. Z tęsknoty za ukochanym? Ale przecież on cię 'zdradził'! Przynajmniej czułaś się przez niego zdradzona. Codziennie przychodził, zostawiał kwiaty, bombonierki, liściki... Twój tata codziennie grzecznie odsyłał go do domu, pocieszając. To wszystko jedynie pogłębiało twój ból, miałaś motywację do dalszego 'niszczenia siebie' żyletką. Minęły 2 tygodnie, postanowiłaś sprawdzić co tam na świecie. Od razu w oczy rzucił ci się nagłówek: 'Harry Styles z One Direction odejdzie z zespołu jeżeli fani nie zaprzestaną ataków na jego dziewczynę [t.i.] [t.n.]!'
(...) Siedziałam te 2 tygodnie sama w domu. Weszłam na internet ogarnąć świat. 'Harry Styles z One Direction odejdzie z zespołu jeżeli fani nie zaprzestaną ataków na jego dziewczynę [t.i.] [t.n.]!' Zatkało mnie. On chce mi poświęcić jedną z najważniejszych rzeczy w jego życiu. A co ja robię, jak się odwdzięczam? Izoluję się od świata próbując zapomnieć o swoich problemach, które mogły by być naszymi wspólnymi! Muszę mu pomóc! Muszę się ogarnąć, pokazać, że się nie dam! Że nie jestem taka łatwa do złamania, w tym oszukuję sama siebie, ale muszę pokonać swoją słabość, prawda? (...)
*Myślisz, że kim ty jesteś
Plotkarą, gwiazdą kawiarenki
Może ktoś był dla ciebie bezlitosny
Więc myślisz, że to jest to, co powinnaś robić
Pewnego dnia, to możesz być ty
Kiedy będziesz potrzebować przyjaciela, ale nie będziesz już popularna
Kiedy wszyscy wyjdą, jak wejdziesz do pokoju
Mam nadzieję, że ci wybaczą*
Plotkarą, gwiazdą kawiarenki
Może ktoś był dla ciebie bezlitosny
Więc myślisz, że to jest to, co powinnaś robić
Pewnego dnia, to możesz być ty
Kiedy będziesz potrzebować przyjaciela, ale nie będziesz już popularna
Kiedy wszyscy wyjdą, jak wejdziesz do pokoju
Mam nadzieję, że ci wybaczą*
Ogarnęłaś się, ubrałaś i wybiegłaś w stronę domu 1D. Biegłaś ulicami, prawie potrącił cię samochód, ale biegłaś dalej! Stanęłaś przed drzwiami zdyszana i mocno zapukałaś. Otworzył ci uradowany twoim widokiem Zayn, od razu powiadomił cię, że Harry zabarykadował się u siebie w pokoju i nie ma zamiaru stamtąd wychodzić, a co dopiero kogokolwiek tam wpuszczać. Pobiegłaś na górę potykając się o własne nogi. Upadłaś na schody i zacisnęłaś mocno zęby z przeszywającego bólu kostki, prawdopodobnie ją skręciłaś. To nie jest teraz ważne, ważny jest on. Przykuśtykałaś do drzwi pokoju i delikatnie je otworzyłaś. Zakryłaś usta dłonią i z oczu momentalnie popłynęły ci łzy. Leżał na podłodze zwinięty w kłębek. W pokoju panowała sodoma i gomora. Ona naprawdę cierpi i właśnie zdałaś sobie z tego sprawę.
(...)Leżał na podłodze zwinięty jak kłębek wełny. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że on mnie na prawdę kocha! Nie liczy się ze zdaniem innych i tą głupią granicą wiekową! To nic, że mam dopiero 13 lat. On jest tym jedynym, ja to wiem, ja to czuję. To jest prawdziwa miłość! Przykuśtykałam do niego omijając wszystkie brudy na podłodze i się obok niego położyłam. Spał tak jak przypuszczałam. Wtuliłam się w jego tors, ucałowałam słone od płaczu oczka, policzki i na końcu usta. Wiem, że to uwielbia. Uśmiechnął się i nie otwierając oczu mocno mnie do siebie przytulił, szepcąc mi do ucha: 'Nigdy więcej, proszę. Następnym razem mi powiedz przejdziemy przez to razem. Kocham cię.' I delikatnie mnie pocałował. Teraz czuję się jak księżniczka, a on moim księciem.
*Nigdy więcej na to nie pozwolę
Nie chcę się tak czuć
Nie mogę uwierzyć, że do tej pory na to pozwalałam
Nie, nie, to nie jest w porządku
Co wy o mnie wiecie?
Chcecie wiedzieć, co myślę?
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem*
Nie chcę się tak czuć
Nie mogę uwierzyć, że do tej pory na to pozwalałam
Nie, nie, to nie jest w porządku
Co wy o mnie wiecie?
Chcecie wiedzieć, co myślę?
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Wyczesuję was z moich loków
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem
Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem*
Od tamtego zdarzenia minęło już ładnych parę lat. Wciąż jesteście razem, ale już nie sami. W drodze jest wasza pierwsza córeczka, Darcy.
10.06.2025r
Drogi pamiętniczku!
Wiem, że od bardzo dawna nie pisałam, lecz... już nie napotykałam na żadne życiowe problemy. Wraz z Harrym jesteśmy od 5 lat małżeństwem, właśnie czekamy na naszą pierwszą córeczkę. Jetem na ostatnim roku studiów, a dokładnie medycyny. Jest wspaniale. Po tamtym niemiłym incydencie przeniosłam się do innej szkoły bliżej domu Haz. Codziennie Harry czeka na mnie w domu z inną, ciekawą niespodzianką. Nasza miłość nie wyblakła, kocham go nad życie! Pewnie się zastanawiasz co się stało z jego karierą? Chłopcy nagrali jeszcze kilka płyt, zrobili kilka tras koncertowych, a teraz szczególnie skupiają się na rodzinie. Za jakiś czas wrócą do koncertowania, a ja wraz z nimi oraz ich żonami i dziećmi, będziemy ich wspierać. Szczerze? Nie mogło być lepiej! Mam rodzinę, przyjaciół, dziecko w drodze... Obiecuję, że tu jescze kiedyś zajżę, może gdy będę miała jakiś dylemat? Nie wiem, ale wiem, że nigdy o tobie nie zapomnę, pamiętniczku <3
Na zawsze Twoja [t.i]!
*Podłe dziewczyny, podłe dziewczyny
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem*
Nie będziecie dłużej rządzić moim światem*
------------------------------------------------------------------------------------------------
No mnie się podoba :3
sobota, 27 października 2012
#24 Harry (4/5)
- Harry, jesteś idiotą. Przecież ona ma 13 lat! *zaczął krzyczeć na niego Zayn*
- A ja się zastanawiam, skąd ty wiesz, że ona jest w ciąży co? *zwrócił się do mnie Haz*
- Byłem u niej w domu pogadać z jej bratem, zastałem jedynie ją z brzuchem jak piłka plażowa. Zdziwiony co?
- Nie, nie jestem zdziwiony.
- Co, dlaczego? *zrobiłem 'wtf?'*
- Bo ja dowiedziałem się wcześniej. *spojrzał na mnie tajemniczo*
*twoja perspektywa*
Minęło kilka dni od wizyty Nialla. Właśnie jestem w samochodzie i razem z mamą jedziemy do lekarza. Badania badaniami. Jeśli wierzyć lekarzom będę miała córeczkę. Taką małą, taką bezbronną, malutką istotkę. Wyszłam szczęśliwa od lekarza i większość czasu po powrocie do domu myślałam nad imieniem dla córki. Wiem, że Harry chciałby nazwać ją Darcy, ale gdy jedynie coś sobie kojarzę z NIM mam ochotę płakać.
Właśnie kończy mi się 8 miesiąc ciąży, z tego co wiem chłopcy będą jeszcze w Australii miesiąc. Codziennie piszę z Niallem, tylko on jak na razie zna całą historię no chyba, że powiedział chłopakom, ale nie wnikam. Ustaliliśmy, że będziemy jedyne ze sobą smsować, ale dzisiaj napisał do mnie, że chce się spotkać. Nie rozkminiam tego chłopaka, najpierw nie, a teraz tak... Weź tu człowieku bądź mądry. Ze zdziwieniem się zgodziłam. Spotkanie zaplanowaliśmy na jutro, bo dzisiaj mam badania kontrolne w sprawie dzidziusia.
Ubrałam się i wyszłam z domu, prawdę mówiąc ciężko się siedzi z takim brzuchem, a co dopiero chodzi. Wygonili mnie ze szkoły mówiąc, że to ostatni miesiąc i mam siedzieć w domu. Można powiedzieć, że się ucieszyłam, ale nie dałam po sobie tego pokazać.
Nadeszła godzina spotkania z chłopakiem, ma czekać na mnie w parku ulicę dalej. To wcale nie jest tak daleko. Przechodząc ulicami dziwnie się czułam, wszyscy się na mnie lampili. Może to przez moje maleństwo? Nie wiem, nie ogarniam. Te hormony mnie wykańczają. Doszłam na wyznaczone miejsce kilka minut przed czasem. Jeszcze go nie było. Minęło 30 minut, nie pojawił się. Minęła godzina, nie pojawił się. Pokręciłam głową, poczułam się oszukana. Wstałam z ławki i już kierowałam się do domu, ale ktoś zawołał moje imię i tą osobą definitywnie nie był Niall. Otworzyłam oczy na pełną szerokość. Przyśpieszyłam kroku, ale i tak po pewnym czasie chłopak mnie dogonił i odwrócił mnie do siebie. Coś tam gadał, ale ja stałam ciągle w tym samym miejscu ze spuszczoną głową. Wkurzył się i złapał mój podbródek kierując moją głowę tak bym spojrzała w te jego zielone oczy. Odwróciłam wzrok, bo chciało mi się płakać. Usłyszałam jak wdycha. Potem pamiętam jedynie, że zatopił swoje usta w moich. Pocałunek zaczął bardzo nachalnie, ale gdy poczuł, że go odwzajemniam przekształcił go w coś delikatnego, a zarazem namiętnego. Tak mnie to wciągnęło, że poczułam jak wszystko wokoło zniknęło, był tylko on. Moje nozdrza zaczęły szaleć z rozkosznego zapachu chłopaka. Po kilku minutach dotarło do mnie, że źle robię, przerwałam pocałunek. Jak ja mogę przerywać tak wspaniałą chwilę? No nic, stało się.
- M-my nie możemy. *zaczęłam się jąkać*
- Posłuchaj, ja wiem, że źle zrobiłem! Ale... Ehh, po prostu byłem napalony, a nikt innym nie wpadł mi do głowy. Byłaś najbliżej, dlatego cię upiłem i zaciągnąłem do łóżka. Byłem po sporej dawce jakiś używek, nie myślałem trzeźwo... Ja cię na prawdę lubię.
- Przecież ty wykorzystałeś mnie jako jednorazowy numerek, wiem, że już wcześniej to planowałeś!
- Nieprawda, nie mów tak!
- Zresztą, i tak mnie nie chcesz, jak i zgaduję naszego, a raczej mojego, dziecka też nie chcesz. *zaczęłam powoli odchodzić, ale poszedł za mną*
- Ale ja cie kocham! Kocham jak idiota!
----------------------------------------------------------------------------
Jaka ja okrutna :3 w ostatniej części poznacie reakcję bohaterki :D
- A ja się zastanawiam, skąd ty wiesz, że ona jest w ciąży co? *zwrócił się do mnie Haz*
- Byłem u niej w domu pogadać z jej bratem, zastałem jedynie ją z brzuchem jak piłka plażowa. Zdziwiony co?
- Nie, nie jestem zdziwiony.
- Co, dlaczego? *zrobiłem 'wtf?'*
- Bo ja dowiedziałem się wcześniej. *spojrzał na mnie tajemniczo*
*twoja perspektywa*
Minęło kilka dni od wizyty Nialla. Właśnie jestem w samochodzie i razem z mamą jedziemy do lekarza. Badania badaniami. Jeśli wierzyć lekarzom będę miała córeczkę. Taką małą, taką bezbronną, malutką istotkę. Wyszłam szczęśliwa od lekarza i większość czasu po powrocie do domu myślałam nad imieniem dla córki. Wiem, że Harry chciałby nazwać ją Darcy, ale gdy jedynie coś sobie kojarzę z NIM mam ochotę płakać.
Właśnie kończy mi się 8 miesiąc ciąży, z tego co wiem chłopcy będą jeszcze w Australii miesiąc. Codziennie piszę z Niallem, tylko on jak na razie zna całą historię no chyba, że powiedział chłopakom, ale nie wnikam. Ustaliliśmy, że będziemy jedyne ze sobą smsować, ale dzisiaj napisał do mnie, że chce się spotkać. Nie rozkminiam tego chłopaka, najpierw nie, a teraz tak... Weź tu człowieku bądź mądry. Ze zdziwieniem się zgodziłam. Spotkanie zaplanowaliśmy na jutro, bo dzisiaj mam badania kontrolne w sprawie dzidziusia.
Ubrałam się i wyszłam z domu, prawdę mówiąc ciężko się siedzi z takim brzuchem, a co dopiero chodzi. Wygonili mnie ze szkoły mówiąc, że to ostatni miesiąc i mam siedzieć w domu. Można powiedzieć, że się ucieszyłam, ale nie dałam po sobie tego pokazać.
Nadeszła godzina spotkania z chłopakiem, ma czekać na mnie w parku ulicę dalej. To wcale nie jest tak daleko. Przechodząc ulicami dziwnie się czułam, wszyscy się na mnie lampili. Może to przez moje maleństwo? Nie wiem, nie ogarniam. Te hormony mnie wykańczają. Doszłam na wyznaczone miejsce kilka minut przed czasem. Jeszcze go nie było. Minęło 30 minut, nie pojawił się. Minęła godzina, nie pojawił się. Pokręciłam głową, poczułam się oszukana. Wstałam z ławki i już kierowałam się do domu, ale ktoś zawołał moje imię i tą osobą definitywnie nie był Niall. Otworzyłam oczy na pełną szerokość. Przyśpieszyłam kroku, ale i tak po pewnym czasie chłopak mnie dogonił i odwrócił mnie do siebie. Coś tam gadał, ale ja stałam ciągle w tym samym miejscu ze spuszczoną głową. Wkurzył się i złapał mój podbródek kierując moją głowę tak bym spojrzała w te jego zielone oczy. Odwróciłam wzrok, bo chciało mi się płakać. Usłyszałam jak wdycha. Potem pamiętam jedynie, że zatopił swoje usta w moich. Pocałunek zaczął bardzo nachalnie, ale gdy poczuł, że go odwzajemniam przekształcił go w coś delikatnego, a zarazem namiętnego. Tak mnie to wciągnęło, że poczułam jak wszystko wokoło zniknęło, był tylko on. Moje nozdrza zaczęły szaleć z rozkosznego zapachu chłopaka. Po kilku minutach dotarło do mnie, że źle robię, przerwałam pocałunek. Jak ja mogę przerywać tak wspaniałą chwilę? No nic, stało się.
- M-my nie możemy. *zaczęłam się jąkać*
- Posłuchaj, ja wiem, że źle zrobiłem! Ale... Ehh, po prostu byłem napalony, a nikt innym nie wpadł mi do głowy. Byłaś najbliżej, dlatego cię upiłem i zaciągnąłem do łóżka. Byłem po sporej dawce jakiś używek, nie myślałem trzeźwo... Ja cię na prawdę lubię.
- Przecież ty wykorzystałeś mnie jako jednorazowy numerek, wiem, że już wcześniej to planowałeś!
- Nieprawda, nie mów tak!
- Zresztą, i tak mnie nie chcesz, jak i zgaduję naszego, a raczej mojego, dziecka też nie chcesz. *zaczęłam powoli odchodzić, ale poszedł za mną*
- Ale ja cie kocham! Kocham jak idiota!
----------------------------------------------------------------------------
Jaka ja okrutna :3 w ostatniej części poznacie reakcję bohaterki :D
sobota, 20 października 2012
#23 Harry (3/5)
*kilka dni później*
Wstałam, wykonałam poranną toaletę i zeszłam na dół na śniadanie. Jest sobota, więc rodziców nie ma do 20, a [i.t.b.] poszedł gdzieś z nowymi kolegami. Znowu sama, nie wiem dlaczego, ale odczuwam ulgę... Do nogi zaczął mi się łasić Ted. Wzięłam go na ręce, posmyrałam, odłożyłam na podłogę i dałam jedzenie. Mama zgodziła się na kotka z trudem, ale jednak. Kotek podniósł na mnie łepek, zapatrzyłam się jego zielone oczyska. Obudziłam się na dźwięk dzwonka do drzwi. Pokręciłam głową, westchnęłam i poszłam otworzyć. Przede mną stał jakiś dość wysoki blondyn, uśmiechał się, ale w jego oczach dostrzegłam niepokój. Skądś go kojarzę.
- W czym mogę pomóc?
- [t.i.]?! *wytrzeszczył oczy*
- Tak, dlaczego?
- Kiedy zaszłaś w ciążę, z kim?!
- Przepraszam, ale cię nie znam więc nie muszę ci nic mówić...
- Nie pamiętasz mnie? To ja, Niall. Jestem kumplem [i.t.b] i przyszedłem z nim pogadać.
- Raczej byłym kumplem. *wybełkotałaś* Nie ma go, ale jak chcesz to wejdź.
"Głupia ja! Po co go tu zapraszam?!" pomyślałaś. Blondyn pokiwał głową, otworzyłaś szerzej drzwi by mógł wejść.
- Więc co cię tu sprowadza?
- Przyszedłem z nim pogadać dlaczego wtedy pobił Harry'ego... Słyszałem, że to ma coś wspólnego z tobą, ale nawet Harry więcej nie wie. Możesz mi to wszystko wytłumaczyć?
- Przyjrzyj mi się dokładnie i sam wywnioskuj co się stało... *spojrzał na mój brzuch* ...albo co mi zrobił Harry... *rozpłakałam się*
- On cie? *zaciął się*
- Nie mam pojęcia, ale to jego wina! *zaczęłam krzyczeć zaciskając zęby*
- Spokojnie [t.i.], nie możesz się denerwować...
- Ale jak mam się denerwować skoro nie wiem kto jest ojcem mojego dziecka?!
- Jak to nie wiesz? Oddychaj, spokojnie.
- Byłam u Haz na weekend bo rodzice nie mieli co ze mną zrobić. Harry miał zachciankę iść na imprezę, a że byłam przeszkodą, to wziął mnie ze sobą. Od dawna byłam w nim zadłużona, a on to bezczelnie wykorzystał! *walnęłam zaciśniętą pięścią w kanapę dławiąc się własnymi łzami* Upił mnie, więcej nie pamiętam. Obudziłam się w klubowym pokoju, a później wiem tyle, że zaszłam w ciążę... *przytulił mnie*
<perspektywa Niall'a>
Muszę porozmawiać z Harry'm ja wiem, że to on jej to zrobił, jestem tego pewien. Wkurzony uspokoiłem dziewczynę i wyszedłem pytając czy czegoś jej nie potrzeba.
Wróciłem do hotelu, chłopcy siedzieli w pokoju i z czegoś się śmiali. Jak mnie zobaczyli trochę spoważnieli.
- Niall, co ty taki czerwony? *spytał Liam*
- Dowiedziałem się czegoś, co Harry pewnie chciał przed nami ukryć. *podniosłem na niego wzrok*
- Ale o czym ty mówisz? Ja nie mam nic do ukrycia.
- Oooo, serio? To nie pamiętasz kłótni z twoim najlepszym przyjacielem?
- Pamiętam, ale przecież tam byliście!
- No byliśmy.
- Więc?!
- Pamiętasz jego siostrę? [t.i.]?
-...
- Przyznaj się co jej zrobiłeś! *zacząłem na niego wrzeszczeć*
- Harry? *zwrócił się do niego Zayn*
-...
- NO PRZYZNAJ SIĘ DO CHOLERY!
Pokręcił przecząco głową.
- Jeśli ty tego nie zrobisz, to ja cię wyręczę...
- Nie zrobisz tego!
- Nie zatrzymasz mnie! *chciał wybiec z pokoju, ale go zatrzymałem* Naucz się płacić za grzechy!
Wszystko powiedziałem chłopakom. Harry siedział ze wzrokiem wbitym w podłogę.
- Naprawdę to zrobiłeś Haz? *Lou powiedział do niego z niedowierzaniem*
- Ale czekajcie jeszcze nie doszedłem do najciekawszej części opowiadania!
- Przecież dalej nic się nie stało... *spojrzał na mnie wrogo*
- Ty po prosu nie znasz prawidłowego zakończenia...
- Więc?
- Gratuluję Styles, zostaniesz tatusiem.
-----------------------------------------------------------------------------
Buahahaha, robię z Haz zwyrodnialca, ale mniejsza xd.
Wstałam, wykonałam poranną toaletę i zeszłam na dół na śniadanie. Jest sobota, więc rodziców nie ma do 20, a [i.t.b.] poszedł gdzieś z nowymi kolegami. Znowu sama, nie wiem dlaczego, ale odczuwam ulgę... Do nogi zaczął mi się łasić Ted. Wzięłam go na ręce, posmyrałam, odłożyłam na podłogę i dałam jedzenie. Mama zgodziła się na kotka z trudem, ale jednak. Kotek podniósł na mnie łepek, zapatrzyłam się jego zielone oczyska. Obudziłam się na dźwięk dzwonka do drzwi. Pokręciłam głową, westchnęłam i poszłam otworzyć. Przede mną stał jakiś dość wysoki blondyn, uśmiechał się, ale w jego oczach dostrzegłam niepokój. Skądś go kojarzę.
- W czym mogę pomóc?
- [t.i.]?! *wytrzeszczył oczy*
- Tak, dlaczego?
- Kiedy zaszłaś w ciążę, z kim?!
- Przepraszam, ale cię nie znam więc nie muszę ci nic mówić...
- Nie pamiętasz mnie? To ja, Niall. Jestem kumplem [i.t.b] i przyszedłem z nim pogadać.
- Raczej byłym kumplem. *wybełkotałaś* Nie ma go, ale jak chcesz to wejdź.
"Głupia ja! Po co go tu zapraszam?!" pomyślałaś. Blondyn pokiwał głową, otworzyłaś szerzej drzwi by mógł wejść.
- Więc co cię tu sprowadza?
- Przyszedłem z nim pogadać dlaczego wtedy pobił Harry'ego... Słyszałem, że to ma coś wspólnego z tobą, ale nawet Harry więcej nie wie. Możesz mi to wszystko wytłumaczyć?
- Przyjrzyj mi się dokładnie i sam wywnioskuj co się stało... *spojrzał na mój brzuch* ...albo co mi zrobił Harry... *rozpłakałam się*
- On cie? *zaciął się*
- Nie mam pojęcia, ale to jego wina! *zaczęłam krzyczeć zaciskając zęby*
- Spokojnie [t.i.], nie możesz się denerwować...
- Ale jak mam się denerwować skoro nie wiem kto jest ojcem mojego dziecka?!
- Jak to nie wiesz? Oddychaj, spokojnie.
- Byłam u Haz na weekend bo rodzice nie mieli co ze mną zrobić. Harry miał zachciankę iść na imprezę, a że byłam przeszkodą, to wziął mnie ze sobą. Od dawna byłam w nim zadłużona, a on to bezczelnie wykorzystał! *walnęłam zaciśniętą pięścią w kanapę dławiąc się własnymi łzami* Upił mnie, więcej nie pamiętam. Obudziłam się w klubowym pokoju, a później wiem tyle, że zaszłam w ciążę... *przytulił mnie*
<perspektywa Niall'a>
Muszę porozmawiać z Harry'm ja wiem, że to on jej to zrobił, jestem tego pewien. Wkurzony uspokoiłem dziewczynę i wyszedłem pytając czy czegoś jej nie potrzeba.
Wróciłem do hotelu, chłopcy siedzieli w pokoju i z czegoś się śmiali. Jak mnie zobaczyli trochę spoważnieli.
- Niall, co ty taki czerwony? *spytał Liam*
- Dowiedziałem się czegoś, co Harry pewnie chciał przed nami ukryć. *podniosłem na niego wzrok*
- Ale o czym ty mówisz? Ja nie mam nic do ukrycia.
- Oooo, serio? To nie pamiętasz kłótni z twoim najlepszym przyjacielem?
- Pamiętam, ale przecież tam byliście!
- No byliśmy.
- Więc?!
- Pamiętasz jego siostrę? [t.i.]?
-...
- Przyznaj się co jej zrobiłeś! *zacząłem na niego wrzeszczeć*
- Harry? *zwrócił się do niego Zayn*
-...
- NO PRZYZNAJ SIĘ DO CHOLERY!
Pokręcił przecząco głową.
- Jeśli ty tego nie zrobisz, to ja cię wyręczę...
- Nie zrobisz tego!
- Nie zatrzymasz mnie! *chciał wybiec z pokoju, ale go zatrzymałem* Naucz się płacić za grzechy!
Wszystko powiedziałem chłopakom. Harry siedział ze wzrokiem wbitym w podłogę.
- Naprawdę to zrobiłeś Haz? *Lou powiedział do niego z niedowierzaniem*
- Ale czekajcie jeszcze nie doszedłem do najciekawszej części opowiadania!
- Przecież dalej nic się nie stało... *spojrzał na mnie wrogo*
- Ty po prosu nie znasz prawidłowego zakończenia...
- Więc?
- Gratuluję Styles, zostaniesz tatusiem.
-----------------------------------------------------------------------------
Buahahaha, robię z Haz zwyrodnialca, ale mniejsza xd.
środa, 17 października 2012
#22 Harry (2/5)
[i.t.b.] - imię twojego brata
*z twojej perspektywy*
Minęło 6 miesięcy, jestem w 7 miesiącu ciąży. Ciężko mi, na prawdę. Wraz z rodzicami wyprowadziliśmy się do Sydney w Australii do szkoły dla nastoletnich matek i ojców. Trochę dziwnie się czuję patrząc na te zakochane pary oczekujące dzidziusia. Czuję się osamotniona pod względem sercowym. Harry tylko raz próbował się ze mną kontaktować, po bójce z [i.t.b.]. Rodzice obiecali nic z tym nie robić, no wiecie, nie zgłoszą tego na policje i wg.
Ubrałam się w jakieś luźne ciuchy i wyszłam do szkoły. Brat mnie codziennie odprowadza, ale dzisiaj jedzie na jakąś wycieczkę czy coś więc idę sama. Włożyłam słuchawki do uszu i powoli kierowałam się w stronę szkoły, czekało mnie 20 minut powolnego marszu. Włączyłam piosenkę idealną dla mojego nastroju, (włącz to->) Ellie Goulding - Your Song. I mimo, że ta piosenka jest wesołej tematyce, to opisuje co zrobiłabym dla Harryego gdyby tylko zdecydował się o mnie zawalczyć. Ale o czym ja marzę? Przecież jestem jedynie głupią 13latką w ciąży. Poczułam na policzkach ciepłą ciecz, szybko ją starłam. Nikt nie może wiedzieć, że płaczę przez niego po nocach. W końcu wszyscy myślą, że ułożyłam sobie życie. Spojrzałam w górę na niebo, słońce już raziło po oczach mimo, że dochodziła 8:00. Jakiś bilbord zasłonił mi słońce, spojrzałam na niego i lekko zbladłam. One Direction są w Sydney. Z moim szczęściem na pewno się z nimi spotkam, może jedynie na ulicy, ale to już coś. Ominęłam reklamę, z mimowolnym, nikłym uśmiechem.
Doszłam do szkoły jakieś 5 minut przed dzwonkiem, zdążyłam zmienić buty i wolnym krokiem poszłam pod salę lekcyjną. Zaczęłam się denerwować, a co jak spotkam Harryego, a on wyzwie mnie od dziwek? Od kłamczuch? Wciśnie mi, że wymyśliłam sobie to wszystko i zmusi do czegoś czego będę żałować? Z tego wszystkiego zrobiło mi się słabo akurat kiedy rozwiązywałam przykład przy tablicy. Nauczycielka zadzwoniła po pielęgniarkę, a ta po ustabilizowaniu mojego stanu odwiozła mnie do domu zwalniając ze wszystkich lekcji. Muszę przyznać, że lekko panikują, ale ucieszyłam się, że te kilka godzin spędzę w spokoju, sama.
Zrobiłam sobie gorące kakao, w końcu był środek zimy, i usiadłam przed telewizorem w salonie. Usłyszałam pukanie. Zdziwiona wstałam i poszłam otworzyć drzwi. Za drzwiami nie było żywej duszy. Spojrzałam w dół, leżało tam pudełko średniej wielkości. Rozejrzałam się po okolicy, wzruszyłam ramionami i wzięłam pudełko ze sobą do środka. Nie było ani ciężkie, ani lekkie. Otworzyłam. W środku była mała kicia. Ucieszyłam się jak dziecko, którym poniekąd jestem. Ale od kogo jest ten słodki kociak? Mogę się jedynie domyślać.
Powiem wam, że ostatnio doszłam do wniosku, że tak na prawdę to nie wiem czy to Harry mnie zgwałcił czy ktoś jeszcze inny. Byłam spita. Ciągle zadręczam się myślami co by było gdyby. Właśnie zdałam sobie sprawę, że mimo iż jedynie myślę... to właśnie myślenie mnie boli. Albo raczej myślenie o takich rzeczach boli, zabija od środka. Pokręciłam głową zaciskając powieki. Muszę przestać myśleć. Chwyciłam kociaka w ręce i zaczęłam go głaskać, przy okazji myśląc nad imieniem dla niego. Może Ted? Tak, to będzie dobre imię. Wzięłam kotka w dłonie i uniosłam na wysokość mojej głowy mocno się mu przypatrując. Ma zielone, fascynujące oczy. A kto również takie ma? Nie trzeba długo myśleć by zgadnąć. Harry.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Lekko krótka, ale mi się podoba :P
PODOBA SIĘ? SKOMENTUJ! :D
*z twojej perspektywy*
Minęło 6 miesięcy, jestem w 7 miesiącu ciąży. Ciężko mi, na prawdę. Wraz z rodzicami wyprowadziliśmy się do Sydney w Australii do szkoły dla nastoletnich matek i ojców. Trochę dziwnie się czuję patrząc na te zakochane pary oczekujące dzidziusia. Czuję się osamotniona pod względem sercowym. Harry tylko raz próbował się ze mną kontaktować, po bójce z [i.t.b.]. Rodzice obiecali nic z tym nie robić, no wiecie, nie zgłoszą tego na policje i wg.
Ubrałam się w jakieś luźne ciuchy i wyszłam do szkoły. Brat mnie codziennie odprowadza, ale dzisiaj jedzie na jakąś wycieczkę czy coś więc idę sama. Włożyłam słuchawki do uszu i powoli kierowałam się w stronę szkoły, czekało mnie 20 minut powolnego marszu. Włączyłam piosenkę idealną dla mojego nastroju, (włącz to->) Ellie Goulding - Your Song. I mimo, że ta piosenka jest wesołej tematyce, to opisuje co zrobiłabym dla Harryego gdyby tylko zdecydował się o mnie zawalczyć. Ale o czym ja marzę? Przecież jestem jedynie głupią 13latką w ciąży. Poczułam na policzkach ciepłą ciecz, szybko ją starłam. Nikt nie może wiedzieć, że płaczę przez niego po nocach. W końcu wszyscy myślą, że ułożyłam sobie życie. Spojrzałam w górę na niebo, słońce już raziło po oczach mimo, że dochodziła 8:00. Jakiś bilbord zasłonił mi słońce, spojrzałam na niego i lekko zbladłam. One Direction są w Sydney. Z moim szczęściem na pewno się z nimi spotkam, może jedynie na ulicy, ale to już coś. Ominęłam reklamę, z mimowolnym, nikłym uśmiechem.
Doszłam do szkoły jakieś 5 minut przed dzwonkiem, zdążyłam zmienić buty i wolnym krokiem poszłam pod salę lekcyjną. Zaczęłam się denerwować, a co jak spotkam Harryego, a on wyzwie mnie od dziwek? Od kłamczuch? Wciśnie mi, że wymyśliłam sobie to wszystko i zmusi do czegoś czego będę żałować? Z tego wszystkiego zrobiło mi się słabo akurat kiedy rozwiązywałam przykład przy tablicy. Nauczycielka zadzwoniła po pielęgniarkę, a ta po ustabilizowaniu mojego stanu odwiozła mnie do domu zwalniając ze wszystkich lekcji. Muszę przyznać, że lekko panikują, ale ucieszyłam się, że te kilka godzin spędzę w spokoju, sama.
Zrobiłam sobie gorące kakao, w końcu był środek zimy, i usiadłam przed telewizorem w salonie. Usłyszałam pukanie. Zdziwiona wstałam i poszłam otworzyć drzwi. Za drzwiami nie było żywej duszy. Spojrzałam w dół, leżało tam pudełko średniej wielkości. Rozejrzałam się po okolicy, wzruszyłam ramionami i wzięłam pudełko ze sobą do środka. Nie było ani ciężkie, ani lekkie. Otworzyłam. W środku była mała kicia. Ucieszyłam się jak dziecko, którym poniekąd jestem. Ale od kogo jest ten słodki kociak? Mogę się jedynie domyślać.
Powiem wam, że ostatnio doszłam do wniosku, że tak na prawdę to nie wiem czy to Harry mnie zgwałcił czy ktoś jeszcze inny. Byłam spita. Ciągle zadręczam się myślami co by było gdyby. Właśnie zdałam sobie sprawę, że mimo iż jedynie myślę... to właśnie myślenie mnie boli. Albo raczej myślenie o takich rzeczach boli, zabija od środka. Pokręciłam głową zaciskając powieki. Muszę przestać myśleć. Chwyciłam kociaka w ręce i zaczęłam go głaskać, przy okazji myśląc nad imieniem dla niego. Może Ted? Tak, to będzie dobre imię. Wzięłam kotka w dłonie i uniosłam na wysokość mojej głowy mocno się mu przypatrując. Ma zielone, fascynujące oczy. A kto również takie ma? Nie trzeba długo myśleć by zgadnąć. Harry.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Lekko krótka, ale mi się podoba :P
PODOBA SIĘ? SKOMENTUJ! :D
wtorek, 16 października 2012
#21 Harry (1/5)
*twoja perspektywa*
Wiecie jak to jest gdy ktoś nie odwzajemnia waszego uczucia tylko dlatego, że dzieli was granica wiekowa? Ja wiem. Doskonale wiem co czuje taka osoba. Czuje się nie potrzebna, ignorowana, dyskryminowana. Ale przejdźmy do mojej historii.
Mam 13 lat, a on 18. Jestem młodszą siostrą jego najlepszego przyjaciela. Często wychodzimy gdzieś razem jak nie w trójkę to w dwójkę. Wtedy moje serce raduje się każdą chwilą jego bliskości, czasami mam ochotę mu to wyznać, ale co jak mnie wyśmieje? Muszę się powstrzymywać inaczej stracę go na dobre. Jest dla mnie jak drugi brat, ale nie widzi, nie wie, że żądam więcej.
A teraz, nie wiedzieć czemu, się do mnie nie odzywa. Dwa tygodnie temu obiecał moim rodzicom i bratu, że się mną zaopiekuje pod ich dwu dniową nieobecność. Zabrał mnie do jakiegoś klubu i mimo iż nie chciałam, wpychał mi ciągle nowe drinki. Pamiętam wszystko z tego wypadu jak przez mgłę. Nie jestem przyzwyczajona do alkoholu, więc po drugim drinku straciłam świadomość co robię. Obudziłam się następnego dnia w tym samym klubie, w jakimś pomieszczeniu. A najlepsze było to, że naga! Płakałam kilka dni w poduszkę, chodziłam przybita, zagubiona. Bałam się, że straciłam dziewictwo z kimś kogo nie znam. Straciłam z nim kontakt od razu gdy przyjechali po mnie rodzice. A może Harry dlatego się do mnie nie odzywa, bo coś o tym wie? Nie mam pojęcia, jedyne co mogę to się domyślać.
Od jakiegoś czasu źle się czuję, boli mnie głowa, dość często wymiotuję, mam twardy brzuch, mdleję na lekcjach. Boję się o moje zdrowie, nie mam pojęcia co to. Mama zabrała mnie do lekarza, który zlecił badania krwi. Zdenerwowane siedziałyśmy pod gabinetem doktora, poprosił jedynie mamę ze sobą do środka. Wyszła bardzo zdziwiona i zdezorientowana, nie miałam pojęcia o co jej chodzi. Podeszła do mnie i mocno mnie w siebie wtuliła. Jak pytałam bliska płaczu co ze mną odpowiadała, że porozmawiamy w domu.
Trzymając mnie ciągle za rękę doszłyśmy do domu. Mama pocałowała mnie w czoło i obiecała, że najpierw porozmawia o wszystkim z tatą, a później mnie zawoła. ALE O CZYM DO CHOLERY MA MU POWIEDZIEĆ?! Lekko wściekła poszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko myśląc. Myślałam o wszystkim i o niczym. Może mam jakiś nowotwór? A może zdiagnozowali u mnie jakąś niewyleczalną chorobę? Nie wiem, nie mam pojęcia. Moje rozmyślania przerwali rodzice, spokojnie weszli i usiedli obok mnie na łóżku. Panowała grobowa cisza. Nie wytrzymałam, wydarłam się żeby wreszcie powiedzieli mi o co mi chodzi, co mi dolega?! Mama była bliska łez, czyli jestem na coś chora. Tata położył dłoń na moim ramieniu i przemówił.
- Córciu, przecież wiesz, że możesz nam o wszystkim powiedzieć, prawda?
- Tak, tato, wiem. Ale o co chodzi? Powiecie mi wreszcie?!
- Kochanie. *odezwała się mama* Jesteś...
- Jestem na coś chora, prawda? Ile czasu mi zostało? Czy to da się leczyć?
- Skarbie daj mamie dokończyć. *tata pogłaskał mnie po głowie*
- *zwróciłam swój wzrok na rodzicielkę* Jesteś w ciąży.
Zrobiło mi się czarno przed oczami, poczułam jakby zabrakło mi powietrza i zemdlałam. Nie znam ojca mojego dziecka, społeczeństwo mnie odrzuci, rodzice i rodzina pewnie się ode mnie odwrócą, zostanę sama, bezdomna. Boję się. Znowu. Gdy się ocknęłam rodzice mi powiedzieli, że to musiało się stać pod czas ich nieobecności. Wypytywali mnie, czy Harry mnie zmusił, czy może zrobiłam to dobrowolnie. Ja nic nie mówiłam, szok wziął górę. Po godzinie znudziło im się czekanie na moją odpowiedź, wyszli z pokoju. Zastanawiało mnie, co dalej ze mną?
*perspektywa twojego brata* (jak nie masz brata to masz problem! xd.>
Złość przepełniała mnie od środka, zaciskałem zęby i pięści gotowy by przywalić mojemu przyjacielowi. ZGWAŁCIŁ JĄ?! MOJĄ SIOSTRĘ?! No to się sprowokowałem.
- Ej stary co ty taki spięty? *szturchną mnie Harry*
- No właśnie jakiś taki nabuzowany chodzisz. *wtrącił się Louis*
- A chcecie wiedzieć dlaczego? *wycedziłem przez zęby*
Pokiwali głowami, nie wytrzymałem. Przywaliłem mojemu najlepszemu przyjacielowi.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Okks, krótkie opowiadanie musiałam coś wymyślić, spokojnie, później się rozkręci xd.
Wiecie jak to jest gdy ktoś nie odwzajemnia waszego uczucia tylko dlatego, że dzieli was granica wiekowa? Ja wiem. Doskonale wiem co czuje taka osoba. Czuje się nie potrzebna, ignorowana, dyskryminowana. Ale przejdźmy do mojej historii.
Mam 13 lat, a on 18. Jestem młodszą siostrą jego najlepszego przyjaciela. Często wychodzimy gdzieś razem jak nie w trójkę to w dwójkę. Wtedy moje serce raduje się każdą chwilą jego bliskości, czasami mam ochotę mu to wyznać, ale co jak mnie wyśmieje? Muszę się powstrzymywać inaczej stracę go na dobre. Jest dla mnie jak drugi brat, ale nie widzi, nie wie, że żądam więcej.
A teraz, nie wiedzieć czemu, się do mnie nie odzywa. Dwa tygodnie temu obiecał moim rodzicom i bratu, że się mną zaopiekuje pod ich dwu dniową nieobecność. Zabrał mnie do jakiegoś klubu i mimo iż nie chciałam, wpychał mi ciągle nowe drinki. Pamiętam wszystko z tego wypadu jak przez mgłę. Nie jestem przyzwyczajona do alkoholu, więc po drugim drinku straciłam świadomość co robię. Obudziłam się następnego dnia w tym samym klubie, w jakimś pomieszczeniu. A najlepsze było to, że naga! Płakałam kilka dni w poduszkę, chodziłam przybita, zagubiona. Bałam się, że straciłam dziewictwo z kimś kogo nie znam. Straciłam z nim kontakt od razu gdy przyjechali po mnie rodzice. A może Harry dlatego się do mnie nie odzywa, bo coś o tym wie? Nie mam pojęcia, jedyne co mogę to się domyślać.
Od jakiegoś czasu źle się czuję, boli mnie głowa, dość często wymiotuję, mam twardy brzuch, mdleję na lekcjach. Boję się o moje zdrowie, nie mam pojęcia co to. Mama zabrała mnie do lekarza, który zlecił badania krwi. Zdenerwowane siedziałyśmy pod gabinetem doktora, poprosił jedynie mamę ze sobą do środka. Wyszła bardzo zdziwiona i zdezorientowana, nie miałam pojęcia o co jej chodzi. Podeszła do mnie i mocno mnie w siebie wtuliła. Jak pytałam bliska płaczu co ze mną odpowiadała, że porozmawiamy w domu.
Trzymając mnie ciągle za rękę doszłyśmy do domu. Mama pocałowała mnie w czoło i obiecała, że najpierw porozmawia o wszystkim z tatą, a później mnie zawoła. ALE O CZYM DO CHOLERY MA MU POWIEDZIEĆ?! Lekko wściekła poszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko myśląc. Myślałam o wszystkim i o niczym. Może mam jakiś nowotwór? A może zdiagnozowali u mnie jakąś niewyleczalną chorobę? Nie wiem, nie mam pojęcia. Moje rozmyślania przerwali rodzice, spokojnie weszli i usiedli obok mnie na łóżku. Panowała grobowa cisza. Nie wytrzymałam, wydarłam się żeby wreszcie powiedzieli mi o co mi chodzi, co mi dolega?! Mama była bliska łez, czyli jestem na coś chora. Tata położył dłoń na moim ramieniu i przemówił.
- Córciu, przecież wiesz, że możesz nam o wszystkim powiedzieć, prawda?
- Tak, tato, wiem. Ale o co chodzi? Powiecie mi wreszcie?!
- Kochanie. *odezwała się mama* Jesteś...
- Jestem na coś chora, prawda? Ile czasu mi zostało? Czy to da się leczyć?
- Skarbie daj mamie dokończyć. *tata pogłaskał mnie po głowie*
- *zwróciłam swój wzrok na rodzicielkę* Jesteś w ciąży.
Zrobiło mi się czarno przed oczami, poczułam jakby zabrakło mi powietrza i zemdlałam. Nie znam ojca mojego dziecka, społeczeństwo mnie odrzuci, rodzice i rodzina pewnie się ode mnie odwrócą, zostanę sama, bezdomna. Boję się. Znowu. Gdy się ocknęłam rodzice mi powiedzieli, że to musiało się stać pod czas ich nieobecności. Wypytywali mnie, czy Harry mnie zmusił, czy może zrobiłam to dobrowolnie. Ja nic nie mówiłam, szok wziął górę. Po godzinie znudziło im się czekanie na moją odpowiedź, wyszli z pokoju. Zastanawiało mnie, co dalej ze mną?
*perspektywa twojego brata* (jak nie masz brata to masz problem! xd.>
Złość przepełniała mnie od środka, zaciskałem zęby i pięści gotowy by przywalić mojemu przyjacielowi. ZGWAŁCIŁ JĄ?! MOJĄ SIOSTRĘ?! No to się sprowokowałem.
- Ej stary co ty taki spięty? *szturchną mnie Harry*
- No właśnie jakiś taki nabuzowany chodzisz. *wtrącił się Louis*
- A chcecie wiedzieć dlaczego? *wycedziłem przez zęby*
Pokiwali głowami, nie wytrzymałem. Przywaliłem mojemu najlepszemu przyjacielowi.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Okks, krótkie opowiadanie musiałam coś wymyślić, spokojnie, później się rozkręci xd.
sobota, 13 października 2012
#20 Liam
- Kocham Cię, mam nadzieję, że wrócisz szybko.
To ostatnie słowa które usłyszałam z ust mojego ukochanego narzeczonego, Liama. Dlaczego? Wstąpiłam do wojska amerykańskiego i wysłali mnie do Afganistanu. A teraz tak bardzo mi go brakuje, jego delikatnego głosu, namiętnych pocałunków i oczywiście spędzonych wspólnie nocy. Zawsze był taki opiekuńczy, troskliwy i czasami mnie rozpieszczał, ale za to go kocham. Dzisiaj co dzień boję się czy przeżyję następny dzień. Porwali mnie jako zakładnika w najniebezpieczniejszym miejscu w całym Afganistanie, podczas mojego patrolu. Przystawili mi pistolet do głowy, zabrali wszystko czym mogłabym się obronić i uderzyli czymś w głowę. Więcej nie pamiętam, straciłam przytomność. Teraz znajduję się w jakimś bunkrze na środku pustyni, trzymają mnie od dwóch dni. Nic nie jadłam, nic nie piłam, po prostu leżałam na podłodze skulona ze strachu i bólu, aż do czasu kiedy ktoś przyszedł, podniósł mnie i wrzucił do jakiegoś samochodu. W środku mnie nakarmili i dali pić, myślałam, że umrę z odwodnienia. Jechaliśmy dość długą drogę, przez cały ten czas siedziałam na siedzeniu i starałam się nie płakać, nie pokazywać swoich słabości. Po jakiś dwóch godzinach wsadzili mnie do kolejnej rudery, zostawili małą butelkę z wodą i pojechali mówiąc, że wrócą za kilka godzin. Podbiegłam do małego okienka, widziałam jak odjeżdżają zostawiając za sobą kłęby kurzu. Upadłam na kolana i zaczęłam się drzeć, ryczeć, walić pięściami w podłogę. W tym momencie chciałam przytulić się do ukochanego i powiedzieć mu po raz ostatni to głupie 'Kocham Cię'. Skuliłam się na podłodze i wyłam z niemiłosiernej tęsknoty za krajem, za przyjaciółmi, za rodziną, za ukochanym...
Jakiś czas później.
*perspektywa Liama*
Byłem przybity, zresztą jak co dzień. Nie ma jej przy mnie. A najgorsze jest to, że przestała się odzywać, pisać jakiekolwiek wiadomości, dzwonić! Urwała kontakt miesiąc temu. Martwię się, zaczynam myśleć o niestworzonych rzeczach, w kilku słowach: wariuję bez niej. Chłopcy próbowali mnie jakoś rozerwać, ale nie słuchałem, chciałem wiedzieć czy wszystko dobrze, jak się ma, czy żyje... Nie Liam! Nie! Nawet tak nie myśl! Ona żyje! Musi! Z każdym dniem załamuję się coraz bardziej. Pogrążam się. Przestaję dbać o siebie. Nie wkładam serca w to co robię. Pół świata się o mnie martwi! Udało mi się przełożyć wraz z chłopakami nadchodzącą trasę koncertową, nie chcę zawieźć fanów, nie mogę im tego zrobić. Wczoraj napisałem o tym na Twitterze, było trochę hejtów, lecz większość zgodziła się ze mną. Chcieli starego, uśmiechniętego Liama, na co odpisałem, że gdy dostanę moje serce z powrotem, będę taki jak kiedyś.
Usłyszałem jakieś krzyki z dołu, chłopcy krzyczeli między innymi moje imię. Wszedłem powoli z góry i usłyszałem kawałek ich rozmowy.
- Nie pokazujcie tego Liamowi, inaczej się załamie... *usłyszałem zatroskany głos Nialla*
- Czego mają mi nie pokazywać? *stanąłem za kanapą na której siedzieli*
- Niczego ważnego, najlepiej wróć do siebie do pokoju i...
- Niall, powiedz mi o co chodzi! - wydarłem się na cały dom, jedyne co zrobili to włączyli telewizor.
Leciały wiadomości, mówili o tym, że została porwana zakładniczka z armii amerykańskiej, a później puścili materiał na którym dziewczyna płacząc coś gada do kamery... tą dziewczyną była Kate... moja narzeczona. Stałem w szoku, po czym rzuciłem się na kolana i ciężko zacząłem płakać. Chłopcy próbowali mnie pocieszać, ale ich od siebie odpychałem. Mocno zacisnąłem pięści i zazgrzytałem zębami, przepełniały mnie złość i tęsknota. Wstałem, założyłem buty, chwyciłem płaszcz w dłoń i wybiegłem z domu na lotnisko. Muszę ją jakoś uratować
Miesiąc później
*twoja perspektywa*
Leżałam wycieńczona na płaskim materacu i marzyłam o tym czego teraz co było mi najbardziej potrzebne. Ciekawe czy Liam obejrzał ten film? Czy się o mnie martwi? A może sobie odpuścił? Nie, nawet nie mogę tak myśleć! W pewnym momencie usłyszałam warkot silników samochodów należących do armii. Od razu się podniosłam i spojrzałam w stronę drzwi. Były lekko obluzowane więc może mogłabym je wyważyć? Długo nie myślałam od razu rzuciłam się na drzwi i poleciałam wraz z nimi na piasek. Jest nadzieja. Nie obchodziło mnie to, że porywacze mogą być na zewnątrz i w każdej chwili mogą mnie zabić. Raz się żyje. Rzuciłam się biegiem w stronę żołnierzy krzycząc 'help'. Któryś mnie zauważył i wycelował we mnie karabinem AK, a po nim reszta. Pewnie pomyśleli, że jestem kolejnym psychopatą z ładunkiem C4 na piersi. By ich upewnić, że nie jestem zamachowcem zdjęłam koszulkę i zaczęłam krzyczeć, że zostałam uprowadzona i że należę do armii amerykańskiej. Gdy mnie usłyszeli któryś z żołnierzy opuścił broń i zaczął powoli do mnie podchodzić. Tym żołnierzem był mój kolega z wojska, momentalnie mnie w siebie mocno wtulił i zaczął gadać, że wszystko już będzie dobrze. I było. Zabrali mnie do bazy, pomogli zapakować i wysłali samolotem do Londynu. Media w jakiś sposób dowiedziały się o moim przyjeździe i jak tylko wyszłam z samolotu zaczęli zadawać setki pytań. Ignorowałam ich tak jak zawsze kazał mi Liam, a no właśnie Liam.
Wsiadłam szybko w taksówkę i podałam adres gdzie mają mnie zawieźć. Radosna wysiadłam z taksówki, zapłaciłam jakimiś groszami i rzuciłam się do drzwi domu chłopców. Zapukałam energicznie, otworzył mi Zayn. Wpatrywał się we mnie jak w ducha. Zaśmiałam się i mocno go przytuliłam.
- Idź do Liama, biedak zaraz tam umrze z tęsknoty za tobą.
Zrobiłam jak powiedział pobiegłam na górę i znalazłam Liama śpiącego na łóżku. Uśmiechnęłam się na jego widok. Pomału podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu zostawiając delikatne pocałunki na całej jego szyi. Usłyszałam jak zamruczał i cichutko się zaśmiałam.
- Leyum, kochanie. Wstawaj śpiochu.
Momentalnie ode mnie odskoczył i uważnie mi się przypatrywał.
- Matko, jesteś duchem, śnisz mi się, czy mam omamy?
- A czy duch potrafi tak?
Pocałowałam go całą sobą, poczułam jak uśmiecha się przez pocałunek. Już na zawsze będziemy razem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Jezuus, jaki głupi mi wyszedł... -_- ale mam nadzieję, że am choć trochę się podoba :P
To ostatnie słowa które usłyszałam z ust mojego ukochanego narzeczonego, Liama. Dlaczego? Wstąpiłam do wojska amerykańskiego i wysłali mnie do Afganistanu. A teraz tak bardzo mi go brakuje, jego delikatnego głosu, namiętnych pocałunków i oczywiście spędzonych wspólnie nocy. Zawsze był taki opiekuńczy, troskliwy i czasami mnie rozpieszczał, ale za to go kocham. Dzisiaj co dzień boję się czy przeżyję następny dzień. Porwali mnie jako zakładnika w najniebezpieczniejszym miejscu w całym Afganistanie, podczas mojego patrolu. Przystawili mi pistolet do głowy, zabrali wszystko czym mogłabym się obronić i uderzyli czymś w głowę. Więcej nie pamiętam, straciłam przytomność. Teraz znajduję się w jakimś bunkrze na środku pustyni, trzymają mnie od dwóch dni. Nic nie jadłam, nic nie piłam, po prostu leżałam na podłodze skulona ze strachu i bólu, aż do czasu kiedy ktoś przyszedł, podniósł mnie i wrzucił do jakiegoś samochodu. W środku mnie nakarmili i dali pić, myślałam, że umrę z odwodnienia. Jechaliśmy dość długą drogę, przez cały ten czas siedziałam na siedzeniu i starałam się nie płakać, nie pokazywać swoich słabości. Po jakiś dwóch godzinach wsadzili mnie do kolejnej rudery, zostawili małą butelkę z wodą i pojechali mówiąc, że wrócą za kilka godzin. Podbiegłam do małego okienka, widziałam jak odjeżdżają zostawiając za sobą kłęby kurzu. Upadłam na kolana i zaczęłam się drzeć, ryczeć, walić pięściami w podłogę. W tym momencie chciałam przytulić się do ukochanego i powiedzieć mu po raz ostatni to głupie 'Kocham Cię'. Skuliłam się na podłodze i wyłam z niemiłosiernej tęsknoty za krajem, za przyjaciółmi, za rodziną, za ukochanym...
Jakiś czas później.
*perspektywa Liama*
Byłem przybity, zresztą jak co dzień. Nie ma jej przy mnie. A najgorsze jest to, że przestała się odzywać, pisać jakiekolwiek wiadomości, dzwonić! Urwała kontakt miesiąc temu. Martwię się, zaczynam myśleć o niestworzonych rzeczach, w kilku słowach: wariuję bez niej. Chłopcy próbowali mnie jakoś rozerwać, ale nie słuchałem, chciałem wiedzieć czy wszystko dobrze, jak się ma, czy żyje... Nie Liam! Nie! Nawet tak nie myśl! Ona żyje! Musi! Z każdym dniem załamuję się coraz bardziej. Pogrążam się. Przestaję dbać o siebie. Nie wkładam serca w to co robię. Pół świata się o mnie martwi! Udało mi się przełożyć wraz z chłopakami nadchodzącą trasę koncertową, nie chcę zawieźć fanów, nie mogę im tego zrobić. Wczoraj napisałem o tym na Twitterze, było trochę hejtów, lecz większość zgodziła się ze mną. Chcieli starego, uśmiechniętego Liama, na co odpisałem, że gdy dostanę moje serce z powrotem, będę taki jak kiedyś.
Usłyszałem jakieś krzyki z dołu, chłopcy krzyczeli między innymi moje imię. Wszedłem powoli z góry i usłyszałem kawałek ich rozmowy.
- Nie pokazujcie tego Liamowi, inaczej się załamie... *usłyszałem zatroskany głos Nialla*
- Czego mają mi nie pokazywać? *stanąłem za kanapą na której siedzieli*
- Niczego ważnego, najlepiej wróć do siebie do pokoju i...
- Niall, powiedz mi o co chodzi! - wydarłem się na cały dom, jedyne co zrobili to włączyli telewizor.
Leciały wiadomości, mówili o tym, że została porwana zakładniczka z armii amerykańskiej, a później puścili materiał na którym dziewczyna płacząc coś gada do kamery... tą dziewczyną była Kate... moja narzeczona. Stałem w szoku, po czym rzuciłem się na kolana i ciężko zacząłem płakać. Chłopcy próbowali mnie pocieszać, ale ich od siebie odpychałem. Mocno zacisnąłem pięści i zazgrzytałem zębami, przepełniały mnie złość i tęsknota. Wstałem, założyłem buty, chwyciłem płaszcz w dłoń i wybiegłem z domu na lotnisko. Muszę ją jakoś uratować
Miesiąc później
*twoja perspektywa*
Leżałam wycieńczona na płaskim materacu i marzyłam o tym czego teraz co było mi najbardziej potrzebne. Ciekawe czy Liam obejrzał ten film? Czy się o mnie martwi? A może sobie odpuścił? Nie, nawet nie mogę tak myśleć! W pewnym momencie usłyszałam warkot silników samochodów należących do armii. Od razu się podniosłam i spojrzałam w stronę drzwi. Były lekko obluzowane więc może mogłabym je wyważyć? Długo nie myślałam od razu rzuciłam się na drzwi i poleciałam wraz z nimi na piasek. Jest nadzieja. Nie obchodziło mnie to, że porywacze mogą być na zewnątrz i w każdej chwili mogą mnie zabić. Raz się żyje. Rzuciłam się biegiem w stronę żołnierzy krzycząc 'help'. Któryś mnie zauważył i wycelował we mnie karabinem AK, a po nim reszta. Pewnie pomyśleli, że jestem kolejnym psychopatą z ładunkiem C4 na piersi. By ich upewnić, że nie jestem zamachowcem zdjęłam koszulkę i zaczęłam krzyczeć, że zostałam uprowadzona i że należę do armii amerykańskiej. Gdy mnie usłyszeli któryś z żołnierzy opuścił broń i zaczął powoli do mnie podchodzić. Tym żołnierzem był mój kolega z wojska, momentalnie mnie w siebie mocno wtulił i zaczął gadać, że wszystko już będzie dobrze. I było. Zabrali mnie do bazy, pomogli zapakować i wysłali samolotem do Londynu. Media w jakiś sposób dowiedziały się o moim przyjeździe i jak tylko wyszłam z samolotu zaczęli zadawać setki pytań. Ignorowałam ich tak jak zawsze kazał mi Liam, a no właśnie Liam.
Wsiadłam szybko w taksówkę i podałam adres gdzie mają mnie zawieźć. Radosna wysiadłam z taksówki, zapłaciłam jakimiś groszami i rzuciłam się do drzwi domu chłopców. Zapukałam energicznie, otworzył mi Zayn. Wpatrywał się we mnie jak w ducha. Zaśmiałam się i mocno go przytuliłam.
- Idź do Liama, biedak zaraz tam umrze z tęsknoty za tobą.
Zrobiłam jak powiedział pobiegłam na górę i znalazłam Liama śpiącego na łóżku. Uśmiechnęłam się na jego widok. Pomału podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu zostawiając delikatne pocałunki na całej jego szyi. Usłyszałam jak zamruczał i cichutko się zaśmiałam.
- Leyum, kochanie. Wstawaj śpiochu.
Momentalnie ode mnie odskoczył i uważnie mi się przypatrywał.
- Matko, jesteś duchem, śnisz mi się, czy mam omamy?
- A czy duch potrafi tak?
Pocałowałam go całą sobą, poczułam jak uśmiecha się przez pocałunek. Już na zawsze będziemy razem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Jezuus, jaki głupi mi wyszedł... -_- ale mam nadzieję, że am choć trochę się podoba :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)