poniedziałek, 11 listopada 2013

#74 Zayn


Siedziałaś w samolocie. Dokąd? Do Anglii. Czemu? Bo rodzice wysłali cię tu na studia i znaleźli za twoimi plecami pracę jako reżysera. Tak skończyłaś szkołę filmową w Warszawie. Nie zawsze chciałaś ten kierunek na początku chciałaś iść na operatora dźwięku, ale musiałaś mieć skończone gimnazjum muzyczne, ale, kto, by myślał na temat swojej przyszłości w szóstej klasie. Nadal się zastanawiałaś dlaczego akurat Anglia. Podchodziliście do lądowania. Nie mogłaś powiedzieć, że Londyn to brzydkie miasto, bo było piękne. W końcu stanęłaś nogami na ziemi dziękowałaś, że nie było żadnej katastrofy. Jeszcze chwila a byś całowała ziemię. Nienawidziłaś latać samolotem, ale nie, bo trzeba było cię tam wysłać. Miałaś pretensje do rodziców najlepsze było to, że sama musisz odebrać się z lotniska. Poszłaś odbierać swój bagaż, ale twój pech chyba zaczął ci towarzyszyć i wpadł na ciebie chłopak.
-Uważaj jak chodzisz mam cię zapisać do okulisty!
-Co ja ci zrobiłam człowieku weź się opanuj, bo mój but wyleci ci nosem.
Powiedziałaś i pożegnałaś chłopaka środkowym palcem. Złapałaś żółtą taksówkę i podałaś adres, który miałaś zapisany na karteczce. Po krótkiej podróży dostałaś się do swojego mieszkania. Mieszkanie to mieściło się na przedmieściach do centrum miałaś niecałe 20 minut. Twoje mieszkanie było małe a przestronne dla ciebie w sam raz miałaś dwie sypialnie, jedną łazienkę, dużą kuchnię, w której będziesz spędzać mnóstwo czasu, a także salon, w którym mieścił się średni telewizor. Nadal się zastanawiałaś jak twoi rodzice to załatwili. Usiadłaś na kanapie włączając pierwszy lepszy kanał, który i tak cię nie interesował. Spojrzałaś na swój nadgarstek, gdzie miałaś wytatuowany napis „No music=no life”. Twoi rodzice nie protestowali, kiedy go sobie robiłaś czyli, dzień swoich 18 urodzin. Spojrzałaś na zegarek, który wskazywał 23. Westchnęłaś zabrałaś swoje cztery litery z kanapy i ruszyłaś do łazienki, żeby się umyć. Na drugi dzień miałaś być na planie nie wiedziałaś jak to ogarniesz studia i praca, ale wiedziałaś, że ci się uda osiągnąć sukces. Położyłaś się spać. Oczywiście o 7:30 rano zadzwonił twój ukochany budzik. Wstałaś leniwie ze swojego kochanego łóżka, które mówiło wróć do mnie. Zeszłaś na śniadanie, czyli rogalika z dżemem dopiero po chwili się zorientowałaś, że twój prysznic zajął ci trochę dłużej. Wybiegłaś z domu łapiąc taksówkę i jadąc do studia. Wpadając do budynku jak opętana.
-Dzień Dobry jestem [T.I] i miałam kręcić jakiś teledysk.
-A tak proszę korytarzem do końca i drzwi po prawej. Asystent powie co ma pani robić.
-Dziękuje.
Powiedziałam i poszłam szukać w sali, w której miałaś nakręcić swój pierwszy teledysk. Weszłaś do pokoju był duży i przestrony po chwili odnalazłaś asystenta albo on odnalazł ciebie. Nie zastanawiałaś się nad tym tylko poszłaś na swoje stanowisko pracy. Byłaś przy kamerze, kiedy drzwi się otworzyły a w nich stanęła piątka chłopaków.
-Kim jesteście?
-Zespołem, który będzie nagrywał tu teledysk. A ty kim jesteś?
-Reżyserem tego teledysku.
Pozostawiłaś ich w pełnej dezorientacji, ale jednego byłaś pewna jednego kojarzyłaś. Po chwili sobie przypomniałaś, że jeden chłopak był podobny do tego z lotniska. Będzie ciekawa praca pomyślałaś i poszłaś zobaczyć jak radzi sobie zespół. Chłopcy byli już przebrani. Teledysk miałaś kręcić miesiąc. Obiecałaś sobie nie zawiązywać kontaktów z chłopcami jednak nie dałaś rady i po tygodniu byliście przyjaciółmi. No może wszyscy, ale oprócz Zayna, który nie odzywał się do ciebie. Pewnego razu po nagraniu odpowiedniego materiału na teledysku poszliście do restauracji. Oczywiście zespół coś planował a ty niczego nie podejrzewałaś. W połowie obiadu zostałaś sama z Zaynem nie zamierzałaś się odzywać, bo, po co. Żeby zobaczyć jakie ma piękne czekoladowe oczy. Skąd to wiedziałaś? Któregoś dnia jak wróciłaś z pracy postanowiłaś trochę o nich poczytać.
-Dlaczego się nie odzywasz?
-A dlaczego mam się odzywać?
-Odpowiedź jako pytanie ciekawe but wyleci nosem
-Oooo a jednak mnie pamiętasz?
-Trudno zapomnieć taką dziewczynę.
-Takie teksty możesz sobie darować.
-A co nie działają na ciebie
-Nie
-To może to na ciebie podziała- powiedział zbliżając się do ciebie. Dopiero teraz się skapnęłaś, że jego oczy są jeszcze piękniejsze niż na zdjęciach. Po chwili jednak skapnęłaś się, że nie masz pola manewru, żeby uciec. W końcu Zayna usta dotknęły twoich. One były stworzone do twoich. On był delikatny, ale dopiero teraz odwzajemniłaś pocałunek. Oczywiście miedzy wami były kłótnie, ale wasza miłość przetrwała teraz jesteś panią Malik i jesteś dumna z faktu, że, wtedy twój mąż cię pocałował.



Co tam u was? Imagin taki sobie, ale ostatnio nie mam zbytnio czasu na pisanie, bo randkuje albo z historią, biologią i tak dalej następny pojawi się w następnym tygodniu może coś wymyśle. 
Meggie xoxo

środa, 6 listopada 2013

Hej

Ostatnio zwracałam uwagę na komentarze i po prostu trafił jeden do mnie. Wiem, że moje imaginy są krótkie  wiem, że połowa z nich jest do dupy. Ale jeśli macie jakiś komentarz to piszcie. Jak będziecie chciały odejdę z tego bloga. Meggie

#73 Harry

Dla Żona Hazzy ♥

Pisany z piosenką Poison & Wine - The Civil Wars


Miałaś mu zamiar powiedzieć jak tylko wróci z pracy. Pamiętałaś ten dzień jak, by to było wczoraj. Jesteś u lekarza.
-Gratuluje. Jest pani w ciąży.- Byłaś przerażona. Nie mogłaś przyjąć do siebie tej myśli. Wiedziałaś, że to Harremu zniszczy karierę a przynajmniej tak myślałaś. Nadal nie mogłaś pojąć jak to się stało, że jesteś w ciąży. Zamierzałaś powiedzieć Harremu jak tylko wróci z trasy. Od samego rana siedziałaś jak na szpilce na kanapie. Wgapiałaś się prosto w telewizor. Nie wiedziałaś jak on przyjmie tą wiadomość. Chciałaś mieć dobre myśli ale ci nie wychodziły. W końcu drzwi się otworzyły a w nich stanął twój ukochany.
-Hej kochanie. Wróciłem- krzyczał, ale nie mogłaś wydusić z siebie ani jednego słowa. Za to z twoich oczu popłynęły łzy.- Ej kotek co jest?- podszedł do ciebie.
-Harry ja jestem w ciąży- wydukałaś
-To wspaniale.
-Ale zniszczy ci to karierę.
-Nic mi nie zniszczy kariery, dopóki mam najważniejsze osoby obok siebie.-powiedział dotykając twojego brzuszka. To było wspaniałe uczucie. Harry nigdy cię nie zostawił. Latał wokół ciebie. Trudno było się jego pozbyć. Szczęście trwało do czasu niestety. Po tym jak urodziłaś córeczkę. Harry był nią oczarowany. Nazwaliście ją Darcy. Wszystko, by było wspaniale, dopóki. Właśnie, dopóki między wami zaczęły się rodzić kłótnie, o byle co. Nie raz nie znosiłaś tego. Kochałaś go, ale nie wytrzymywałaś tych ciągłych kłótni. Znowu wróciłaś do picia melisy na uspokojenie. Kiedyś też ją piłaś jak twoi rodzice na ciebie wrzeszczeli tylko dlatego, że miałaś słabe oceny a tak to się tobą nie przejmowali. W końcu udowodniłaś, im, że się mylili i zamieszkałaś w Anglii dokładnie Lonydnie. Pracowałaś w Nando’s pamiętasz ten dzień, bo to dzień, w którym poznałaś Harrego. A raczej go poznałaś wpadając na niego i niestety pomyliliście telefony. Wtedy wszystko wydawało się prostsze. A teraz siedzisz sama koło łóżeczka Darcy. Nie masz pojęcia, gdzie jest Harry. Zadzwoniłaś do chłopców oni także nie wiedzieli, gdzie on jest. Ubrałaś swoją małą córeczkę w ciepłe ubrania sama także się ubrałaś i wyszłyście na spacer. Szłaś alejkami parku pchając wózek. Po chwili podbiegła do ciebie przyjaciółka. Dawno się nie widziałyście więc miałyście dużo do pogadania. Poszłyście do waszej ulubionej kawiarni. Złożyłyście zamówienie i nagle minęły ci kręcone włosy szedł za rękę z jakąś blondynka. Nie chciałaś w to uwierzyć. Wmówiłaś sobie że to przewidzenia. Gadałaś z [I.T.P] przez 2 godziny. W końcu stwierdziłaś, że musisz iść do domu. Chciałaś zobaczyć czy Harry już wrócił. Okazało się, że twoja przyjaciółka idzie w ta sama stronę co ty. Opowiedziałaś jej, o co chodzi z Harrym. Weszłaś do domu. Zastanawiało cię dlaczego w holu leżą szpilki i to na dodatek nie twoje. Nie rozbierając i zostawiając Darcy idziesz na górę. Wchodzisz do sypialni i widzisz twojego Harrego z blondynka w łóżku. I jednak nie miałaś przewidzeń w kawiarni.
-Nienawidzę cię- powiedziałaś, wzięłaś Darcy i wyszłyście z domu. Szłaś w kierunku domu przyjaciółki po chwili usłyszałaś, że ktoś woła twoje imię. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Harrego. Przyspieszyłaś kroku, ale jednak cię dogonił.
-[T.I] wróć do domu na spokojnie porozmawiamy.
-O czym chcesz rozmawiać?! I tym jaka jestem słaba w łóżku?! Że mnie zdradziles?!
-Przepraszam
-Nie masz prawa przepraszać, bo ci nie wybaczę.
-Co z nami będzie?
-Nami?! Już nie ma nas. Potwierdziłeś to zdradzając mnie. Jutro przyjdę po.swoje i Darcy rzeczy.
-Dobrze. Mogę się z nią, chociaż widywać- powiedział.
-Nie wiem.
Na ten czas zamieszkałaś z.przyjaciółka, która powtarzała, że będzie dobrze chodź wiedziałaś, że nie będzie. Minęły dwa.miesiące od waszego rozstania. Podobno Harry się załamał. Nie mogłaś powiedzieć, że nie było ci go szkoda.i nie raz chciałaś pójść zapukać do drzwi mówiąc że wróciłaś i za, nim tęskniłaś. Skończyłaś swoją prace. Niestety, telefon ci się rozładował i nie mogłaś zadzwonić do [I.T.P] i spytać jak tam Darcy. Ruszyłaś do domu. W domu spotkał cię.nie spotykany widok. A dokładniej był tam Harry, który bawił się z Darcy.
-Co.ty tu robisz?
-[I.T.P] zadzwoniła, że musi pilnie wyjść i, że nie ma ciebie w domu.
-Okay
Powiedzialas i poszlas na górę się przebrać. Co zdziwiło cię, że na dole nadal siedział Harry.
-Jak.chcesz możesz iść. Pewnie masz ciekawsze rzeczy do roboty.
-Nie mam jeszcze raz cię przepraszam, za to co się stało. Nie wiedziałem dlaczego nawet to zrobiłem. Ale wiesz czego się nauczyłem. Że byłaś najważniejszą osoba w moim życiu. I powiem ci, że cię kocham.
-Harry nie rób tego
-Czego?
-Nie mów rzeczy, które bym chciała usłyszeć. Bo też cię kocham
-Daj mi szansę ostatnią. Proszę.
-Niech stracę zgadzam się.
Jego wargi dotknęły moich po tak długim rozstaniu.
- I have missed you.
- I missed you too.


Mam nadzieję, że o coś takiego ci chodziło. Podoba się? Z moją weną chyba jest coraz gorzej. Ostatnio czytałam komentarze bo prkatycznie do każdego imagina czytam i się zastanawiam czy aż tak źle piszę? Może powinna odejść? 
Meggie xoxo



wtorek, 5 listopada 2013

#72 Louis

Ona? Była wszystkim. Dla niego. Przynajmniej tak jej się wydaje... lub raczej wydawało. Żebyście widzieli zdziwienie na jej twarzy kiedy wyjechał bez pożegnania.

On? Zagubiony w myślach i uczuciach. Samotny. Bije się w pierś za opuszczenie swojej ukochanej. Wydawało mu się, że nie ma wyboru. A jednak.

Wiecie jak to jest kiedy okazuje się, że popełniliśmy błąd, a nie możemy już nic z tym zrobić?
Znacie tą bezradność kiedy chcecie coś naprawić, ale myślicie, że jest za późno?
Powiem jedno, nigdy nie jest za późno na "Przepraszam". Co prawda druga osoba może nas odrzucić, ale przynajmniej się staraliśmy, próbowaliśmy dojść do porozumienia.
Możecie się zgadzać lub nie, lecz czasem trzeba odłożyć dumę na bok, spojrzeć tej osobie w oczy i wyjawić prawdę, oczyścić własne sumienie. Uwierz mi - nie zbłaźnisz się, najwyżej przekonasz się z kim masz do czynienia.

Teraz pewnie część z was się śmieje.

Problem Louisa nie jest rzadko spotykany, ale chodzi o sam fakt. Stchórzył i jest gorzej niż gdyby wyznał prawdę. Bał się i stracił więcej niż przewidywał. Zaczął myśleć co by było gdyby i jeszcze bardziej się pogrążył. Zaniedbał wszystko co uznawał za najważniejsze w swoim życiu - dom, rodzinę, ukochaną żonę i co najważniejsze dwójkę dzieci, które darzy bezgraniczną miłością.

Co zrobił?
Wrócił i zostało mu przebaczone.
Przekonał się, że zaufanie i szczerość to podstawy związku.

***

- [T.i.]? - zawołał po powrocie do domu z pracy.
Po schodach jak na zawołanie zeszła śliczna, brązowooka brunetka. Na jej ustach malował się jak zwykle mały uśmiech.  Zdezorientowała się gdy nie dostrzegła dwójki dzieci u boku męża. Jej pytające spojrzenie spotkało się z natychmiastową reakcją Louisa.
- Dziewczynki zostały u moich rodziców, chcę spędzić z Tobą trochę czasu sam na sam.
Po czym podszedł do wybranki i ucałował jej pełne wargi. Ramiona kobiety owinęły się wokół talii mężczyzny. Delikatne przerwała pocałunek, wtulając się w tors ukochanego. Przeczesał dłonią jej włosy składając na jej czole opiekuńczy pocałunek. Na ich ustach zagościły radosne uśmiechy, wiedzieli, że już wszystko będzie dobrze.

***

Jaki z tego morał?
Nie bójmy się prawdy, ponieważ "nie taki diabeł straszny, jakim go malują."

_______________________________

Wasza Marykhln. X

piątek, 1 listopada 2013

#70 Zayn


Siedziałaś w salonie i oglądałaś wasze wspólne zdjęcia. Wszystkie wspomnienia ci przeleciały. Pierwsze spotkanie. Siedziałaś przy rzeczce nie mogąc uwierzyć, że twoi rodzice zginęli razem z twoim rodzeństwem. Wtedy twoim przyjacielem była żubrówka i papierosy. Siedziałaś tak do zmroku. Po 23 zaczęłaś się zbierać do domu, nagle za budynku wyszli goście w maskach. zaczęli się do ciebie dobierać po twojej twarzy zaczęły spływać łzy. Nie szarpałaś się, bo wiedziałaś, że nie miało to sensu. Po chwili przybiegł on wysoki mulant. Nie widziałaś go za dobrze, bo była noc. Odciągnął ich od ciebie a oni uciekli a on wziął cię w twoje ramiona.
-Zrobili ci coś?
-Nie- szepnęłaś prawie nie słyszalnie i zemdlałaś na drugi dzień obudziłaś się w łóżku i nie znanym ci pokoju.
I znów spłynęły ci łzy. Potem była pierwsza randka.
-[T.I] wynagrodzisz mi to, że cię uratowałem
-Jak?
-zapraszam cię na randkę
-zgoda
Miałaś na sobie, wtedy białą sukienkę w kropki przed kolano i do tego baleriny. Zayn już czekał na ciebie przed domem ubrany w garnitur i trzymał w ręce róże. Gdy cie zobaczył jego oczy momentalnie tańczyły iskierkami szczęścia. Zabrał cię, wtedy na kolacje do restauracji i spacer do parku. Komuś się mogło wydawać to słabe, ale ty nie patrzyłaś że to Zayn z One Direction ty go traktowałaś jako zwykłego Zayna.
Kolejna łza. Kolejne wspomnienie. Pierwszy pocałunek.
Biegliście razem przez park nagle Zayn się zatrzymał. Stanęłaś.
-Dlaczego się zatrzymałeś? zmokniemy
-Zaraz będziemy dalej biec, ale najpierw chce zrobić to- i wtedy to się stało pocałował cię.
Kolejna łza. Kolejne wspomnienia przemijały ci się przez głowę pierwsza kłótnia, pierwsza rocznica, pierwszy raz. To on był z tobą, kiedy go potrzebowałaś. To dzięki niemu odzyskałaś chęć do życia. A teraz kolejną osobę ci zabierają. Oglądałaś telewizje i zobaczyłaś, że był wypadek ten samochód przypomniał ci, że Zayn miał taki sam nie chciałaś dalej tego oglądać, więc wyłączyłaś. Nagle drzwi się otworzyły a w nich stanął Zayn z bukietem róż, ale jak ci zobaczył od razu do ciebie podbiegł.
-[T.I] co się stało?
-Ale jak to ...ty..tu jesteś przecież był wypadek?
-Już spokojnie- zaczął cię uspokajać, za to go kochałaś.
-Tak się bałam.- później zjedliście romantyczną kolacje przygotowaną przez Zayna. Zayn podszedł do ciebie i uklęknął na jedno kolano.
-Czy ty [T.I] [T.N] uczynisz mi ten zaszczyt i będziesz mi towarzyszyć przez życie? Wyjdziesz za mnie?
-Tak Zayn wyjdę za ciebie- wpiłaś się w jego usta. 3 miesiące później się dowiedziałaś że jesteś w ciąży. Zayn także. Teraz jesteście szczęśliwym małżeństwem i szczęśliwą rodzinką z waszym synem.


Co tam u was, bo u mnie dupno ładnie mówiąc. No to tak na szybko imagina pisałam dawno. Nie wiem, kiedy pojawi się następny, bo muszę się uczyć. Kumacie dostałam z ruska uwagę, że jestem chora i nie mogłam przyjść. Spróbuje wstawić jakiś w sobotę i jeśli jakiś napiszę jak nie dodam jakiś mój stary. 
Meggie xoxo

czwartek, 31 października 2013

#67 Niall

Włączamy to:


***

Po skończonej zabawie [t.i.] opadła wykończona na ciało byłego prześladowcy. Zamknęła oczy i starała się wyrównać oddech. Starała się zapomnieć, że mężczyzna zaraz wyjdzie zostawiając ją samą, zmarzniętą. Zaskoczona otworzyła szeroko oczy, gdy została opleciona muskularnymi ramionami. Spodziewała się, że zostanie zepchnięta z jego pięknego ciała. Zdezorientowała się czując jego czułe wargi na swoim policzku.

- [t.i.], nie myśl, że cię nie poznałem. Od początku wiem, że to ty. - wyszeptał.

To było dla niej dziwne. Przecież zmieniła się - wyglądała inaczej, poruszała się inaczej, jej głos miał inną, bardziej szorstką barwę.

- Ale... Jak ty...? Skąd ty...? - uniosłaś się na łokciach by lepiej widzieć jego twarz.
- Nigdy nie zapomniałem niepowtarzalnego koloru twoich oczu, kochanie. - uśmiechnął się i odgarnął niesforne kosmyki twojej z twarzy za ucho.

No tak, te zdradzieckie tęczówki ją wydały.
Od tego momentu zaczęła czuć się niekomfortowo. Wstyd i zażenowanie przejęły jej umysł. Położyła się ostrożnie obok niego chcąc uspokoić swoje trzęsące się ciało. Nie wiedziała co dalej, nie miała pojęcia co robić, jak się zachować. Westchnęła i usiadła na rogu łóżka by zacząć zbierać z podłogi swoje porozrzucane ubrania. Ale on ją zatrzymał, złapał w talii i przyciągnął do swojego rozgrzanego ciała.

- Gdzie się wybierasz księżniczko? - zamknął oczy wtulając się w ciebie. - Nie zostawiaj mnie.
- Niall, chyba nie muszę ci przypominać, że to ty zostawiłeś mnie? - pokręciła głową starając się odepchnąć go od siebie
- Wiem, przepraszam, nie odchodź.

I stało się coś czego kompletnie się nie spodziewała. On... on zaczął płakać.

- Niall? D-dlaczego płaczesz? - przeczesałaś dłonią jego miękkie włosy.
- Bo znowu cię stracę, rozumiesz?

Kobieta zamknęła oczy kręcąc głową. Usiadła załamana na łóżku starając się jakoś wybrnąć z tej niekomfortowej sytuacji. Schowała twarz w dłoniach zaciekle myśląc i analizując wszystkie "za" i "przeciw". Wiedziała, że jeśli powie nie, zaprzeczy sama sobie, a jeśli powie tak to niby będzie spełniona, ale za jaką cenę? Ile będzie musiała wycierpieć by w ostateczności się przyzwyczaić?

- Zrobię wszystko, proszę, daj mi drugą szansę.

Zacisnęła mocno powieki podejmując ostateczną decyzję. Nie mogła mu się oprzeć, nie potrafiła, nie chciała. Jej pragnieniem było z nim zostać i otrzeć łzy, ale bała się bólu jaki może przynieść jej ten związek. Wzięła głęboki oddech, a z jej ust słowa jakby same wypłynęły.

- Jeśli na prawdę tego pragniesz... - odwróciła się w jego stronę.

Mimo podpuchniętych oczu, wciąż był najprzystojniejszym mężczyzną na globie. Kąciki jego ust uniosły się kiedy dotarła do niego jej odpowiedź. Ręce mężczyzny zgrabnie wciągnęły ciało kobiety pod kołdrę i otuliły z miłością, której potrzebowała.
Zaczęła chichotać przez jego nos łaskoczący jej policzek. Oplotła swoje ramiona wokół jego szyi składając na jego spragnionych wargach krótki pocałunek. Kiedy oderwała swoje usta od jego, słyszała ciche marudzenie ze strony Niall'a, nie był zachwycony nagłym przerwaniem kontaktu. Mocniej przycisnął ją od swojego ciała i pocałował ją tak, jak od dawna pragnął.
Zachłannie i z miłością.

________________________________________________________________

Ahhh, dawno tu nie pisałam.
Dostaliście coś na mój powrót i mam nadzieję, że się nie obrazicie, że jest "taki sobie"... Nie miałam za bardzo pomysłu i w dodatku pisałam na zmianę z opowiadaniem Survive, więc...
Co myślicie?

PS: Jak pewnie zauważyliście "zatrudniłam" dwie nowe dziewczyny, mam nadzieję, że dobrze się spisują. ;)

poniedziałek, 28 października 2013

#65 Liam

Mieszkałaś w Londynie każdy dzień według ciebie był cudowny, ale to dziś twój nieszczęśliwy dzień koleżanka chciała iść do muzeum figur woskowych. Nigdy nie lubiłaś muzeum. Bo było tam nudno. Chodziłaś z aparatem i robiłaś zdjęcia. W końcu twoja przyjaciółka doszła do części, gdzie było One Direction. Nie przepadałaś za nimi. Może to dlatego, że to nie był twój typ muzyki.Przyjaciółka robiła sobie z każdym zdjęcia.
-Nie wiem jak możesz ich lubić. - powiedziałam
-Normalnie.
-Wyglądają nawet ok, chociaż nie wiem i tak za nimi nie przepadam.
-Dlaczego? -usłyszałaś nieznajomy męski głos
-Bo to kolejne rozwydrzone gwiazdunie, którym zależy tylko na kasie.
-A jak mam udowodnić ci, że nie?
-A ty kim jesteś ?- odwróciłaś się a twojej przyjaciółce szczęka opadła
-Jestem Liam. Liam Payne.
-Miło mi a teraz powiedz jak zamierzasz mi to udowodnić, że nie jesteście tacy.
-Chodź-złapał mnie za rękę. Poczułaś miłe rozchodzące się ciepło po twoim ciele. Chłopak zaprowadził mnie do samochodu.
-Nie wejde, bo nie zostawie [I.T.P]
-To niech jedzie z nami- powiedział i po chwili byliśmy w samochodzie. Podjechaliście pod dom jak to można było nazwać domemto była willa. Po chwili byliście w środku. Panował tam chlew.
-Nadal uważasz, że my to rozwydrzone gwiazdeczki?- spytał. A po chwili przybiegł chłopak w lokach w podartych spodniach. Liampociągnął cię z powrotem do samochodu i odjechaliście w nieznanym ci kierunku. Zatrzymaliście się przy klifie, z którego byłowidać cały Londyn.
-Podoba się?
-Jeszcze jak, ale dlaczego zabrałeś mnie tutaj, dlaczego wogóle nas zabrałeś
-Chyba jestem zbyt wyczulony na to, że ludzie nas krytykują.
-To opowiedz mi jak jest. - Liam opowiedział całą historie i zmieniłaś zdanie. Niedługo po tym Liam wyznał, że mu się spodobałaś izostaliście parąMieszkałaś w Londynie każdy dzień według ciebie był cudowny, ale to dziś twój nieszczęśliwy dzień koleżankachciała iść do muzeum figur woskowych. Nigdy nie lubiłaś muzeum. Bo było tam nudno. Chodziłaś z aparatem i robiłaś zdjęcia. Wkońcu twoja przyjaciółka doszła do części, gdzie było One Direction. Nie przepadałaś za nimi. Może to dlatego, że to nie był twójtyp muzyki. Przyjaciółka robiła sobie z każdym zdjęcia.
-Nie wiem jak możesz ich lubić. - powiedziałam
-Normalnie.
-Wyglądają nawet ok, chociaż nie wiem i tak za nimi nie przepadam.
-Dlaczego? -usłyszałaś nieznajomy męski głos
-Bo to kolejne rozwydrzone gwiazdunie, którym zależy tylko na kasie.
-A jak mam udowodnić ci, że nie?
-A ty kim jesteś ?- odwróciłaś się a twojej przyjaciółce szczęka opadła
-Jestem Liam. Liam Payne.
-Miło mi a teraz powiedz jak zamierzasz mi to udowodnić, że nie jesteście tacy.
-Chodź-złapał mnie za rękę. Poczułaś miłe rozchodzące się ciepło po twoim ciele. Chłopak zaprowadził mnie do samochodu.
-Nie wejde, bo nie zostawie [I.T.P]
-To niech jedzie z nami- powiedział i po chwili byliśmy w samochodzie. Podjechaliście pod dom jak to można było nazwać domemto była willa. Po chwili byliście w środku. Panował tam chlew.
-Nadal uważasz, że my to rozwydrzone gwiazdeczki?- spytał. A po chwili przybiegł chłopak w lokach w podartych spodniach. Liampociągnął cię z powrotem do samochodu i odjechaliście w nieznanym ci kierunku. Zatrzymaliście się przy klifie, z którego byłowidać cały Londyn.
-Podoba się?
-Jeszcze jak, ale dlaczego zabrałeś mnie tutaj, dlaczego wogóle nas zabrałeś
-Chyba jestem zbyt wyczulony na to, że ludzie nas krytykują.
-To opowiedz mi jak jest. - Liam opowiedział całą historie i zmieniłaś zdanie. Niedługo po tym Liam wyznał, że mu się spodobałaś izostaliście parą.

Hejo! Czio tam? Dobra zachowuje się jak pięciolatek, ale mniejsza z tym. Imagin ładnie mówiąc do dupy. Dalej choruje wena nie przychodzi. Meggie xoxo